Polscy lekarze pracują stanowczo za dużo

Polscy lekarze pracują za dużo i są przemęczeni. Wydają błędne recepty i mylą pacjentów. Dochodzi także do coraz większej liczby zgonów w pracy. Czy to cena za ratowanie ludzkiego życia? Powody są różne, ale chodzi przede wszystkim o pieniądze.

1. Zmarła z przepracowania

Białogard – miasto w Polsce, w województwie zachodniopomorskim. 44-letnia anestezjolog umiera na zawał serca podczas dyżuru w szpitalu. Powód? Pracowała nieprzerwanie przez cztery doby. Lekarka nie była tutaj nawet na etacie. By dorobić do wypłaty ordynatora w innym szpitalu, założyła jednoosobową działalność gospodarczą...

Od 2008 roku, dzięki unijnym zmianom, lekarze mają zakaz pracy dłuższej niż 7 godzin 35 minut na dobę. Przypada im także 11-godzinny odpoczynek po nocnym dyżurze. Istnieje jednak luka w przepisach, tzw. klauzula opt-out wydłużająca tydzień pracy do 72 godzin. W efekcie pracodawcy nie wiedzą ile i czy w ogóle lekarze odpoczywają pomiędzy pracą w innych miejscach.

Zobacz film: "Dlaczego warto wykonywać badania profilaktyczne?"

2. Lekarze pracują ponad dobę

Serwis lekarski Konsylium24 przeprowadził wśród lekarzy ankietę. Zbadano 624 przypadki. Wyniki są zatrważające – 59 proc. pracowników służby zdrowia pracuje bez przerwy ponad dobę przynajmniej raz w roku, natomiast 29 proc. przeżywa taką sytuację przynajmniej raz w tygodniu. W ostatnim roku 14 proc. lekarzy pracowało ponad dwie doby bez przerwy.

Najcięższe przypadki dotyczą mężczyzn. Aż 25 proc. z nich przyznało się, że zdarzyło im się pracować bez snu przez dwie doby. U kobiet to tylko osiem proc. 38 proc. lekarzy zadeklarowało także ponad 24-godzinną pracę przynajmniej raz w tygodniu. I tutaj odsetek lekarek – kobiet jest mniejszy. Wynosi 23 proc.

Na komentarz zgodził się lekarz z Lublina, ale tylko wówczas, gdy obiecaliśmy mu anonimowość.

Pierwsze lata po studiach spędziłem praktycznie tylko w szpitalu. Już nawet nie wracałem do domu, spałem na podłodze w gabinecie. Jedyne co mnie interesowało to była mocna, fusiasta kawa. Dzieci wychowywała niańka. Żony nie widywałem. Teraz ma syna z innym mężczyzną  - opowiada.

123rf
123rf

3. Zaczyna się od rezydentury

47 proc. lekarzy z 25-letnim stażem przyznaje się do pracy trwającej ponad dobę. Gorszą sytuację mają jednak ich młodsi koledzy, pracujący mniej niż siedem lat. Tutaj aż 66 proc. spędza na dyżurach ponad 24 godziny bez snu. 52 proc. taka sytuacja zdarza się raz w miesiącu, natomiast 58 proc. raz w tygodniu.

Najwięcej pracują młodzi – na spłatę kredytu, na wesele, dziecko, dom...

-  Lekarze, kończąc studia oraz staż, mają ok. 26 lat. Zdają LEK (często kilka razy) i idą do pracy, gdzie szkolą się jeszcze co najmniej 3,4 lata albo i dłużej, w zależności od wybranej specjalizacji.

Wiadomo, po studiach nie posiada się jeszcze wystarczających umiejętności, żeby nagle zacząć leczyć ludzi z pełną odpowiedzialnością. Przez ten czas podstawowe wynagrodzenie wynosi 2200 zł – mówi Aleksandra, studentka jednej z medycznych uczelni w Polsce. Zachowanie anonimowości również i tutaj było kluczowe podczas próby pozyskania wypowiedzi od studentów medycyny.

4. Praca w warunkach „szczególnych”

Warunki pracy nie zawsze są dobre. Często jest to praca ponad siły i życie w nieustającym stresie. Już na początku kariery zawodowej może pojawiać się frustracja. __

- Na oddziale brakuje lekarzy, a na rezydentów spada większość „czarnej roboty”. Zamiast się szkolić, muszą siedzieć w papierach. Przy takim niskim dochodzie biorą więc coraz więcej dyżurów, żeby mieć dobry start, więcej się nauczyć, oswoić się z różnymi przypadkami, póki mają jeszcze okazję zdobywać wiedzę od innych – dodaje przyszła lekarka.

Czas spędzany w pracy zależy także od wybranej specjalizacji. Najwięcej pracują specjaliści medycyny ratunkowej, chirurdzy oraz ortopedzi. __

- Na SORze, gdzie także w nocy konieczna jest jazda karetką do nagłych wypadków, trzeba cały czas mieć się na baczności. Czasem tyle się dzieje, musisz być tak skupionu i gotowy na wszystko o każdej porze, że praktycznie zapominasz o spaniu. Ale jak długo można pociągnąć z takim trybem życia? - zastanawia się Aleksandra. Dodaje, że picie kilku filiżanek kawy dziennie jest normą dla lekarzy.

Człowiek po 24 godzinach bez snu funkcjonuje tak, jakby miał we krwi ok. jednego promila alkoholu. Nic, nawet kilka filiżanek kawy, nie jest w stanie zrekomensować jego braku.

5. Sami wybrali ten zawód

– Olbrzymim problemem jest niedobór kadry lekarskiej w Polsce, w związku z czym wielu lekarzy zmuszanych jest do pracy ponad siły. Właśnie dlatego coraz częściej umierają oni na stanowiskach pracy. Lekarzom, którzy nie zgadzają się na dłuższą pracę, stawia się ultimatum – albo pracujesz dłużej, albo ci dziękujemy - komentuje dr n. med. Marek Derkacz – specjalista chorób wewnętrznych i diabetolog z Lublina.

Sprawa jest poważna. Nie tak dawno NIK poinformował przecież, że w Polsce na 1000 pacjentów przypada tylko dwóch lekarzy. Natomiast w czerwcu tego roku w mediach głośno było o sprawie Elżbiety Borowicz – rezydentki, która pracowała 300 godzin w miesiącu. Organizm nie wytrzymał – młoda kobieta doznała udaru.

- Znam też przypadek 80-letniego lekarza rodzinnego z małego miasteczka, który nie chce zrezygnować z pracy, bo jeśli to zrobi, to lokalnymi mieszkańcami nie będzie miał się kto zająć. Do pracy na prowincji jest niewielu chętnych – dodaje.

Pracują ponad wszelkie normy. W ten sposób narażają na niebezpieczeństwo nie tylko zdrowie swoje, ale i wielu pacjentów.

- Znałem lekarzy, którzy jadąc z dyżuru na dyżur, zasypiali za kierownicą i ginęli, uderzając w przydrożne drzewo. Kilka miesięcy temu jeden z moich dawnych przyjaciół, mając tylko 42 lata, podczas krótkiej drzemki na SORze już się nie obudził. Przyczyną śmierci był zawał. Był to jego drugi z rzędu i ostatni dyżur wspomina przyjaciela.

6. Nadzieja umiera ostatnia

- Marzę, abyśmy żyli w kraju, w którym wypoczęci lekarze będą mogli z pasją i przyjemnością wykonywać swój zawód. Wszystko jednak zależy od dobrej woli polityków, którzy niestety od lat nie kwapią się, aby skutecznie poprawić naszą sytuację. Zapowiadany istotny wzrost wydatków na ochronę zdrowia w 2025 roku to chyba jakiś ponury żart – dodaje dr n. med. Marek Derkacz.

Jeśli Ministerstwo Zdrowia nie zajmie się zatrważającą sytuacją lekarzy, to zarówno życie specjalistów, jak i pacjentów będzie w coraz większym niebezpieczeństwie. Zaledwie kilka dni temu na korytarzu szpitala w Sosnowcu zemdłał 57-letni anestezjolog. Lekarz nie odzyskał już przytomności. Takie sytuacje będą się powtarzać.

 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy