Lista leków darmowych z ograniczeniami. Trwają prace resortu
Darmowe leki dla osób 65+ oraz dzieci i młodzieży do 18 lat to dziś jeden z filarów polityki lekowej. "Gazeta Wyborcza" opisuje jednak, że w Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad modelem, który może ograniczyć liczbę pozycji na listach.
Program o dużym zasięgu
Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", program darmowych leków zaczynał jako lista dla 75+ i miał być odpowiedzią na realny problem seniorów, których nie stać na wykupienie terapii. Z czasem finansowanie dopłat przeniesiono na NFZ, a w 2023 r. uprawnienia rozszerzono na osoby 65+ oraz dzieci do 18. roku życia.
Zasięg programu jest szeroki, na liście dla dzieci znalazło się ok. 70 proc. pozycji z tzw. listy aptecznej, a na liście dla osób 65+ – nawet 88 proc. produktów. To przekłada się na koszty, dopłaty do darmowych leków miały kosztować NFZ ok. 4 mld zł rocznie.
Zobacz także: Leku może nie być do maja. Niestety nie ma zamiennika
"Tylko najtańsze preparaty"
Według "GW" resort analizuje model, w którym z wykazów bezpłatnych dla osób 65+ i pacjentów do 18. roku życia nie znikają substancje czynne, ale znikają droższe marki w obrębie tych samych grup limitowych. Oznaczałoby to, że pacjent nadal otrzyma lek za darmo, lecz często będzie musiał zgodzić się na wariant mieszczący się w limicie finansowania, a dopłatę do droższych preparatów ponosić jak w zwykłej refundacji.
Dyrektor departamentu polityki lekowej Mateusz Oczkowski podczas spotkania w Ministerstwie Zdrowia, w którym uczestniczyli przedstawiciele branży farmaceutycznej, powiedział, że z list nie znikną żadne substancje czynne, choć nie przesądzał, jaki wariant zostanie wybrany.
"GW" podaje jednak, że przynajmniej połowa pozycji może zostać usunięta z wykazów darmowych leków, jeśli zostaną tylko najtańsze opcje w grupach.
Spór o "preferencje" i zarzut marnowania leków
Zdaniem przedstawicieli resortu opcja darmowych leków zniechęca do wybierania tańszych odpowiedników, a u części pacjentów widać "brak poszanowania" dla leków, co ma zwiększać utylizację i koszty. Pada też teza, że oczekiwanie na umieszczanie nowych terapii na listy bezpłatne "wypacza ideę ustawy refundacyjnej", bo jej założeniem jest współudział pacjenta w koszcie leku.
Cytowany w artykule były pracownik MZ zwraca jednak uwagę, że wzrost wydatków był przewidywalny, a narzekanie "dopiero teraz" brzmi dwuznacznie. - Dziwne jest raczej to, że Oczkowski dopiero teraz zwraca na to uwagę. Sam pracował przy tworzeniu list refundacyjnych co najmniej od 2019 roku, więc teraz narzeka sam na siebie - skomentował.
Komunikat dla pacjentów
"GW" podaje że resort chce budować przekaz, iż pacjenci finalnie zyskają: dzięki "uwolnionym środkom publicznym" możliwe ma być finansowanie "nowych terapii i rozszerzanie wskazań refundacyjnych".
Jednocześnie, gdy redakcja pyta o termin, ministerstwo odpowiada ostrożnie: "Podczas spotkania nie padła żadna data wprowadzenia zmian ani ich docelowa koncepcja".
Jak działa lista darmowych leków 65+ i 18- według strony rządowej?
Jak podaje serwis Pacjent.gov, bezpłatne leki przysługują osobom, które spełniają łącznie trzy warunki: mają ukończone 65 lat lub nie ukończyły 18 lat, lek jest ujęty w wykazie "D1" (dla dzieci i młodzieży) lub "D2" (dla 65+) w obwieszczeniu refundacyjnym ministra zdrowia, a rozpoznanie i wskazania mieszczą się w zakresie refundacji.
Receptę może wystawić m.in. lekarz POZ lub – po spełnieniu dodatkowych warunków – lekarz AOS albo po leczeniu szpitalnym, a także uprawniona pielęgniarka POZ. Na recepcie musi znaleźć się odpowiedni kod uprawnień dodatkowych: "S" dla seniorów lub "DZ" dla dzieci i młodzieży.
Co ważne, farmaceuta nie ma prawa wpisania ani poprawiania tego kodu na recepcie – może jedynie zweryfikować, które z przepisanych leków są na wykazach bezpłatnych i je wydać.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła:
- Gazeta Wyborcza
- Pacjent.gov
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.