Potrzebna korekta przepisów. Polski system ma "związane ręce" ws. transportu chorych
Potrzebujemy procedury dotyczącej ratowania Polaków, którzy wymagają transportu medycznego do kraju – jednym głosem mówią politycy Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Sytuacja Klaudii Uciechowskiej i Piotra Moczulskiego może być przyczynkiem do stworzenia nowego prawa.
Polacy, którzy utknęli za granicą
Piotr Moczulski wiosną 2024 r. pojechał na wakacje na Filipiny, gdzie uległ poważnemu wypadkowi. Mężczyzna zapadł w śpiączkę i do dziś przebywa w lokalnym szpitalu. Dziennikarka WP abcZdrowie Magdalena Pietras rozmawiała z bratem mężczyzny, Tomaszem, który przyznał, że od czasu wypadku rodzina walczy o sprowadzenie Piotra do Polski. Niestety, koszt transportu, ale też samego leczenia na innym kontynencie znacznie przekracza możliwości finansowe rodziny.
W podobnej sytuacji była Klaudia Uciechowska. Polka, która studiowała w Chinach, zapadła w śpiączkę po tym, jak rozwinął się u niej potworniak jajnika. Na początku czerwca, dzięki interwencji Ministerstwa Obrony Narodowej, udało się przewieźć ją do Polski.
Obie sprawy wywołały ogromne poruszenie. Czy jednak za emocjami i dramatycznymi historiami nie powinny pójść konkretne zmiany legislacyjne? Czy jest możliwe, by ponad podziałami powstało coś na kształt "lex Klaudia" – konkretny projekt zmian, który wyrósłby z doświadczeń bohaterów tych historii i miał zapobiegać podobnym dramatom w przyszłości?
Tomasz Lewandowski "Długowieczność zaczyna się od zdrowia"
Cieszyński: Czas skończyć z procedurami "na telefon"
Politycy, z którymi rozmawiała redakcja WP abcZdrowie, wskazują na lukę w systemie, który nie jest przygotowany na sytuację, gdy nasz rodak będzie wymagał intensywnej pomocy lekarskiej za granicą i transportu medycznego do kraju.
– W sytuacjach ekstremalnych, kiedy skutki są po prostu nie do udźwignięcia przez ludzi i wykraczają poza to, co oferuje rynek prywatny, powinno wkraczać państwo –w rozmowie z WP abcZdrowie komentuje sprawę Piotra Moczulskiego były wiceminister zdrowia, poseł Janusz Cieszyński (PiS).
Choć standardowe ubezpieczenia turystyczne pokrywają część kosztów, w sytuacjach ekstremalnych kwoty za specjalistyczny transport lotniczy drastycznie przekraczają możliwości finansowe rodzin. Janusz Cieszyński zwraca uwagę, że polski system ochrony zdrowia może sfinansować skomplikowane leczenie, ale ma "związane ręce", gdy pacjenta trzeba przetransportować do ojczyzny.
Polityk wskazuje, że już w przeszłości dochodziło do sytuacji, gdy NFZ mógł opłacić terapię pacjenta za granicą, ale przepisy uniemożliwiły pokrycie kosztów transportu medycznego do kraju. Poseł Cieszyński uważa jednak, że czas skończyć z procedurami "na telefon" i wprowadzić jasne, systemowe rozwiązania. Zapytany o to, czemu takie przepisy nie zostały przyjęte w czasach, gdy był on w rządzie, odpowiada: – Myślę, że po prostu wówczas skala takich przypadków była mniejsza.
Zdaniem posła PiS, aby teraz rozwiązać ten palący problem, nie trzeba tworzyć zupełnie nowej, skomplikowanej legislacji. Wystarczą precyzyjne korekty w już istniejących przepisach.
Gorgoń-Komor: Takie sytuacje nie są już czymś bardzo rzadkim
– Powinna być stworzona procedura na transport osób w takim stanie, jak pan Piotr, do domu. Przy obecnym stanie medycyny powinno to być możliwe – tłumaczy z kolei senator dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor (KO). – Potrzebne jest rozpisanie krok po kroku, co robić, gdy Polak zapadnie w śpiączkę za granicą. Historia pani Klaudii Uciechowskiej pokazała, że jest to możliwe. Takie sytuacje nie są już czymś bardzo rzadkim – dodaje lekarka.
Nie chce ona poruszać tematu stanu Piotra Moczulskiego. Patrząc na udostępniane przez rodzinę zdjęciach, zauważa jednak, że otrzymuje on dobrą pomoc.
– Na zdjęciach widać, że ma dobrą opiekę. Widać, że ma założony PEG i rurkę tracheostomijną. Jednak ta opieka bardzo dużo kosztuje, bo nie obejmuje jej ubezpieczenie i rodzina musi ratować się zbiórkami w internecie – podkreśla dr Gorgoń-Komor. – Nawet abstrahując od kosztów: dla rodziny to, że ich bliski będzie blisko nich, że będą mogli się nim zajmować, jest wartością samą w sobie. Stąd potrzebna jest procedura przewozu takich pacjentów do kraju – dodaje.
Jakie zmiany w ustawach?
Polityczka zauważa, że można byłoby zawrzeć odpowiednie zapisy w ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym i określić ścieżkę pacjenta w sytuacji, gdy przebywający za granicą Polak będzie wymagał bardzo intensywnej pomocy medycznej, wyczerpią się możliwości leczenia na miejscu i będzie potrzebny transport medyczny.
Zdaniem dr Gorgoń-Komor możliwe byłoby na przykład to, by NFZ wykupił potrzebne usługi w danym kraju. – W kwestiach systemowych jestem zwolenniczką prostych i jasnych procedur – zaznacza dr Agnieszka Gorgoń-Komor.
– Wystarczyłaby nowelizacja ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, która wprowadziłaby jasną podstawę prawną do finansowania transportu. Za tym powinno pójść wydanie nowych rozporządzeń i konkretnych zarządzeń prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia – tłumaczy Janusz Cieszyński.
Polityk PiS mówi też, że to właśnie brak jasnych przepisów paraliżuje urzędników. – Bez jasnej podstawy prawnej zawsze te działania będą mniej lub bardziej spóźnione. A im dłużej taki człowiek przebywa za granicą, tym tak naprawdę gorzej – podkreśla.
Zapytany o możliwość stworzenia ponadpartyjnego projektu nowelizacji ustawy, Janusz Cieszyński przyznaje, że to dobry kierunek. – To wydaje mi się bardzo rozsądnym pomysłem – podsumowuje były wiceminister zdrowia.
Uregulować rynek ubezpieczeń
Senatorka Gorgoń-Komór zwraca też uwagę na różnicę pomiędzy osobami, które doznały poważnej choroby lub wypadku, pracując lub studiując za granicą – co wiąże się najczęściej z posiadaniem ubezpieczenia i przynajmniej część kosztów zostaje pokryta przez ubezpieczyciela. Gorzej jest w wypadku wyjazdów turystycznych.
– O ile w Europie mamy Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ), o tyle sprawa jest bardziej złożona, gdy wyjeżdżamy poza Unię. Tu dużo zależy od tego, co w umowie ubezpieczeniowej zapisane jest drobnym drukiem, a czego turyści zazwyczaj nie czytają – zauważa senatorka Koalicji Obywatelskiej. – Inna sprawa, że ludzie oszczędzają na ubezpieczeniach i wykupują te najtańsze.
Nasza rozmówczyni podaje przykład firmy ubezpieczeniowej, która ubezpieczała od zawału serca, ale nie od pęknięcia aorty. Gdy sekcja zwłok wykazała tę drugą przyczynę śmierci, ubezpieczyciel nie wypłacił pieniędzy.
– Dlatego potrzebne jest też uregulowanie rynku ubezpieczeń, by lepiej chronić podróżujących Polaków. Bo nie oszukujmy się, ludzie będą wybierać raczej najtańsze opcje – zauważa polityczka.
Podkreśla ona, że niezbędne jest również to, aby sami podróżujący Polacy mieli większą świadomość dotyczącą ryzyka i zakresu ochrony, jaką kupują.
Obecnie rodzina Piotra Moczulskiego prowadzi zbiórkę na specjalistyczny transport medyczny do Polski, ale też na pokrycie kosztów jego leczenia. Można ją wesprzeć TUTAJ.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.