Miała chronić przed rakiem. W dużych dawkach zrobiła coś dokładnie odwrotnego

Mężczyźni przyjmujący 400 IU witaminy E dziennie zamiast ochrony zdrowia otrzymali niespodziewane powikłania. Choć witamina ta była uważana za tarczę przed nowotworami, duże badania kliniczne zweryfikowały zasadę "im więcej, tym lepiej". Sprawdź, dlaczego nadmiar tego antyoksydantu szkodzi, jakie dawki są bezpieczne oraz co o suplementacji mówią współczesne fakty medyczne.

Witaminę E najlepiej pozyskiwać z diety, nie z suplementacji.Witaminę E najlepiej pozyskiwać z diety, nie z suplementacji.
Źródło zdjęć: © NaukaJedzenia.pl

Antyoksydant, który miał być tarczą

Witaminę E zaliczono do silnych antyoksydantów neutralizujących wolne rodniki. Wolne rodniki to niestabilne cząsteczki powstające podczas metabolizmu komórkowego, a także pod wpływem dymu tytoniowego, stresu, słońca i smogu. Uszkadzają one błony komórek, białka oraz DNA, a takie uszkodzenia naukowcy łączą z rozwojem nowotworów.

Ponieważ witamina E rozpuszcza się w tłuszczach, skutecznie przerywa proces utleniania struktur lipidowych wewnątrz komórek. Początkowe badania obserwacyjne wykazały, że osoby z dietą bogatą w ten związek rzadziej chorują na raka. Wyciągnięto więc prosty wniosek - skoro niszczy on wolne rodniki, suplementacja powinna chronić przed chorobą. Na tym założeniu oparto pierwsze wielkie nadzieje.

Witamina E zmniejsza ryzyko zawału o 20%

Czym właściwie jest witamina E?

Witamina E nie jest pojedynczym związkiem, lecz grupą ośmiu substancji. Dzielą się one na tokoferole oraz tokotrienole, a każda grupa ma cztery odmiany oznaczane greckimi literami alfa, beta, gamma i delta. Organizm ludzki wykazuje najwyższą aktywność biologiczną wobec alfa-tokoferolu i to właśnie ją utrzymuje we krwi.

Jako związek rozpuszczalny w tłuszczach, witamina E jest magazynowana w wątrobie oraz tkance tłuszczowej. Dzięki temu nie trzeba dostarczać jej codziennie, tak jak ma to miejsce w przypadku witaminy C. Według norm EFSA wystarczające dzienne spożycie wynosi 13 miligramów dla mężczyzn i 11 miligramów dla kobiet.

Ważna ciekawostka dotyczy jej pochodzenia. Forma naturalna (d-alfa-tokoferol) wykazuje dwukrotnie wyższą aktywność niż syntetyczny odpowiednik (dl-alfa-tokoferol), którego potrzeba odpowiednio więcej. Co ważne, niedobory u zdrowych osób, stosujących zbilansowaną dietę, zdarzają się rzadko.

Badanie, które rozbudziło nadzieje

Pierwszy wielki test przeprowadzono w Finlandii w latach 1985-1993. Do badania o nazwie ATBC zaproszono 29 133 palących mężczyzn w wieku od 50 do 69 lat. Podzielono ich na grupy, z których jedna dostawała 50 miligramów witaminy E dziennie, druga beta-karoten, trzecia oba składniki, a czwarta placebo (kapsułkę bez żadnej substancji).

Celem było sprawdzenie, czy antyoksydanty zmniejszą liczbę nowotworów płuc u palaczy. Wynik zaskoczył naukowców. Witamina E nie wpłynęła na raka płuc, ale grupa ją przyjmująca miała o około 32 procent mniej zachorowań na raka prostaty. To właśnie ten nieoczekiwany wynik rozbudził nadzieje i pchnął badaczy do zaplanowania jeszcze większego eksperymentu.

SELECT i nieoczekiwany zwrot

Aby potwierdzić fiński wynik, uruchomiono badanie SELECT. Objęło ono aż 35 533 zdrowych mężczyzn ze Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz Portoryko, tym razem z ogólnej populacji. Zastosowano w nim znacznie wyższą dawkę - 400 IU witaminy E dziennie. Spodziewano się jeszcze mocniejszej ochrony przed rakiem prostaty. Wyniki okazały się jednak odwrotne do oczekiwanych.

Mężczyźni przyjmujący samą witaminę E chorowali na ten nowotwór o 17 procent częściej niż grupa kontrolna - na 1000 mężczyzn zachorowało 76. W grupie, która przyjmowała placebo, zachorowało 65 na 1000. Tę różnicę 11 dodatkowych pacjentów uznano za istotną statystycznie.

Antyoksydacyjny paradoks

Rozwiązanie wyłoniło się w samej naturze wolnych rodników. W fizjologicznych stężeniach są one niezbędne. Organizm używa ich do przekazywania sygnałów między komórkami, a układ odpornościowy wykorzystuje je do niszczenia bakterii oraz uszkodzonych komórek. Niski poziom stresu oksydacyjnego pobudza też naturalne mechanizmy obronne ciała. Suplementacja wysokich dawek witaminy E blokuje te kluczowe procesy.

Pojawia się też druga pułapka. Po unieszkodliwieniu rodnika witamina E zmienia się w słaby rodnik i bez obecności witaminy C może zacząć się utleniać zamiast chronić. Jednym z możliwych wyjaśnień jest też to, że zbyt mocne tłumienie sygnałów oksydacyjnych zaburza naturalne mechanizmy kontroli uszkodzonych komórek. Wtedy taka tarcza ochronna zaczyna działać na szkodę zdrowia.

Nie tylko nowotwory

Zagrożenia nie kończą się na prostacie. W 2005 r. duża analiza zbiorcza 19 badań z udziałem ponad 135 tysięcy osób wykazała, że przy dawkach od 400 IU wzwyż odnotowano wyższą śmiertelność ogólną. Na każde 10 tysięcy osób przypadało wtedy około 39 dodatkowych zgonów.

Druga sprawa dotyczy mózgu. Witamina E w wysokich dawkach zwiększa ryzyko udaru krwotocznego, nawet o około 22 procent, choć ryzyko udaru niedokrwiennego trochę obniża. Powodem jest wpływ na krzepnięcie krwi. Witamina E rozrzedza krew i osłabia działanie witaminy K, dlatego przy lekach przeciwzakrzepowych oraz aspirynie rośnie ryzyko krwawień.

Żywność kontra kapsułka

Dobra wiadomość jest taka, że dzienną normę łatwo pokryć ze zwykłego jedzenia. Garść nasion słonecznika (około 30 g) dostarcza 7-8 mg tej witaminy. Garść migdałów daje około 7 mg, a łyżka oleju słonecznikowego kolejne 5-6 mg. Najwięcej ma olej z kiełków pszenicy - jedna łyżka pokrywa nawet całe dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę. Z żywności dostajemy naturalną mieszankę odmian tej witaminy oraz zdrowe tłuszcze, a nie pojedynczą megadawkę z tabletki.

Według amerykańskich norm górna granica wynosi 1000 mg dziennie, natomiast EFSA w Europie przyjmuje 300 mg alfa-tokoferolu dziennie dla dorosłych. Kapsułki można stosować u osób z zaburzeniami wchłaniania tłuszczów, na przykład przy mukowiscydozie albo chorobie Leśniowskiego-Crohna. Zdrowy człowiek odżywiający się odpowiednio ich nie potrzebuje.

Witamina E jest organizmowi potrzebna, ale w ilościach pozyskiwanych ze zbilansowanej diety, nie z suplementacji. Duże dawki nie chronią przed rakiem, a nawet mogą szkodzić. Garść orzechów oraz łyżka dobrego oleju działają skuteczniej niż tabletka. Suplement warto rozważyć dopiero po rozmowie z lekarzem.

Źródła:

  1. NIH, https://ods.od.nih.gov/factsheets/VitaminE-HealthProfessional/
  2. PubMed, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9521168/
  3. PubMed Central, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4169010/
  4. PubMed Central, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11891505/
  5. ACP Journals, https://www.acpjournals.org/doi/10.7326/0003-4819-142-1-200501040-00110

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie