Nawet 75 proc. osób może nie wiedzieć, że ma tę chorobę. Latami szukają diagnozy
Zespół jelita nadwrażliwego to jedno z najczęstszych zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego, a mimo to wciąż bywa rozpoznawany z dużym opóźnieniem. Eksperci przypominają, że problem może dotyczyć 5-10 proc. populacji, a wielu pacjentów przez lata nie otrzymuje właściwej diagnozy.
Choroba o złożonym podłożu
W niedzielę 19 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień IBS, czyli zespołu jelita nadwrażliwego. To przewlekłe zaburzenie czynności przewodu pokarmowego, którego charakterystycznym objawem jest nawracający ból brzucha powiązany ze zmianą rytmu wypróżnień. U części pacjentów pojawiają się biegunki, u innych zaparcia, a niekiedy oba te problemy występują naprzemiennie.
Specjaliści zwracają uwagę, że IBS pozostaje schorzeniem trudnym do uchwycenia w standardowej diagnostyce. Choć dotyczy nawet co dziesiątej osoby, znaczna część chorych może przez długi czas nie wiedzieć, z czego wynikają ich dolegliwości. Jak przypominają eksperci, niezdiagnozowanych może pozostawać nawet 75 proc. osób zmagających się z tym problemem.
O złożonym charakterze choroby mówi prof. Barbara Skrzydło-Radomańska z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, członkini rady naukowej Biocodex Microbiota Foundation.
– Zespół jelita nadwrażliwego to choroba o złożonym podłożu – nie ma jednej przyczyny, która tłumaczyłaby wszystkie objawy. Coraz więcej wiemy o tzw. osi jelito-mózg, czyli systemie komunikacji między jelitami, układem nerwowym i mikrobiotą jelitową – podkreśla.
Jelita i mózg pozostają w stałym kontakcie
Eksperci wyjaśniają, że jelita dysponują rozbudowanym układem nerwowym, który współpracuje z mózgiem za pośrednictwem sygnałów nerwowych, hormonalnych i immunologicznych. Gdy ta komunikacja zostaje zaburzona, mogą nasilać się objawy typowe dla IBS, takie jak ból brzucha czy zaburzenia wypróżniania.
Istotną rolę przypisuje się także mikrobiocie jelitowej, czyli zespołowi mikroorganizmów zasiedlających przewód pokarmowy. Nieprawidłowości w jej składzie mogą wpływać na pracę jelit, szczelność bariery jelitowej oraz przewlekły stan zapalny. To z kolei może przekładać się na nasilenie dolegliwości, ale również oddziaływać na funkcjonowanie układu odpornościowego i nerwowego.
Specjaliści zaznaczają jednak, że mechanizmy odpowiedzialne za rozwój IBS nadal nie są do końca wyjaśnione. Znaczenie mają również codzienne nawyki i styl życia, w tym stres, sposób odżywiania oraz jakość snu. To właśnie dlatego przebieg choroby może wyglądać inaczej u różnych pacjentów.
– W praktyce oznacza to, że patrzymy na pacjenta szerzej – nie tylko przez pryzmat objawów jelitowych, ale także takich czynników jak stres czy jakość snu – zaznaczyła prof. Skrzydło-Radomańska.
Diagnoza bywa odkładana na lata
Problem z rozpoznaniem IBS wynika między innymi z różnorodności objawów oraz z faktu, że w rutynowych badaniach zwykle nie widać zmian charakterystycznych dla tej choroby. W efekcie pacjenci często długo szukają przyczyny swoich dolegliwości i przez lata pozostają bez odpowiedniego leczenia.
To właśnie trudności diagnostyczne sprawiają, że mimo dużej skali zjawiska IBS wciąż nie jest rozpoznawany tak często, jak powinien. Eksperci podkreślają, że większa świadomość społeczna może pomóc szybciej kierować pacjentów na właściwą ścieżkę diagnostyczną.
Nowe kierunki terapii. Nie każdy probiotyk działa tak samo
Rosnąca wiedza o roli mikrobioty jelitowej otwiera drogę do nowych metod leczenia IBS. Jednym z kierunków są terapie ukierunkowane na modulowanie składu mikroorganizmów jelitowych.
Jak zaznacza prof. Skrzydło-Radomańska, duże zainteresowanie budzą probiotyki, ale ich stosowanie nie powinno być przypadkowe.
– Coraz częściej mówi się o roli probiotyków, jednak warto pamiętać, że nie działają one jednakowo. Ich skuteczność zależy od konkretnego szczepu oraz objawów, z jakimi zmaga się pacjent, dlatego ich dobór powinien być indywidualny – wyjaśniła.
Wśród analizowanych rozwiązań wymienia się także psychobiotyki, czyli wybrane szczepy mikroorganizmów mogące oddziaływać na oś jelito-mózg. W tym kontekście badane są m.in. szczepy Bifidobacterium longum 35624 oraz Bifidobacterium longum 1714. Naukowcy podkreślają jednak, że ich działanie zależy od konkretnego szczepu, a ewentualne korzyści mogą odnosić się tylko do części objawów i wybranych grup pacjentów.
IBS wciąż bywa bagatelizowany
Eksperci nie mają wątpliwości, że obok nowych terapii równie ważna pozostaje edukacja. Zespół jelita nadwrażliwego nie jest schorzeniem błahym, bo może wyraźnie obniżać komfort życia i utrudniać codzienne funkcjonowanie.
– Zespół jelita nadwrażliwego to choroba, która wciąż bywa bagatelizowana, mimo że znacząco wpływa na codzienne funkcjonowanie pacjentów. Edukacja pacjentów, również w zakresie roli osi jelito-mózg oraz mikrobioty jelitowej, może wspierać lepsze zrozumienie choroby i bardziej świadome podejście do leczenia – podsumowała dr Kinga Kazimierska-Gęca z Biocodex Microbiota Foundation.
Biocodex Microbiota Foundation oraz Instytut Biocodex Microbiota to organizacje non-profit zajmujące się popularyzowaniem wiedzy o mikrobiocie człowieka i jej znaczeniu dla zdrowia, a także promowaniem odpowiedzialnego stosowania antybiotyków. Prowadzą działania edukacyjne, kampanie społeczne i inicjatywy naukowe.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.