Nie chcesz się poślizgnąć? Eksperci zalecają chód pingwina
Nie chcesz się poślizgnąć? Eksperci zalecają chód pingwina
Zimą wystarczy chwila nieuwagi, żeby zwykły spacer zamienił się w bolesny upadek. Śnieg, lód i nierówno posypane chodniki potrafią zaskoczyć nawet osoby, które na co dzień są sprawne i aktywne. Można jednak zmniejszyć ryzyko – kluczem jest sposób poruszania się i kilka prostych zasad bezpieczeństwa.
Chodzenie jak pingwin oraz noszenie butów z antypoślizgową podeszwą może nad uchronić przed bolesnymi upadkami na oblodzonej ulicy
Aby uniknąć upadku, eksperci zalecają tzw. "chód pingwina". Jest to technika chodzenia po śliskim podłożu, w której przenosi się ciężar ciała bardziej nad nogę wykroczną, zamiast trzymać go równo pośrodku jak przy normalnym kroku. Tułów jest lekko pochylony do przodu, kroki krótkie i spokojne, a stopę stawia się płasko, całą podeszwą, często delikatnie szurając po nawierzchni, zamiast podnosić ją wysoko.
Technika chodzenia jest bardzo istotna w czasie mrozów, ale wiele też zależy od odpowiedniego przygotowania jeszcze przed wyjściem z domu. Najważniejsze są buty: najlepiej takie, które trzymają kostkę, mają wyraźny bieżnik i antypoślizgową podeszwę. Lepiej unikać w tym czasie gładkich podeszew i obcasów – na lodzie działają jak łyżwy.
Przy korzystaniu z lasek czy kijków, warto pamiętać, że na gołoledzi mogą się ślizgać, jeśli nie mają odpowiednich końcówek. Należy też rozważyć nakładki antypoślizgowe na buty, zwłaszcza przy dłuższych dojściach.
Gdy pogoda nagle się zmienia, pojawia się wilgoć, mróz i lód, liczba urazów rośnie, co widać na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zauważa to lekarz prof. Paweł Łęgosz, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Traumatologii WUM. W rozmowie z Polską Agencją Prasową zaznaczył, że sama zima nie jest niczemu winna. - Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy funkcjonować tak, jakby to było lato - podkreślił.
Najczęściej do urazów dochodzi w banalnych sytuacjach, gdy idziemy po chodniku, a niepozorny, wydawałoby się upadek, może doprowadzić do kaskady obrażeń. - Jeśli bronimy się ręką – łamiemy nadgarstek, czasem łokieć, czasem obojczyk. Jeśli źle staniemy – cierpi staw skokowy, czasem podudzie. Przy większej energii urazu zdarzają się złamania miednicy. Różnorodność jest naprawdę ogromna - tłumaczył lekarz.
Ekspert przedstawił też niepokojące statystyki. - Statystycznie dziennie na nasz SOR trafia 40-45 pacjentów ortopedycznych. Około 8-10 z nich wymaga leczenia operacyjnego. To ogromna skala. Po świętach mieliśmy ponad 20 pacjentów czekających na zabieg - powiedział.
Co ważne, na SOR trafiają nie tylko seniorzy, coraz częściej są to osoby w młodym i średnim wieku: aktywne, pracujące, które właśnie biegły na autobus.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
Polska Agencja Prasowa
La Parisien
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.
Magdalena PietrasDziennikarka
Dziennikarka i reporterka specjalizującą się w tematyce zdrowotnej. Na co dzień przygotowuje materiały dotyczące chorób cywilizacyjnych, polityki zdrowotnej, profilaktyki zdrowotnej. Szczególnie bliskie są jej reportaże i tzw. human stories, pokazujące wpływ choroby i systemu ochrony zdrowia na życie ludzi.