Przybywa pacjentów z urazami. "Sama zima nie jest niczemu winna"
Zimą na SOR-ach przybywa pacjentów z urazami, ale – jak podkreślają ortopedzi – nie chodzi wyłącznie o pogodę. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy w śliskich warunkach działamy tak, jakby było sucho i ciepło. Prof. Paweł Łęgosz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej tłumaczy, skąd biorą się "banalne" upadki, dlaczego złamania coraz częściej dotyczą osób młodych oraz co można zrobić, żeby nie spędzić kolejnych tygodni w gipsie.
W tym artykule:
Zima nie "łamie" sama z siebie
Choć mróz, lód i wilgoć brzmią jak gotowy przepis na uraz, prof. Paweł Łęgosz zwraca uwagę, że "sama zima nie jest niczemu winna". Jak wyjaśnia, problem pojawia się wtedy, gdy próbujemy funkcjonować w zimowych realiach dokładnie tak, jak latem.
To właśnie rutyna i pewne automatyzmy, jak szybki marsz, bieganie do autobusu, brak ostrożności na schodach sprawiają, że zwykłe wyjście do sklepu potrafi zakończyć się wizytą na SOR-ze.
"Banalny" poślizg i lawina konsekwencji
Najczęstszy scenariusz jest zaskakująco prozaiczny. - Zdecydowanie najczęściej są to banalne sytuacje: przemieszczanie się po chodniku, nagły poślizg, różnica w przyczepności nawierzchni – tu posypane, tam nie – opisuje profesor. Potem dzieje się to, co w medycynie urazowej bywa przewidywalne: upadek uruchamia łańcuch możliwych obrażeń.
- Jeśli bronimy się ręką – łamiemy nadgarstek, czasem łokieć, czasem obojczyk. Jeśli źle staniemy – cierpi staw skokowy, czasem podudzie. Przy większej energii urazu zdarzają się złamania miednicy. Różnorodność jest naprawdę ogromna - tłumaczy lekarz.
Sezon ma znaczenie
W szpitalach sezonowość jest bardzo wyraźna. - Pierwsza fala przyszła jeszcze przed świętami, przy nagłej zmianie pogody – wilgoć, mróz, brak śniegu – relacjonuje ortopeda. Potem bywa lepiej, gdy chodniki są posypywane, ale ogólna zasada pozostaje stała: zimą oddziały ratunkowe są bardziej obciążone.
- Latem mamy hulajnogi i rowery, zimą – hasło "poślizgnięcie się". Sezonowość jest nieubłagana - komentuje ekspert.
- Statystycznie dziennie na nasz SOR trafia 40–45 pacjentów ortopedycznych. Około 8-10 z nich wymaga leczenia operacyjnego. To ogromna skala. Po świętach mieliśmy ponad 20 pacjentów czekających na zabieg - tłumaczy.
Niepokojący trend
Szczególny niepokój budzą sytuacje, w których poważne obrażenia wynikają z pozornie drobnego zdarzenia. - Bardziej niepokoi mnie coś innego: ciężkie, wielofragmentowe złamania po urazach niskoenergetycznych – mówi prof. Łęgosz. - Kiedyś takie obrażenia widzieliśmy po wypadkach samochodowych albo upadkach z wysokości. Dziś wystarczy poślizg - dodaje.
To – jego zdaniem – skłania do refleksji nad kondycją układu kostnego współczesnych pacjentów.
"Kość McDonaldowa" i rola odżywienia
W środowisku lekarskim funkcjonuje potoczne określenie "kość McDonaldowa". Jak zaznacza profesor, to nie jest termin naukowy, tylko skrót myślowy opisujący pogarszającą się jakość tkanki kostnej u osób z niekorzystnym stylem życia, niezdrową dietą i bezczynnością. Problem ten może dotyczyć także ludzi w średnim wieku.
W kontekście leczenia i rekonwalescencji ważne jest też to, co widać w badaniach pacjentów z powikłaniami. - U osób z powikłaniami po leczeniu operacyjnym obserwujemy niskie poziomy białka w surowicy krwi (sarkopeinia), odchylenia w poziomie makro- i mikroelementów, deficyty witaminy D3, co dosyć jednoznacznie pokazuje kondycję takiego pacjenta, stan jego zdrowotności - wyjaśnia ekspert. Dlatego – jak podkreśla – często włącza się żywienie bardziej ukierunkowane na regenerację, w tym włączanie do terapii diety wysokobiałkowej, zwłaszcza u osób starszych.
Zobacz także: Badali kobiety przez 14 lat. Wiedzą, co wspiera kości
Młodzi też trafiają na stół operacyjny
Wbrew stereotypom zimowe złamania nie dotyczą wyłącznie seniorów. Prof. Łęgosz zauważa, że często zachowują oni większą ostrożność. - Osoby starsze często wykazują więcej rozsądku i po prostu nie wychodzą, gdy jest bardzo ślisko – mówi. Tymczasem w szpitalach goszczą coraz częściej pacjenci w wieku młodym i średnim. Wśród nich są bywalcy stoków.
Jednak na trasach narciarskich główną przyczyną urazów nie jest utrata równowagi, tylko kontakt z inną osobą. - Na stoku dziś głównym problemem są zderzenia. Stoki są przeludnione, a odpowiedzialność użytkowników bywa różna – ocenia ekspert. Urazy potrafią być bardzo ciężkie, bo dochodzi do nich przy dużej prędkości.
Mięśnie jako "zderzak" dla kości
W rozmowie mocno wybrzmiewa rola sprawności mięśniowej. - Masa i siła mięśni to jeden z najważniejszych predyktorów długowieczności. Słabe mięśnie to gorsza reakcja obronna przy upadku, gorsza koordynacja i cięższe urazy. Kość bez pracy mięśni słabnie – to czysta biomechanika. Prawidłowe napięcie mięśni to jest również prawidłowe kształtowanie się naszych kości, ponieważ mięśnie symetrycznie napinając, przyczepiając się do kości, mają wpływ na jej elastyczność. Kość to nie jest metalowy kijek, tylko to jest piezoelektryk, czyli element mocno elastyczny - podkreśla profesor.
- Dam przykład: kiedy kosmonauta wraca na Ziemię, nawet po 30-40 dniach przebywania w nieważkości, to jego układ mięśniowo-szkieletowy jest osłabiony, ponieważ w kosmosie nie ma grawitacji. Tak samo na Ziemi, jeżeli nasz mięsień będzie słaby, nie będzie ćwiczony, to nasze kości będą osłabione. Dlatego osoby, które są niewygimnastykowane, nie uprawiają sportu, mają mięśnie w rozsypce, będą zdecydowanie bardziej podatne na uraz, a jeśli ten wystąpi, to będzie w zdecydowanie cięższej postaci - dodaje.
Choroby cywilizacyjne a gojenie
Uraz to jedno, a powrót do sprawności – drugie. Prof. Łęgosz zwraca uwagę, że część schorzeń znacząco pogarsza rokowanie, szczególnie tych cywilizacyjnych. - Cukrzyca jest jednym z najgorszych czynników prognostycznych – mówi, wskazując na gorsze gojenie i większe ryzyko infekcji.
- W lepszej sytuacji są dzieci, które zazwyczaj w ogóle nie mają żadnych chorób, natomiast osoby w średnim wieku czy w starszym cierpią na wielochorobowość, która może powodować dużo komplikacji związanych z operacją. Już nie mówię w tym momencie o samym złamaniu, ale o komplikacjach wynikających ze znieczulenia, z leżenia w łóżku itp. - dodaje.
Prosta profilaktyka, która realnie zmniejsza ryzyko
Na pytanie o zasady bezpieczeństwa profesor wskazuje konkretne zalecenia:
po pierwsze: odpowiednie buty,
po drugie: zwolnić - "autobus odjedzie, zdrowie nie wróci",
po trzecie: trzymać się poręczy, unikać biegania po śliskim,
po czwarte: racjonalnie podchodzić do sportu.
"Zima nie trwa wiecznie, ale złamanie może zostać z nami na długo" - podsumowuje lekarz.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- Polska Agencja Prasowa
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.