"Nie mogłem wstać z łóżka". WAIMA otwarcie o zdrowiu psychicznym

Od początku października Fundacja TwójPsycholog ruszyła z kampanią społeczną Sygnał. Jej celem jest przede wszystkim nauczenie młodzieży i młodych dorosłych rozpoznawania sygnałów załamania psychicznego i umiejętnego reagowania na nie. Ambasadorem kampanii jest WAIMA – 22-letni raper, który sam doświadczył kryzysu. W wywiadzie rozmawiamy m.in. o jego drodze i misji.

WAIMA o zdrowiu psychicznymWAIMA o zdrowiu psychicznym
Źródło zdjęć: © Materiały własne • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Angelika Grabowska

Materiał jest częścią naszej akcji #Reset, gdzie edukujemy i wspieramy Polaków w walce z cichą epidemią kryzysów psychicznych.

Angelika Grabowska, dziennikarka WP abcZdrowie: Dlaczego zdecydowałeś się zostać ambasadorem kampanii Sygnał?

WAIMA: To jest dla mnie osobista sprawa, bo miałem w swoim otoczeniu osobę, której chciałem pomóc, ale nie do końca wiedziałem, jak. Stwierdziłem, że możliwość pomocy komuś dzięki tej kampanii byłaby dla mnie ważna.

A gdybyś cofnął się w czasie, co zmieniłbyś w stosunku do takiej osoby? 

Wysłuchałbym tej osoby bez oceniania i pozwoliłbym jej powiedzieć o tym, co w niej siedzi. Wydaje mi się, że czasami samo wysłuchanie kogoś jest dużo lepsze niż od razu zasypywanie go radami i przedstawianie własnej perspektywy. Ważne, żeby ta osoba poczuła, że może swobodnie mówić o tym, co przeżywa, i żeby dzięki tej rozmowie trochę jej ulżyło, żeby coś z niej zeszło. Od tego bym zaczął. Nie jestem psychologiem czy psychoterapeutą, ale po prostu bycie dla drugiej osoby jest czasem wystarczające. 

Warto umieć rozpoznawać sygnały u innych osób, ale także u samego siebie. Czy czułeś, że coś jest u ciebie nie tak, ale ignorowałeś sygnały swojego organizmu? 

Wydaje mi się, że były takie momenty, ale bagatelizowałem je przez pracę i przez to, że cały czas jestem w wirze. 

Chciałabym zapytać cię o to też z perspektywy mężczyzny. W Polsce wciąż mocno zakorzeniony jest stereotyp męskości, zgodnie z którym mężczyzna powinien być silny i nie okazywać słabości. Czy sam odczuwasz taką presję?

Wydaje mi się, że ta kwestia jednak gdzieś jest z tyłu głowy. Tak jak mówisz, wciąż istnieje ten stereotyp twardego mężczyzny, który nigdy nie potrzebuje pomocy ani rozmowy. Ale ja mam wokół siebie takich ludzi, że kiedy naprawdę potrzebuję z kimś porozmawiać, to wiem, że mogę na nich liczyć, zaufać im i się otworzyć. I myślę, że to jest bardzo ważne, żeby mieć wokół siebie takie osoby. Wydaje mi się, że właśnie dzięki tym kilku najbliższym osobom udało mi się wyjść z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Na pewno byłoby mi dużo trudniej, gdyby ich przy mnie nie było.

Wspomniałeś o najtrudniejszych momentach życia. Jakie dostawałeś wtedy sygnały z organizmu?

Były momenty, w których nie mogłem wstać z łóżka, bo nie miałem na to życiowej energii. Czułem taką ogólną obojętność. Straszne jest to uczucie, bo masz wrażenie, że obserwujesz swoje życie i nie możesz nic z nim zrobić. Teraz na pewno jestem bardzo daleki od tego. Wydaje mi się, że jestem obecnie w najlepszym momencie swojego życia, jeśli chodzi o psychikę. Od tamtego czasu przepracowałem naprawdę dużo rzeczy i w sumie jestem z siebie dumny, że udało mi się dojść do tego miejsca.

Zdarzyło ci się korzystać z pomocy specjalisty?

Tak, byłem na kilku terapiach, ale w zasadzie żadna z nich nie trwała bardzo długo. Były to raczej krótkie, sytuacyjne spotkania. Wydaje mi się, że wynikało to z tego, że nigdy nie udało mi się znaleźć ze specjalistą wspólnego języka. Może po prostu nie trafiłem na odpowiednią osobę, bo z tego, co wiem, zarówno z własnego doświadczenia, jak i z rozmów ze znajomymi, znalezienie dobrego terapeuty wcale nie jest łatwe. Trudno znaleźć kogoś, przed kim można się naprawdę otworzyć, komu można zaufać i poczuć, że ta osoba rzeczywiście może nam pomóc. Ja raczej tego na terapii nie znalazłem, ale myślę, że to bardzo indywidualna kwestia. Na pewno wierzę, że wielu osobom terapia pomogła i nadal pomaga.

Czy samo podjęcie decyzji o pójściu na terapię było dla ciebie trudne?

Nie, ale wiedziałem, że jest taki stereotyp, że jeżeli idziesz na psychoterapię, to jest z tobą naprawdę ciężko. Niektórzy mogą się wstydzić, że potrzebują takiej pomocy. Moim zdaniem to dalej jest rzecz, którą jako ludzie musimy w sobie przepracować, że to nie jest nic złego i każdy powinien móc dać sobie takie przyzwolenie na pójście i porozmawianie ze specjalistą. 

Co w takim razie pomogło ci najbardziej w gorszym okresie w życiu? 

Kiedy przechodziłem przez najtrudniejszy moment w swoim życiu, pojawiło się w mojej głowie takie mroczne widmo, że wszystko zmierza już tylko w gorszą stronę i nic się nie poprawi. Ale wydaje mi się, że to właśnie muzyka, cele, do których dążę, i poczucie sensu, jakie mi daje, najbardziej pomogły mi wrócić na dobre tory. Oczywiście wiem, że nie u każdego to tak działa. Niektórzy są w sytuacji, w której koniecznie potrzebują pomocy psychologicznej lub farmakologicznej. Ja zacząłem bardziej zastanawiać się, po co to wszystko robię, i skupiłem się na tym, że muszę się pozbierać, wrócić do tego, co było wcześniej, i dążyć do celów, które sobie wyznaczyłem. Bo czuję, że mam pewną misję do spełnienia, a tą misją jest właśnie muzyka. I to ona, wydaje mi się, pomogła mi najbardziej.

Czyli można powiedzieć, że poczucie sensu i większego celu było dla ciebie w jakimś stopniu uzdrawiające?

Tak myślę, że obok uprawiania sportu, wychodzenia do ludzi i innych takich prostych małych rzeczy, które składają się na większą całość. Muzyka w moim przypadku była jednak największym klockiem. To, że w moim życiu jest jakiś większy sens, który muszę spełnić, najszybciej i najsilniej na mnie zadziałało. 

A jak wpływa na ciebie popularność? To, że ciągle jesteś oceniany? 

Na samym początku, kiedy byłem jeszcze naprawdę młody, miałem 17–18 lat, takie komentarze dużo mocniej do mnie trafiały i bardziej brałem je do siebie. Ale przez ostatnie dwa, trzy lata nauczyłem się podchodzić do tego z większym dystansem. Nie będę kłamał, teraz mam już takie podejście, że zawsze będę oceniany i to nigdy się nie skończy, więc trzeba brać to z przymrużeniem oka.

Oczywiście nie można też żyć wyłącznie w swoim świecie, w swojej bańce, i zupełnie nie przejmować się tym, co mówią inni, bo czasami te komentarze potrafią być trafne. Ale nie można aż tak bardzo przejmować się opiniami, które pojawiają się w internecie czy ogólnie na twój temat, kiedy jesteś osobą publiczną. Trzeba mieć w głowie ten swój cel, o którym wcześniej mówiłem, i przede wszystkim na nim się skupiać.

Miałeś jakieś obawy, kiedy pierwszy raz zacząłeś głośniej mówić o zdrowiu psychicznym?

Tak, można powiedzieć, że udział w tej kampanii był dla mnie wyjściem ze strefy komfortu, bo nie wszyscy otwarcie mówią o takich rzeczach. To wciąż są trochę tematy tabu, a ja pokazuję w ten sposób swoją bardziej prywatną, wewnętrzną stronę. Podobnie jest z moją nową płytą EXTAZZA, która niedługo się ukaże. Ona też jest w pewnych kwestiach bardzo osobista i obnażająca.

Ale wydaje mi się, że takie wychodzenie ze strefy komfortu ma sens, jeśli stoi za tym jakiś dobry cel, jeśli może to komuś pomóc. Czasami dostaję anonimowe wiadomości czy maile od ludzi, którzy piszą, że moja muzyka pomogła im przetrwać najcięższe momenty w życiu. I właśnie dlatego to robię. Dlatego też tak otwarcie mówię o różnych trudnych rzeczach w swoich kawałkach, szczególnie na tych nowych projektach.

Udział w tej kampanii też jest dla mnie takim wyjściem ze strefy komfortu. Mogłem się zastanawiać, czy warto się tak otwierać i pokazywać tę stronę siebie. Ale jeśli dzięki temu choćby kilka osób zatrzyma się na chwilę, zastanowi nad sobą i głębiej przyjrzy się tematowi zdrowia psychicznego, to dla mnie jest to dużo większa wartość niż obawa przed tym, że ktoś może mnie przez ten pryzmat ocenić.

Na koniec chciałabym cię poprosić o kilka słów do młodych osób, które mierzą się z jakimś kryzysem, ale wstydzą się sięgnąć po pomoc. Co byś im powiedział?

Powiedziałbym im, że to jest twoje życie i jeśli zależy ci na tym, żeby było lepiej, musisz zacząć działać i zastanowić się, co możesz zrobić, żeby poprawić swoją sytuację. Myślę, że pierwszym dobrym krokiem jest po prostu wygadanie się, ubranie tego, co nas męczy, w słowa i otwarcie się przed kimś bliskim. Bo czasami ludzie sami się nie domyślą, że coś jest nie tak, więc warto przynajmniej spróbować zacząć taką rozmowę.

Mam wrażenie, że teraz panuje trochę taka znieczulica, że ludzie z roku na rok są coraz dalej od siebie. Chociaż cały czas jesteśmy w kontakcie przez internet, to paradoksalnie coraz trudniej jest nam ze sobą rozmawiać. I myślę, że potrzeba odwagi, żeby się przed kimś otworzyć. To też jest pewne wyjście ze strefy komfortu, bo pojawia się obawa przed oceną czy tym, co ktoś sobie o nas pomyśli.

Ale na koniec dnia najważniejsze jest to, jak ty się czujesz i co możesz zrobić, żeby było ci lepiej. Dlatego warto podjąć ten krok i spróbować komuś zaufać. Ufajmy ludziom, po prostu. Nie bójmy się ufać swoim bliskim, bo jeśli mamy obok siebie kogoś, komu naprawdę na nas zależy, to jest duża szansa, że będzie chciał nam pomóc.

WAIMA
WAIMA © Materiały własne | Krzysztof Ruchniewicz

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie