Ofiar może być więcej. Brakuje kluczowego leczenia dla przestępców seksualnych

Brakuje terapii dla sprawców przestępstw seksualnych, którzy wychodzą na wolność. Tymczasem - jak ostrzegają eksperci - w grę wchodzi ochrona potencjalnych ofiar. - Nikt nie da gwarancji, że w tym czasie nie skrzywdzą kolejnych osób - mówi Błażej Kmieciak.

Brakuje terapii dla sprawców po wyjściu na wolnośćBrakuje terapii dla sprawców po wyjściu na wolność
Źródło zdjęć: © Getty Images | Andrii Shablovskyi
Katarzyna Prus

Brakuje skutecznej prewencji

Przemoc seksualna, zwłaszcza ta skierowana przeciwko dzieciom, to temat, który budzi skrajne, ale całkowicie zrozumiałe emocje. Powinna im jednak towarzyszyć dyskusja o pracy ze sprawcami po ich wyjściu na wolność, by skutecznie zapobiegać kolejnym przestępstwom. Jednak z tą skuteczną prewencją jest w Polsce problem. O tym, jak to zmienić, będą dzisiaj rozmawiać eksperci podczas konferencji pod patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich "Człowiek nie jest bestią".

Jak przekazał nam resort sprawiedliwości, aktualnie funkcjonują 24 oddziały terapeutyczne dla skazanych z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi lub niepełnosprawnością intelektualną, z czego w siedmiu oddziałach prowadzony jest program resocjalizacyjno-terapeutyczny dla sprawców przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności popełnionych w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych.

Problem pojawia się jednak w kluczowym momencie, czyli po wyjściu sprawcy z zakładu karnego, oddziału psychiatrii sądowej czy Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Eksperci podkreślają, że pilnie potrzeba skutecznego systemu ich leczenia, bo chodzi m.in. o sprawców z zaburzeniami osobowości, zaburzonymi preferencjami seksualnymi (ukierunkowanymi np. na dzieci) czy uzależnionych od substancji psychoaktywnych.

- Jeśli już do czynu dojdzie i sprawcy zostanie udowodniona wina, to przecież te osoby w pewnym momencie opuszczają więzienia czy szpitale psychiatryczne. Potrzebują wtedy leczenia środowiskowego, po to, aby nie popełniły czynu ponownie - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie Justyna Kotowska, psycholożka, psychoterapeutka i członkini Państwowej Komisji ds. Przeciwdziałania Wykorzystywaniu Małoletnich poniżej lat 15.

Precyzuje, że sprawcy przemocy seksualnej wobec dzieci to bardzo zróżnicowana grupa ludzi, co oznacza, że nie powinno być jednej ścieżki pomocy. - Inaczej mówiąc, człowiek różny, ale recepta ta sama. W takim kształcie to nie może się udać. Dla przykładu, są sprawcy, którzy z premedytacją krzywdzą dzieci i są też tacy, którzy ze względu na umiarkowaną niepełnosprawność intelektualną dopuszczają się takich czynów. Co oznacza, że formy oddziaływania muszą być różne, jeśli mamy być skuteczni - zauważa Kotowska.

- Kontynuacja terapii przez sprawcę, który wychodzi na wolność z izolacji, jest najlepszą formą zapobiegania skrzywdzeniu kolejnych osób - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. praw. Błażej Kmieciak, główny koordynator ds. ochrony zdrowia psychicznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nie ma miejsca na leczenie

Eksperci alarmują, że przede wszystkim brakuje poradni, w których sprawca po wyjściu z izolacji mógłby kontynuować terapię.

- Szacujemy, że rocznie na wolność wychodzi kilkudziesięciu sprawców przemocy seksualnej, którzy są kierowani do dalszej terapii. Nie ma jednak oficjalnych statystyk, które wskazywałyby też, ilu takich sprawców korzysta z terapii. W Polsce brakuje sieci ośrodków, gdzie takie osoby mogłyby kontynuować terapię, po to, by nie popełniły kolejnych przestępstw - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Aleksandra Krasowska, psychiatra i seksuolog, prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologii Sądowej.

Dodaje, że to powinny być miejsca, gdzie z pomocy specjalistów korzystałyby też osoby, które jeszcze nie popełniły przestępstwa, ale obserwują u siebie pewne skłonności, mogące zwiększyć takie ryzyko.

PTSS przygotowało projekt sieci ośrodków, które działałyby w każdym województwie, oferując wsparcie na poziomie lokalnym, by dostęp do niego był jak najlepszy. - Utrudnienia, np. konieczność jechania wielu kilometrów do poradni, sprawiają, że człowiek straci motywację do zmiany, a to większe ryzyko, że znowu popełni przestępstwo - zauważa Krasowska.

Dodaje, że od kilku miesięcy projekt jest na etapie oceny w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Stwarzamy pozory bezpieczeństwa. Zwiększa się kary, a zapominamy o skutecznej prewencji kolejnych przestępstw - zaznacza lekarka.

- Co z tego, że sąd zasądzi taką kontynuację, jeśli nie ma gdzie tego realizować. W tym momencie działa jedna poradnia w Warszawie zajmująca się w szczególności osobami, które popełniły przestępstwa seksualne, a w Krakowie mamy poradnię przy oddziale psychiatrii sądowej - zaznacza prof. Kmieciak. I przytacza przykład mieszkańca Gdańska, który na terapię dojeżdżał dwa razy w tygodniu do Warszawy.

- A ilu jest sprawców, którzy tego nie robią? Oczywiście, jeśli nie realizują nakazu sądu, to wrócą do izolacji, ale nikt nie da gwarancji, że nie skrzywdzą kolejnych osób - mówi ekspert.

Justyna Kotowska wskazuje, że w tym roku, dzięki Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, pojawił się dostępny online system Redirection skierowany do osób, które rozpoznają u siebie zaburzenia preferencji i zaczynają oglądać materiały przedstawiające krzywdzenie seksualne dzieci, ale nie chcą tego robić. Nie ma jednak konkretnego miejsca, do którego tacy ludzie mogliby się udać na terapię. 

Dodatkowo brakuje specjalistów, którzy mogliby pracować z tak trudną grupą pacjentów. - Nie każdy, kto nazywa siebie seksuologiem, a nawet nie każdy psychiatra może to zrobić. Zdarza się też, że kuratorzy, którzy mają kontrolować sprawców po wyjściu na wolność, przyznają, że nie mają dostatecznej wiedzy - przyznaje prof. Kmieciak.

Przestrzega, że sprawca, który nie ma ciągłości terapii, bardzo szybko może ponownie popełnić przestępstwo. - To są realne sytuacje, z jakimi mamy do czynienia. Przy obecnych możliwościach, jakie dają media społecznościowe i sztuczna inteligencja, działanie przestępcze, np. w sieci, jest nieograniczone - podkreśla.

Trudna dyskusja

Prof. Kmieciak ocenia, że jako społeczeństwo nie dojrzeliśmy do w pełni merytorycznej dyskusji na temat leczenia sprawców przestępstw seksualnych. - Nadal jest tu za dużo populizmu, a górę biorą emocje, w tym złość. Negatywne emocje są w pełni uzasadnione, ale często panuje błędne przekonanie, że zapewnienie systemowego leczenia sprawcy oznacza, że zapominamy o tym, co zrobił i o ofiarach. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie - tłumaczy ekspert.

Powołuje się na badania naukowe potwierdzające, że kontynuacja terapii przekłada się na istotny spadek ryzyka ponownego popełnienia przestępstwa. - Pamiętam też rozmowy ze sprawcami, którzy mówili mi wprost, że gdyby nie terapia, to na pewno wróciliby do tego, co robili. Nie chodzi więc tylko o "naprawianie" człowieka, ale przede wszystkim o ochronę kolejnych potencjalnych ofiar - dodaje ekspert.

Tymczasem silne emocje blokują poważną dyskusję nad tym, jak zapewnić bezpieczeństwo potencjalnym ofiarom. - Gdy mówię o sprawcach, zresztą nie tylko ja, to często spotykamy się z niezrozumieniem społecznym: "Jak to? Czy ja dobrze słyszę, sprawcom pomagać?". I tu pojawia się konieczność działania - mówi Kotowska.

Dodaje, że społecznie nie dostrzegamy związku pomiędzy pomocą sprawcom a ochroną dzieci. - Każdy potencjalny sprawca objęty pomocą w zakresie kontroli zachowań to szansa na uratowanie wielu dzieci przed traumą seksualną - tłumaczy ekspertka.

- Dopóki nie będzie społecznego nacisku na stworzenie spójnego systemu pomocy, dopóty politycznie nie będzie to opłacalne - podkreśla. I zwraca uwagę, że choćby w Niemczech czy Holandii udało się zbudować systemy prewencji.

- Problem polega na tym, że o prawie karnym, wymiarze sprawiedliwości dyskutujemy do momentu skazania. Media rozpisują się o przestępstwie i wyroku, a przecież to nie kończy sprawy. Kluczowe jest właśnie to, co będzie dalej. Co będzie ze sprawcą, kiedy wyjdzie na wolność, bo kara dożywotniego pozbawienia wolności jest bardzo rzadka, a zakład karny nie jest miejscem cudownego "uleczenia" - zwraca uwagę prof. Kmieciak.

Izolacja nie wystarczy

Sama izolacja sprawcy nie załatwia sprawy. - To, że ktoś "siedzi", nie oznacza, że to go uleczy, bo to nie jest przeziębienie, które przejdzie. Fakt, że sprawca miał terapię (intensywną terapię seksuologiczną, psychoterapię, socjoterapię - red.), będąc jednocześnie w izolacji, nie oznacza, że efekty, które udało się wówczas wypracować, są trwałe - wyjaśnia prof. Kmieciak.

- Hamulce, metody kontroli własnych zachowań, które wtedy wypracował, mogą bez kontynuacji wsparcia zanikać, dlatego sprawca musi być stale w swoistym "treningu moralnym". W pewnym sensie przypomina sobie, że jego działanie może inną osobę skrzywdzić - dodaje.

Przypomina, że resort zdrowia zwracał się do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w sprawie oceny świadczeń w ramach psychiatrii sądowej realizowanej w środowisku otwartym. Choć AOTMiT przyznała, że to najlepsza forma prewencji, odrzuciła jej finansowanie, wskazując na brak takiego powiązania w działaniach resortu zdrowia i resortu sprawiedliwości, który stworzyłby do tego warunki.

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, co może zrobić w takiej sytuacji i czy planuje konkretne działania. Czekamy na odpowiedź.

Katarzyna Prus, Mateusz Różański, dziennikarze Wirtualnej Polski

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Często jesz banany? Ekspertki mówią o skutkach
Często jesz banany? Ekspertki mówią o skutkach
Nowi pacjenci bez dostępu do opieki. Są uwięzieni w szpitalach
Nowi pacjenci bez dostępu do opieki. Są uwięzieni w szpitalach
Naukowcy mówią, co zatrzymuje rozwój alzheimera. "Byliśmy zaskoczeni"
Naukowcy mówią, co zatrzymuje rozwój alzheimera. "Byliśmy zaskoczeni"
Sieć wycofuje ser. W produkcie wykryto bakterię Listeria
Sieć wycofuje ser. W produkcie wykryto bakterię Listeria
Łukasz Litewka nie żyje. "Nie miałeś szansy zawalczyć o siebie"
Łukasz Litewka nie żyje. "Nie miałeś szansy zawalczyć o siebie"
Kod A na zwolnieniu lekarskim. Co oznacza dla pacjenta?
Kod A na zwolnieniu lekarskim. Co oznacza dla pacjenta?
Nowy hit z sieci miał pomagać jelitom. Dietetyk ma zastrzeżenia
Nowy hit z sieci miał pomagać jelitom. Dietetyk ma zastrzeżenia
Szkodzi sercu, źle wpływa na trawienie. Ten ser lepiej ograniczyć
Szkodzi sercu, źle wpływa na trawienie. Ten ser lepiej ograniczyć
Zaczęło się od problemów z pamięcią. Kilkanaście dni później już nie żyła
Zaczęło się od problemów z pamięcią. Kilkanaście dni później już nie żyła
NFZ potrzebuje wsparcia z budżetu. MZ mówi, co z pensjami medyków
NFZ potrzebuje wsparcia z budżetu. MZ mówi, co z pensjami medyków
Badanie krwi na raka wątroby. Wykrywa włóknienie na wczesnym etapie
Badanie krwi na raka wątroby. Wykrywa włóknienie na wczesnym etapie
Wstydliwy problem milionów ludzi. Lekarka  wyjaśnia, co ma znaczenie
Wstydliwy problem milionów ludzi. Lekarka wyjaśnia, co ma znaczenie