Ostrzegają przed chorobami wenerycznymi. Ferie to newralgiczny moment
Główny Inspektorat Sanitarny apeluje, by podczas zimowych ferii zadbać także o bezpieczeństwo w sferze intymnej. - Zdarza się, że moi pacjenci, którzy wracają z urlopów, mówią, że na wyjeździe mieli kilku partnerów seksualnych - mówi ginekolożka dr n. med. Agnieszka Ledniowska.
GIS ostrzega przed infekcjami przenoszonymi drogą płciową
"Ferie zimowe, czyli upragniony czas wolny, sprzyjają wyjazdom, aktywnościom na świeżym powietrzu i dobrej zabawie. Zima dopisała, więc kto może, jedzie na narty, snowboard, wychodzi na sanki, idzie na łyżwy. Czyli nowe miejsca i często nowi ludzie. Dobra atmosfera sprzyja zawieraniu znajomości, rodzą się przyjaźnie, uczucia albo przelotne relacje. Warto jednak pamiętać o bezpieczeństwie, nie tylko na stoku, ale także w sferze intymnej. Podczas bliskich kontaktów może dojść do zakażenia STI, czyli infekcjami przenoszonymi drogą płciową" - ostrzega Główny Inspektorat Sanitarny.
Infekcje przenoszone drogą płciową (STI) to choroby wywoływane przez bakterie, wirusy lub pasożyty. Można się nimi zarazić głównie podczas stosunku waginalnego, analnego lub oralnego. Najczęstsze to chlamydioza, kiła, rzeżączka, rzęsistkowica, zakażenie wirusem HPV (wirus brodawczaka ludzkiego), HSV (opryszczka narządów płciowych) oraz HIV.
- Rzeczywiście, w okresach wzmożonych wyjazdów widzimy znaczące wzrosty w liczbie diagnozowanych infekcji przenoszonych drogą płciową. Z prawdziwym armagedonem mamy do czynienia po okresie wakacyjnym, ale zakładam, że po feriach takich rozpoznań również będzie więcej. Niestety, najczęściej podczas takich wyjazdów szalejemy, nasz rozsądek zostaje stłumiony i pozwalamy sobie na przypadkowe kontakty seksualne często bez odpowiedniego zabezpieczenia - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie ginekolożka dr n. med. Agnieszka Ledniowska.
- Zdarza się, że moi pacjenci, którzy wracają z urlopów, mówią, że na wyjeździe mieli kilku partnerów seksualnych. Nawiązali relacje i na chwilę zapomnieli o swoim bezpieczeństwie, bo często nie znali przeszłości seksualnej tych osób. Po urlopach w gabinetach pojawia się coraz więcej pacjentów, którzy chcą się przetestować pod kątem chorób przenoszonych drogą płciową. Ale to dobrze, bo świadczy to o tym, że wzrasta nasza świadomość na ten temat - dodaje.
Statystyki nie kłamią
Słowa ekspertki znajdują odzwierciedlenie w statystykach. Z najnowszego raportu Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH - PIB wynika, że od 1 do 31 stycznia 2026 r. wykryto 225 przypadków kiły, a w analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 175. Rosną też zachorowania na infekcje wywoływane przez chlamydię. Do 31 stycznia zgłoszono 148 zakażonych, w analogicznym okresie 2025 r. było ich - 138.
Z raportu dowiadujemy się także, że w tym roku zarejestrowano 181 nowo wykrytych zakażeń HIV, a w tamtym 133.
- Oficjalne statystyki są wielokrotnie zaniżone i te dane nie przedstawiają realnej skali zakażeń. Chorych może być zdecydowanie więcej. Po pierwsze to, co widzimy w raportach, to tylko przypadki rozpoznane. Zostały one zgłoszone i zarejestrowane. Teraz "ściganie" tych zakażeń jest trudne. Wiele testów robimy na własną rękę albo w prywatnych gabinetach i niestety nie zawsze ich wyniki trafiają do rejestru - mówi dermatolog i wenerolog prof. dr hab. n. med. Andrzej Kaszuba.
- Oprócz testowania nie możemy zapominać także o prewencji. Podstawą naszego zabezpieczenia powinna być prezerwatywa, ona zmniejsza ryzyko infekcji przenoszonych drogą płciową. Najlepiej oczywiście byłoby zapytać o wyniki badań osobę, z którą mamy zamiar odbyć stosunek, ale oczywiści nie zawsze jest to możliwe. Miejmy z tyłu głowy, że zawsze taką infekcję możemy złapać i taka "pamiątka" może zostać z nami na lata. W przypadku podejrzenia infekcji należy jak najszybciej udać się do lekarza, aby uniknąć powikłań i nieświadomego zakażania innych osób - dodaje ekspert.
- Często postawienie takiego rozpoznania to także trudne przeżycie dla pacjenta. Zdarza się, że wraz z otrzymanym pozytywnym wynikiem dowiaduje się np. o zdradzie partnera. Wali mu się wtedy nie tylko zdrowie, ale także i życie - dodaje ginekolożka dr n. med. Agnieszka Nalewczyńska.
Jak objawia się choroba weneryczna?
Do objawów infekcji przenoszonych drogą płciową zaliczamy:
- ból podbrzusza,
- świąd,
- upławy z pochwy,
- wyciek z cewki,
- zmiany na sromie lub prąciu,
- częste oddawanie moczu.
- Jednak czasami infekcje te przebiegają bezobjawowo, dlatego, jeżeli doszło u nas do przypadkowego kontaktu seksualnego, to powinniśmy udać się do lekarza i wykonać diagnostykę. Pamiętajmy, że w przypadku infekcji przenoszonych drogą płciową najgorsze są powikłania. Zaliczamy do nich: uogólniony stan zapalny, krwawienia między miesiączkami, ból, zrosty, bolesne stosunki, suchość, niepłodność, powikłania neurologiczne, zapalenie mięśnia sercowego czy nawet nowotwory. Z konsekwencjami możemy zmagać się całe życie. Mamy obecnie bardzo łatwy i szeroki dostęp do wiedzy i badań - korzystajmy z tego - apeluje dr Nalewczyńska.
W wielu miejscach w kraju można wykonać testy np. w kierunku HIV, HCV i kiły - bez skierowania, za darmo i anonimowo. Testy polegają na pobraniu krwi i możemy zrobić je w Punktach Konsultacyjno-Diagnostycznych (PKD). Ich listę znajdziemy między innymi na stronie aids.gov.pl.
Wykonać taką diagnostykę powinny szczególnie osoby które:
- miały stosunek bez prezerwatywy z nowym lub kilkoma partnerami,
- miały kontakt seksualny w krajach o wysokim rozpowszechnieniu HIV/HCV,
- są w ciąży lub planują ciążę.
- Choroby przenoszone drogą płciową najczęściej dobrze reagują na antybiotykoterapie, oprócz oczywiście zarażenia np. wirusem HIV. Jednak żeby rozpocząć leczenie, kluczowa jest diagnostyka - badania krwi, wymazy. Nie zwlekajmy z tym i nie czekajmy na powikłania - podsumowuje prof. Kaszuba.
Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.