Po cichu odbiera oddech. "Zaledwie co czwarty Polak słyszał o tej chorobie"
Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) stanowi jedno z najbardziej niedocenianych zagrożeń zdrowotnych w Polsce. Powoli odbiera sprawność, rozwija się podstępnie, a świadomość na ten temat wciąż jest szczątkowa.
W tym artykule:
Cicha epidemia POChP
Dane NFZ wskazują, że na POChP może chorować ok. 2-2,5 mln osób w Polsce, a rozpoznanych jest znacząco mniej (rzędu ok. 600 tys.) – co obrazuje skalę niedodiagnozowania choroby. Tymczasem, jak wskazują badania, nieleczona choroba może skracać życie o średnio 10, a nawet 12 lat. Niestety niska świadomość społeczna odnośnie POChP powoduje, że wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy zmiany w płucach są już nieodwracalne. Dane pokazują wyraźnie, jak poważny jest to problem.
- Niestety okazuje się, że w porównaniu do innych jednostek chorobowych świadomość przewlekłej obturacyjnej choroby płuc jest bardzo niska - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Małgorzata Farnik, pulmonolog z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
Wyniki ogólnopolskiego badania Kantar zostały zaprezentowane podczas Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc i wcale nie napawają optymizmem. Deficyt wiedzy sprawia, że choroba przez długi czas rozwija się bez rozpoznania.
Tylko co piąty chory na POChP jest świadomy choroby
- Zaledwie co czwarty Polak słyszał o tej chorobie. Jeszcze bardziej niepokoi, że w grupie, która została zidentyfikowana jako grupa ryzyka, świadomość jest jeszcze niższa i wynosi ok. 17 proc. - dodaje ekspertka.
Najbardziej narażone na rozwój POChP są osoby po 50. roku życia, palacze, również po wyjściu z nałogu czy chorzy na astmę. Większym ryzykiem obarczone są też osoby stale narażone na zanieczyszczenia powietrza, w tym szczególnie dotkliwy zimą smog.
Niestety niewiele z nich rozważa rozpoczęcie diagnostyki. W efekcie co trzecia chora osoba poznaje diagnozę dopiero w warunkach szpitalnych, jak wynika z badania Kantar. - Mogą to być okoliczności związane z procedurą medyczną, np. wymagającą leczenia zabiegowego, kiedy na prośbę anestezjologa przeprowadza się badanie spirometryczne i u pacjenta wykrywa się zaburzenia wentylacji. Wtedy widzimy, że choroba najpewniej trwa już od jakiegoś czasu, ale ujawnia to dopiero badanie - wyjaśnia dr Farnik.
Zobacz także: Nie bagatelizuj zakażenia dolnych dróg oddechowych. "Często są tą ostatnią chorobą, która kończy życie"
Kiedy choroba odbiera oddech
Wielu chorych nie zgłasza żadnych niepokojących objawów, które mogłoby skłonić do konsultacji ze specjalistą. Zwrot może jednak nastąpić nagle, kiedy dochodzi do zaostrzenia choroby.
- Jest grupa pacjentów, którzy zgłaszają się z powodu uciążliwych objawów ze strony dróg oddechowych, a lekarz na podstawie całościowego obrazu klinicznego rozpoznaje zaostrzenie POChP, która wcześniej nie była leczona. O tej porze roku takich pacjentów mamy więcej - zauważa pulmonolog.
Ekspertka zaznacza jednak, że choroba nigdy nie pojawia się nagle, wielu pacjentów przyzwyczaja się do ograniczeń i nie zdaje sobie sprawy, że to sygnał POChP. - U osób po 50. roku życia następuje pogorszenie tolerancji wysiłku, niemożność dotrzymania kroku zdrowemu rówieśnikowi, często w kombinacji z wieloletnim paleniem tytoniu. Może też pojawić się uciążliwy poranny kaszel z odkrztuszaniem gęstej wydzieliny. Z roku na rok następuje progresja tych objawów, co pacjenci często wiążą ze swoim wiekiem, w związku z czym nie zawsze są świadomi, że to wynik choroby - wymienia dr Farnik.
Choć w młodszym wieku uczucie duszności może wynikać z astmy, nawet niewielkie ograniczenie wydolności oddechowej zawsze warto skonsultować z lekarzem. Nieleczona przewlekła obturacyjna choroba płuc może prowadzić do poważnych powikłań.
- W przypadku nieleczonej POChP następuje progresja zaburzeń wentylacji, czyli widzimy w badaniach spirometrycznych coraz mniejsze rezerwy wentylacyjne, co powoduje, że pacjent ma narastające problemy z tolerancją wysiłku, a w schyłkowej fazie dochodzi hipoksemia i zależność od otoczenia ze względu na niewydolność oddechową - ostrzega lekarka.
Hipoksemia to stan, w którym dochodzi do obniżenia stężenia tlenu we krwi tętniczej. Oznacza to, że organizm nie otrzymuje wystarczającej ilości tlenu do prawidłowego funkcjonowania narządów. Powikłania POChP nie ograniczają się zatem jedynie do układu oddechowego.
- Mogą też pojawić się choroby towarzyszące, głównie ze strony układu krążenia, które pogarszają rokowania. Bardzo często te schorzenia nakładają się na siebie, może dojść do powikłań kardiologicznych, stąd też określa się to przewlekłym sercem płucnym - dodaje ekspertka z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.
Skutkiem przewlekłego niedotlenienia i zmian w naczyniach płucnych jest bowiem nadciśnienie płucne oraz przeciążenie prawej części serca, czyli wspomniane przez ekspertkę "serce płucne". U chorych rośnie też ryzyko wystąpienia zawału serca i udaru mózgu. Pierwszymi jednak i najbardziej dotkliwymi skutkami POChP jest postępujące pogorszenie wentylacji i wymiany gazowej, a co za tym idzie problemy z oddychaniem, które nieodwracalnie odbierają pacjentowi sprawność.
Ochrona i badania profilaktyczne
Jak wcześniej wspominała dr Farnik, do zaostrzeń przewlekłej obturacyjnej choroby płuc częściej dochodzi zimą. - Zdecydowanie przyczynia się do tego zarówno smog, jak i infekcje dróg oddechowych, zwłaszcza wirusowe, które często są przez pacjentów bagatelizowane. Dodatkowo w zbyt niskim stopniu podejmują działania ochronne w postaci szczepień - zaznacza pulmonolog i dodaje: - Duża część populacji jest niewyszczepiona, co powoduje dalszą transmisję wirusów, które są punktem wyjścia do dalszych objawów ze strony układu oddechowego oraz powikłań w postaci infekcji bakteryjnych. To wypadkowa infekcji i złej jakości powietrza.
Lekarka szczególnie ostrzega przed kombinacją złej jakości powietrza oraz wysokiej wilgotności, w takich warunkach ekspozycja na czynniki niekorzystne jest znacznie większa.
Powinniśmy też pamiętać, że nie tylko jakość powietrza na zewnątrz ma znaczenie, ale również w pomieszczeniach, w których spędzamy dużo czasu. Ważna jest też profilaktyka.
- Warto zadbać o szczepienia profilaktyczne, które zwłaszcza w grupie największego ryzyka są nieodpłatne. Pozwolą w znacznym stopniu ochronić pacjentów przed zaostrzeniami chorób przewlekłych układu oddechowego, a zwłaszcza POChP - radzi dr Farnik.
W przypadku pojawienia się nawet drobnych objawów ze strony układu oddechowego wartko skonsultować się ze specjalistą. Wczesne wykrycie choroby pozwala na zapobieganie powikłań i lepszą kontrolę.
- Podstawowym badaniem jest spirometria, jest to badanie pozbawione zagrożeń i nieobciążające, ale wymaga przede wszystkim dobrej współpracy pacjenta z urządzeniem. Leczenie natomiast polega na stosowaniu leków wziewnych, które oddziałują na odpowiednie receptory w drogach oddechowych - podsumowuje lekarka.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.