Polak zaraził się dengą. "Po przebudzeniu wiedziałem, że coś jest nie tak"
Miał za sobą szczepienia, dbał o formę i był przygotowany na ryzyko związane z daleką podróżą. Wystarczył jednak jeden pozornie błahy moment, by jego wyprawa po Azji zamieniła się w kilka dni walki o zdrowie. Adam, polski podróżnik, po ukąszeniu komara usłyszał w kambodżańskim szpitalu diagnozę: denga.
Objawy przyszły nagle
To miała być kolejna intensywna część azjatyckiej podróży. Adam, który relacjonuje swoje wyprawy w mediach społecznościowych jako @adam.vi, przemieszczał się między kolejnymi krajami i pozostawał bardzo aktywny. Jak opowiada, wszystko zaczęło się jeszcze w Tajlandii. – W prowincji Phuket, ukąsił mnie komar – mówi Adam w rozmowie z "Faktem".
Początkowo nic nie wskazywało na to, że sytuacja okaże się poważna. Po wyjeździe z Tajlandii podróżnik dotarł do kambodżańskiego Siem Reap i normalnie funkcjonował. Jeszcze dzień wcześniej trenował, ćwiczył i poruszał się bez żadnych ograniczeń.
Sytuacja zmieniła się nagle. Zamiast energii pojawiło się wyraźne osłabienie, gorączka i silny ból głowy. Z każdą godziną objawy się nasilały.
– Dzień przed tym, jak się wszystko zaczęło, czułem się w pełni sił – byłem na ściance wspinaczkowej, potem na siłowni i jeździłem na rowerze. Niestety następnego dnia, zaraz po przebudzeniu, wiedziałem, że coś jest nie tak. Zaczęło się od silnego osłabienia, lekkiej gorączki i niewielkiego bólu głowy. Generalnie nie miałem siły, żeby wstać z łóżka i przejść dalej niż do łazienki – relacjonuje.
Jak dodaje, wieczorem ból głowy stał się znacznie mocniejszy. Przyjmowane leki nie przynosiły poprawy, a kolejnego dnia było jeszcze gorzej.
– Nigdy w życiu nie bolała mnie głowa tak bardzo jak przez te kolejne dni. Byłem też mocno osłabiony i bałem się, że mogę zemdleć po drodze, dlatego poprosiłem mojego znajomego Dominika, z którym podróżuję, żeby pojechał ze mną do lekarza na wszelki wypadek – opowiada podróżnik.
Diagnoza: denga
Pierwsza konsultacja medyczna nie przyniosła jednoznacznej odpowiedzi. Lekarz zalecił obserwację i przepisał leki przeciwbólowe. Jak się później okazało, jeden z nich nie był wskazany przy tej chorobie.
– Przepisał mi również paracetamol oraz jeszcze jeden lek, który, jak się okazało kolejnego dnia, jest mocno odradzany przy dendze – mówi Adam.
Ponieważ stan zdrowia nie poprawiał się, następnego dnia ponownie zgłosił się do szpitala. Tym razem wykonano badania krwi. Wynik szybko wyjaśnił przyczynę pogarszającego się samopoczucia.
– Wcale nie czułem się lepiej, więc rano wróciłem do szpitala i po badaniach krwi lekarz powiedział mi, że mam dengę i muszę zostać na kolejne pięć dni w szpitalu. Najpierw trochę się przestraszyłem, bo nigdy wcześniej nie słyszałem o dendze, a lekarz miał taki akcent, że ledwo byłem w stanie go zrozumieć i nie mógł mi tego dobrze wyjaśnić – wspomina.
Dla 26-latka diagnoza była szokiem. Znalazł się w obcym kraju, a dodatkowym problemem była bariera językowa i stres związany z kosztami leczenia. Ostatecznie, po kontakcie z ubezpieczycielem i sprawdzeniu najważniejszych informacji o chorobie, zdecydował się pozostać w szpitalu.
Karaluch na ścianie
Początek hospitalizacji dawał nadzieję, że warunki będą przyzwoite. Adam wspomina jednak moment, który szczególnie utkwił mu w pamięci.
– Zaraz po wejściu zobaczyłem karalucha chodzącego po ścianie. Najgorsza była świadomość, że gdyby nagle na mnie skoczył, to nic nie byłbym w stanie zrobić, bo byłem na tyle słaby, że ledwo chodziłem. Powoli wycofałem się do pokoju – relacjonuje.
Na szczęście później udało się przenieść do prywatnej sali, gdzie warunki były wyraźnie lepsze. Przez kolejne dni podróżnik pozostawał pod opieką lekarzy, był nawadniany kroplówkami i regularnie monitorowany. Najtrudniejsze okazały się wysoka gorączka oraz bardzo silne bóle głowy.
Wyraźna poprawa pojawiła się dopiero czwartego dnia. Choć wydawało się, że piątego dnia Adam opuści szpital, wyniki badań krwi wskazywały, że konieczna jest dalsza obserwacja. Ostatecznie organizm zaczął się regenerować szybciej, niż przewidywał. Mężczyzna został wypisany dzień przed swoimi 26. urodzinami i mógł wrócić do dalszej podróży.
Źródło: Fakt
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.