Polka pokazała rachunek za wizytę na SOR w USA. "Lepiej usiądźcie"

Koleżanka Klaudii Tuğul, Polki mieszkającej w Stanach Zjednoczonych, trafiła na oddział ratunkowy w Miami z silnym bólem brzucha. Diagnoza była poważna, ale jeszcze większym szokiem okazał się rachunek.

mLeczenie w USA jest bardzo kosztowne
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Marta Słupska

Tysiące dolarów za pobyt na SOR-ze

Leczenie w Stanach Zjednoczonych od lat budzi emocje, szczególnie wśród osób przyzwyczajonych do europejskiego systemu ochrony zdrowia. W USA nawet krótka wizyta na oddziale ratunkowym może oznaczać koszty liczone w dziesiątkach tysięcy dolarów.

Przekonała się o tym koleżanka Klaudii Tuğul, Polki mieszkającej w Miami, która opisała sprawę w nagraniu na Instagramie i TikToku. Kobieta spędziła na amerykańskim SOR-ze niespełna sześć godzin, a później otrzymała rachunek opiewający na 49 323 dolary, czyli ponad 190 tys. zł.

Jak relacjonowała Klaudia, jej koleżanka przyleciała do Stanów Zjednoczonych w odwiedziny. Już na początku pobytu zaczęła skarżyć się na ból brzucha. Początkowo wydawało się, że może chodzić o zwykłe zatrucie pokarmowe, reakcję na zmianę diety, inną wodę albo podróż. Objawy jednak nie ustępowały.

- W pewnym momencie ból był tak silny, że stwierdziła, że nie wytrzyma i musi jechać na ER – opowiada Klaudia na swoim wideo.

ER, czyli emergency room, to amerykański odpowiednik szpitalnego oddziału ratunkowego. Kobieta trafiła do placówki w Miami. Lekarze wykonali badania, podali kroplówkę i rozpoznali ostrą infekcję nerek. Pacjentka została wypisana do domu z zaleceniami dalszego leczenia.

Tyle kosztowały badania

Prawdziwy szok przyszedł później, gdy do Klaudii trafił rachunek. Koleżanka, która nie miała adresu w USA, podała jej dane do korespondencji. Na fakturze znalazły się szczegółowe pozycje za badania i procedury.

- Lepiej usiądźcie – mówi Klaudia, pokazując dokument.

Podstawowy panel metaboliczny krwi wyceniono na 2334 dolary, czyli ok. 8445 zł. Badanie lipazy kosztowało 1156 dolarów, a morfologia krwi 1425 dolarów, czyli ponad 5 tys. zł. Za badanie moczu pod kątem bakterii naliczono 606 dolarów, a za ogólną analizę moczu 963 dolary.

Na tym lista się nie kończyła. Klaudia zwróciła uwagę na test ciążowy z moczu, który w aptece kosztuje zwykle kilka lub kilkanaście dolarów. W szpitalnym rachunku jego cena była wielokrotnie wyższa.

- Test ciążowy z moczu, który standardowo robi się przy każdej wizycie w szpitalu i kosztuje on w aptece 10 dol., tutaj kosztował 1170 dol. – relacjonuje.

Najdroższą pozycją była tomografia komputerowa jamy brzusznej i miednicy bez kontrastu. Jej koszt wyniósł 25 352 dolary, czyli ponad 91 tys. zł. Sam pobyt na oddziale ratunkowym, oznaczony jako poziom 4, wyceniono na 5784 dolary. Kroplówka z antybiotykiem i elektrolitami kosztowała 1133 dolary.

"Ubezpieczenie to podstawa"

Historia skończyła się dobrze przede wszystkim dlatego, że pacjentka miała odpowiednią polisę. W przeciwnym razie krótka wizyta na SOR-ze mogłaby stać się finansowym dramatem. Klaudia podkreśliła, że osoby planujące wyjazd do USA powinny traktować ubezpieczenie nie jako dodatek, ale konieczność.

- Apeluję po raz kolejny: jeżeli ktoś z was wybiera się do Stanów Zjednoczonych, pamiętajcie: ubezpieczenie to podstawa – zaznacza.

Źródło: Instagram

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie