Składki zdrowotne w USA w górę o ponad 100 proc.? Ekspert: "Nawet zwolennicy MAGA nie popierają tego ruchu"
W Stanach Zjednoczonych toczy się polityczny spór wokół przyszłości systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Demokraci walczą o zachowanie federalnych dopłat do ubezpieczeń, republikanie - o zakończenie programu. Pośrodku, jak zwykle, znajdują się miliony Amerykanów, którzy już za moment mogą odczuć horrendalne podwyżki składek.
W tym artykule:
Czy Obamacare przetrwa w USA?
Spór o tzw. Obamacare (Affordable Care Act, ACA) dotyczy głównie tego, czy i na jakich warunkach należy przywrócić/utrzymać federalne dopłaty do składek zdrowotnych (enhanced premium tax credits) prywatnych polis ubezpieczeniowych. Dopłaty te zostały rozszerzone w 2021 roku z uwagi na pandemię i przedłużone do 31 grudnia 2025 roku. Wraz ze styczniem 2026 roku - z powodu braku dopłat funkcjonujących od czasu pandemii - weszły w życie podwyżki.
8 stycznia 2026 roku w Izbie Reprezentantów przegłosowano przedłużenie programu o kolejne trzy lata, za czym opowiedzieli się nawet niektórzy zbuntowani republikanie. Teraz ma się tym zająć Senat, który jest jednak mocno podzielony. Trudno więc przewidzieć, czy ustawa przejdzie i czy dopłaty zostaną na nowo wprowadzone. Nawet gdyby została przegłosowana, mogłaby zostać później zawetowana przez prezydenta Donalda Trumpa.
Jakie są perspektywy, by obniżyć stawki, które już wyskoczyły w górę? Jeśli by zrezygnowano z przyjęcia trzyletniego okresu przedłużenia dopłat, co przegłosowano w Izbie Reprezentantów, to być może republikanie poszliby na ugodę i zgodziliby się choćby na jeden dodatkowy rok dopłat. W tym czasie można byłoby szukać innych rozwiązań.
"Obamacare" miało być odpowiedzią na rosnący odsetek Amerykanów bez żadnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ustawa m.in. rozszerzyła program Medicaid obejmujący ubezpieczeniem najuboższych obywateli, otworzyła drzwi do pozyskania polisy także przez pacjentów z już stwierdzonymi chorobami przewlekłymi, wymusiła na ubezpieczycielach objęcie planem podstawowych, najbardziej niezbędnych świadczeń (pobyt w szpitalu, leki na receptę, poród).
Poza Medicaid, funkcjonuje także program Medicare - federalnie finansowane ubezpieczenie zdrowotne przysługujące pacjentom powyżej 65. roku życia, a także tym młodszym dotkniętym niektórymi chorobami. Medicare nie pokrywa jednak wszystkich świadczeń i z reguły wymaga dopłat, aby pakiet realnie pokrywał zapotrzebowanie starszej osoby. I tutaj lukę wypełniają prywatni ubezpieczyciele, którzy sprzedają pakiety typu "medigap".
Po wygaśnięciu dopłat do składek od początku 2026 roku pojawiły się natychmiastowe podwyżki. Think tank KFF szacuje, że przeciętne roczne składki mogą wzrosnąć średnio z ok. 888 dolarów do ok. 1904 dolarów (czyli ponad dwukrotnie).
Eksperci i analitycy, m.in. z Commonwealth Fund, wskazują, że nagłe ograniczenie dopłat może doprowadzić do jeszcze większego wzrostu cen składek oraz świadczeń, a także do spadku liczby ubezpieczonych nawet o kilka milionów.
O co toczy się spór?
Demokraci naciskają na przedłużenie dopłat (bez dodatkowych warunków i bez zmian ograniczających dostęp), argumentując to utrzymaniem przystępności cenowej i uniknięciem odpływu ludzi z rynku ACA i nagłych podwyżek.
Republikanie są podzieleni. Kierownictwo partii i część senatorów deklaruje, że może przystać na przedłużenie dopłat, ale stawiają warunki. Chodzi o:
limity dochodowe (aby zawęzić grupę beneficjentów),
odkładanie części składek na koncie, z którego ubezpieczony otrzyma pewien zwrot,
ograniczenie świadczeń medycznych związanych z terminacją ciąży (niektórzy republikanie).
Niektórzy jednak obstają przy całkowitej niezgodzie na podtrzymanie dopłat.
- Republikanie nie popierają modelu opiekuńczego i chcą znacząco zredukować wydatki na ubezpieczenia dla najuboższych. Z drugiej strony, powoduje to tarcia wewnątrz partii, bo wkrótce wybory do Kongresu, a dane demograficzne wskazują jasno, że duża część ich wyborców należy właśnie do grup mało zamożnych. Widać, że nawet wielu zatwardziałych zwolenników MAGA nie wspiera tego ruchu. Być może właśnie z tego względu republikanie zaczną, paradoksalnie, tymczasowo zamrażać podwyżki, ale one prędzej czy później uderzą w portfele Amerykanów - wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr Karol Szulc z Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
- To jest filozofia, zgodnie z którą oni chcieliby oddać obywatelom sprawczość nad swoim życiem, oddać im niezależność, uwolnić od "złych korporacji". Tylko że to mrzonka, bo w kraju tak zróżnicowanym, o tak wielkich nierównościach społecznych, nie wystarczy "być kowalem swojego losu" - dodaje.
Republikańska wizja systemu ubezpieczeń się nie sprawdziła?
Ekspert z Uniwersytetu Wrocławskiego podkreśla, że wizja systemu ubezpieczeń, za którą opowiada się Partia Republikańska, miała już szansę zweryfikować swoją skuteczność.
- Rozumiem i popieram argument, że kontynuowanie dopłat do prywatnych polis to podtrzymywanie patologicznego systemu, na którym najlepiej wychodzą ubezpieczyciele. Tylko że republikanie nie oferują żadnej realnej alternatywy dla tego systemu, a jedynie jego demontaż. Sam znam osoby z klasy średniej, a nawet wyższej, które w wyniku wydatków związanych z ciężką chorobą onkologiczną w Stanach Zjednoczonych zostały praktycznie bezdomne. Ten system jest daleki od ideału, ale w praktyce Obamacare znacząco zwiększyło dostępność świadczeń dla dziesiątek milionów Amerykanów - tłumaczy dr Szulc.
- Republikanie w dalszym ciągu są przekonani, że system ubezpieczeniowy oparty na wolnej konkurencji wymusi spadek cen i będzie skuteczniejszy. Tylko że dekada funkcjonowania takiego systemu udowodniła, że nic takiego się nie wydarzyło - dodaje.
Aleksandra Zaborowska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- The New York Times
- Reuters
- Washington Post
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.