Popularna witamina może szkodzić. Badacze wskazują na ryzyko zgonu

Witamina E od lat kojarzy się z ochroną komórek i spowalnianiem starzenia. Badacze z Johns Hopkins wskazują jednak, że jej wysokie dawki w suplementach mogą wiązać się z większym ryzykiem zgonu.

SuplementySuplementy
Źródło zdjęć: © Getty Images | Ekaterina Goncharova
Marta Słupska

Witamina E pod lupą naukowców

Witamina E jest jednym z ważnych przeciwutleniaczy. Bierze udział w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, wspiera ich prawidłowe funkcjonowanie i uczestniczy w procesach związanych m.in. z krzepnięciem krwi. Naturalnie występuje w olejach roślinnych, orzechach, nasionach, oliwkach, szpinaku, szparagach i innych zielonych warzywach liściastych.

Naukowcy z Johns Hopkins zwrócili jednak uwagę nie na witaminę E dostarczaną z dietą, lecz na suplementy przyjmowane w wysokich dawkach. Zespół przeanalizował dane z 19 dużych badań klinicznych prowadzonych w latach 1993-2004 w Ameryce Północnej, Europie i Chinach. Łącznie objęły one ponad 136 tys. pacjentów.

W badaniach porównywano osoby przyjmujące witaminę E z uczestnikami otrzymującymi placebo. Okres obserwacji wynosił od 1,4 roku do 8,2 roku. Dziewięć badań dotyczyło samej witaminy E, a 10 jej stosowania razem z innymi witaminami.

Badacze ponownie przeanalizowali surowe dane, dzieląc je według przyjmowanych dawek. Szczególną uwagę zwrócono na preparaty zawierające 400 IU dziennie lub więcej. To ilości spotykane w wielu kapsułkach dostępnych jako suplementy diety.

Wyniki okazały się niepokojące. W dziewięciu z 11 badań, w których stosowano wysokie dawki witaminy E, odnotowano zwiększone ryzyko zgonu. Autorzy podkreślili, że suplementacja w takich ilościach nie wydłużała życia, choć wiele osób sięga po witaminy właśnie z myślą o długofalowej ochronie zdrowia.

– Wyniki naszego badania nie przemawiają za stosowaniem wysokich dawek suplementów witaminy E. Jeśli ludzie przyjmują preparat wielowitaminowy, powinni upewnić się, że zawiera on nie więcej niż niską dawkę witaminy E – powiedział dr Edgar R. Miller III, główny autor badania i internista z Johns Hopkins University School of Medicine.

– Wiele osób przyjmuje witaminy, ponieważ wierzy, że przyniesie to długoterminowe korzyści zdrowotne i przedłuży życie. Nasze badanie pokazuje jednak, że stosowanie wysokich dawek suplementów witaminy E z pewnością życia nie przedłużyło, a wiązało się z większym ryzykiem zgonu – dodał badacz.

Nie chodzi o witaminę E z jedzenia

Autorzy analizy zaznaczają, że wyników nie należy automatycznie przenosić na wszystkich. Większość uczestników miała ponad 60 lat, a wielu chorowało przewlekle, m.in. na choroby serca. To ważne ograniczenie badania.

Wnioski nie oznaczają też, że należy unikać produktów bogatych w witaminę E. Naturalne źródła tej witaminy pozostają elementem zbilansowanej diety. Problem dotyczy przede wszystkim suplementów w dużych dawkach. Jak wskazano, przeciętna podaż witaminy E z pożywienia wynosiła około 10 IU dziennie, preparaty wielowitaminowe zawierały zwykle 30-60 IU, a kapsułki z witaminą E często 400-800 IU.

Badacze podkreślili, że nadal nie wiadomo, czy niskie dawki, wynoszące 200 IU dziennie lub mniej, wpływają na ryzyko zgonu. Potrzebne są dalsze badania, także nad łączeniem witaminy E z innymi przeciwutleniaczami.

Suplementacja nie powinna być rutyną

Witamina E jest potrzebna organizmowi, ale jej wysokodawkowa suplementacja nie powinna być traktowana jako uniwersalny sposób na zdrowie. Dotyczy to szczególnie osób starszych, przewlekle chorych i przyjmujących leki. W takich sytuacjach stosowanie preparatów najlepiej skonsultować z lekarzem.

– Decydenci i regulatorzy rządowi powinni rozważyć obniżenie tego poziomu, być może do górnej granicy 400 IU dziennie – wskazał dr Guallar.

Źródło: EurekAlert!, Johns Hopkins Medicine, Annals of Internal Medicine

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie