Szczep rzeżączki rozprzestrzenia się w Europie. Antybiotyk nie pomaga

Rzeżączka należy do najczęściej diagnozowanych chorób wenerycznych. Obecnie lekarzy niepokoi przede wszystkim ewolucja tej bakterii. Pojawiły się mutacje, które przestały reagować na ceftriakson – antybiotyk będący podstawą leczenia tej infekcji.

Rzężączka jest coraz poważniejszym zagrożeniem dla zdrowiaRzężączka jest coraz poważniejszym zagrożeniem dla zdrowia
Źródło zdjęć: © Materiały WP, getty images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

– We Francji, Niemczech, Szwecji i Wielkiej Brytanii potwierdzono zakażenia nabyte lokalnie, bez zagranicznych podróży. Oznacza to, że oporne szczepy nie są już wyłącznie przywożone do Europy. Zaczynają przenosić się pomiędzy jej mieszkańcami – wyjaśnia dla portalu Gazeta.pl ginekolog dr n. med. Łukasz Blukacz.

Rosnącą skalę zagrożenia doskonale obrazują dane z Wielkiej Brytanii, gdzie liczba zakażeń bakteriami niewrażliwymi na ceftriakson rosła w zastraszającym tempie.


WIDEO
Dramatyczny wzrost zachorowań na choroby weneryczne. Naukowcy alarmują



  • 2024 r.: 13 przypadków
  • 2025 r.: 29 przypadków
  • Do czerwca 2026 r.: kolejne 17 przypadków

Co bardziej niepokojące, w sześciu brytyjskich przypadkach standardowa terapia okazała się całkowicie bezskuteczna. Dwóch pacjentów wymagało dożylnego podania ertapenemu – leku rezerwowego, po który sięga się zazwyczaj przy najcięższych zakażeniach hospitalizowanych.

Choć lekarze uspokajają, że rzeżączka wciąż pozostaje chorobą uleczalną, to medycynie drastycznie kurczy się wachlarz dostępnych opcji terapeutycznych.

Połowa przypadków bezobjawowa

Równolegle dochodzi do gwałtownego wzrostu ogólnej liczby infekcji. Tylko w 2024 r. w krajach Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego zgłoszono ponad 106 tysięcy przypadków rzeżączki – to absolutny rekord od rozpoczęcia monitorowania w 2009 r. W ciągu ostatniej dekady wskaźnik zgłaszanych zachorowań wzrósł aż o 303 proc.

Głównym sprzymierzeńcem bakterii w jej szybkim rozprzestrzenianiu się pozostaje skryty przebieg choroby. U kobiet nawet około 50 proc. zakażeń przebiega bezobjawowo lub daje jedynie skąpe dolegliwości, które łatwo zbagatelizować. Podobnie sytuacja wygląda przy infekcjach gardła czy odbytnicy. Osoba nieświadoma choroby czuje się dobrze i przekazuje patogen kolejnym partnerom seksualnym.

Polska nieprzygotowana

Rosnące zagrożenie epidemiologiczne zbiega się w czasie z poważnymi problemami organizacyjnymi w Polsce. Jak alarmował w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Maciej Pastuszczak, konsultant wojewódzki w dziedzinie dermatologii i wenerologii dla województwa śląskiego, liczba pacjentów zgłaszających się z chorobami wenerycznymi w polskich ośrodkach podwoiła się w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Oficjalne statystyki PZH-PIB wskazują, że od początku 2026 r. do końca czerwca potwierdzono w kraju 822 przypadki rzeżączki (wobec 716 rok wcześniej), 1724 przypadki kiły oraz 940 zakażeń chlamydią. Eksperci podkreślają jednak, że polskie dane są mocno niedoszacowane z powodu niedostatecznej diagnostyki – przykładowo wskaźnik wykrywalności chlamydii w Niemczech wynosi 360 na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w Polsce to zaledwie 2,9.

Na narastającą falę zakażeń Narodowy Fundusz Zdrowia planuje odpowiedzieć przywróceniem limitów w poradniach specjalistycznych oraz zmianą rozliczania nadwykonań z trybu kwartalnego na roczny.

– W praktyce przyjmowanie pacjentów ponad limit oznacza dla szpitali udzielanie kredytu, którego spłata – biorąc pod uwagę sytuację finansową NFZ – stoi pod znakiem zapytania. Efekt będzie taki, że nawet czterech z pięciu pacjentów po prostu nie będziemy mogli przyjąć, a poradnie wyczerpią kontrakty już na wiosnę – ostrzegał na łamach naszego portalu prof. Pastuszczak.

Groźba powikłań i brak wydzielonych środków

Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, że wenerologia jest rozliczana w ramach jednego kontraktu razem z dermatologią. Chcąc przyjąć więcej chorych z infekcjami intymnymi, placówki zmuszone są ograniczać dostęp pacjentom z problemami skórnymi, np. z nowotworami. Problem stanowi też zbyt niska wycena świadczeń (220 zł za pakiet), która pokrywa zaledwie podstawowe badania krwi i moczu, nie uwzględniając specjalistycznych wymazów w kierunku rzeżączki czy chlamydii.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie