Prof. Sieńko o realiach wojny. "W medycynie cywilnej to nie do pomyślenia"

Jeszcze niedawno uczyli się ratować każdego pacjenta. Dziś muszą przygotować się na sytuacje, w których nie da się pomóc wszystkim – a czasem trzeba zostawić rannego na stole operacyjnym i uciekać, by samemu przeżyć.

"Zostawiasz pacjenta na stole i uciekasz". Chirurdzy szykowani na wojnę"Zostawiasz pacjenta na stole i uciekasz". Chirurdzy szykowani na wojnę
Źródło zdjęć: © archiwum prywatne

Medycyna pola walki ma stać się obowiązkowym elementem szkolenia chirurgów. – Każdy, kto wybierze specjalizację zabiegową, musi się liczyć z tym, że może zostać włączony w działania szpitali II poziomu zabezpieczenia medycznego – mówi prof. Jerzy Sieńko.

Karolina Kowalska, WP abcZdrowie: Rok temu zapowiedział pan, że szkolenie z medycyny pola walki będzie stałym elementem szkolenia specjalizacyjnego chirurgów. Czy to już się dzieje?

Prof. Jerzy Sieńko, konsultant krajowy chirurgii ogólnej: Program specjalizacji obejmujący szkolenie w chirurgii ogólnej został napisany przez grono ekspertów od nowa. Obejmuje on również wspomniane szkolenie z medycyny pola walki.

Na tym etapie trwają konsultacje społeczne projektu – zanim położę go na biurku pani minister, ocenią go między innymi członkowie zarządu Towarzystwa Chirurgów Polskich. Projekt zakłada, że każdy chirurg ogólny w Polsce będzie musiał przejść pięciodniowe szkolenie w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie lub Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi, zakończone egzaminem teoretycznym i praktycznym.  

Czego będą się uczyć podczas szkolenia?

Na ten moment jest to szkolenie dla wyspecjalizowanych ratowników wojskowych działających bezpośrednio na I poziomie zabezpieczenia medycznego, czyli na polu walki. Ma uczyć, jak stosować procedury medyczne, by zwiększyć przeżywalność rannych. 

Należy założyć, że żaden z chirurgów nie będzie tego robił. Chirurg ma poznać metody zabezpieczania ran i tamowania krwotoków, ale same ćwiczenia z TC3 (Tactical Combat Casualty Care) są mu mniej potrzebne. Musi natomiast wiedzieć, że jak przywiozą mu rannego z I poziomu zabezpieczenia, któremu coś wystaje z rany postrzałowej brzucha, to może to być np. półtorametrowy opatrunek hemostatyczny, który został "upchany" do rany. 

W medycynie taktycznej funkcjonuje tzw. pakowanie ran, czyli wypychanie głębokich ran materiałem, np. gazą nasączoną środkiem hemostatycznym, która tworzy odpowiedni ucisk i warunki krzepnięcia. Każdy chirurg musi wiedzieć, jak wyglądają takie opatrunki i w jaki sposób ranny żołnierz zostanie zaopatrzony, bo będzie go musiał – potocznie mówiąc – "rozpakować", gdy trafi do szpitala polowego.

Prof. Sieńko w otoczeniu cywilnych lekarzy na sali operacyjnej szpitala polowego 
Prof. Sieńko w otoczeniu cywilnych lekarzy na sali operacyjnej szpitala polowego 

Opatrunki stosowane na polu walki aż tak różnią się od używanych w cywilnych karetkach?  

Charakter i skala obrażeń wojennych zdecydowanie różnią się od tych, z którymi na co dzień boryka się medycyna cywilna. Pociąga to za sobą różnice w wysokospecjalistycznych opatrunkach, które oparto o wieloletnie doświadczenie zdobywane w trakcie rozlicznych konfliktów zbrojnych.

Nie jest to chleb powszechny dla lekarzy cywilnych – wielu z nich nigdy nie miało do czynienia choćby z ranami postrzałowymi, które znają tylko z teorii. Ja sam miałem okazję wyjmować kule ofiarom porachunków mafijnych w latach 90., ale wielu młodszych kolegów już tego nie doświadczyło. Muszą się do tego przygotować, ćwicząc np. na fantomach.

Medycyna taktyczna to też nauka o zaopatrywaniu ran nie tylko postrzałowych, ale i tych wywołanych przez odłamki bądź eksplozję min. Wszystko to chcemy przybliżyć zabiegowcom na pięciodniowym kursie medycyny taktycznej. 

Co jeszcze może zaskoczyć chirurga?

Zasady triażu, czyli selekcji rannych. W medycynie cywilnej ratujemy każdego, skupiając się na najbardziej rannych i poświęcając im jak najwięcej czasu. Na polu walki ratujemy tych, którzy najlepiej rokują. Jeśli ktoś jest bliski śmierci i prawdopodobnie nie przeżyje transportu, zostaje. Taka decyzja często należy przede wszystkim do ratowników wojskowych, którzy mają wyciągnąć rannego spod ostrzału.

Jeśli ocenią, że kolega z urwaną kończyną nie przeżyje transportu do szpitala polowego, zostawiają go, zabierając mu broń, by nie przechwycił jej wróg. Ratują tego, który nie jest aż tak poważnie ranny i przeżyje transport. Podobnie w szpitalach II poziomu zabezpieczenia – czyli w szpitalach polowych – lekarz musi się nauczyć, że w razie zagrożenia zostawia "rozgrzebanego" rannego na stole i niezwłocznie się ewakuuje. Jeśli tego nie zrobi, zginą obaj. W medycynie cywilnej pozostawienie pacjenta w środku zabiegu jest nie do pomyślenia.  

To rzeczywiście tak trudne dla lekarzy cywilnych?

Udowodniły to ćwiczenia "Dzielny Tygrys", organizowane w październiku na poligonie w Drawsku Pomorskim. 26 cywilnych medyków wzięło udział w trwających tydzień ćwiczeniach wojskowych organizowanych przez 12. Brygadę Zmechanizowaną Wojska Polskiego jako zaplecze medyczne działań wojskowych. To grupa medyków ze szpitali z województwa zachodniopomorskiego, która z mojej inicjatywy rok wcześniej zgłosiła się na ochotnika do wspierania wojska na wypadek konfliktu zbrojnego.

Na poligonie uczyliśmy się działać w zupełnie innych warunkach niż na co dzień w szpitalu, np. musieliśmy oswoić się z pracą w namiocie i na sali operacyjnej w kontenerze. Kluczowa była logistyka – już po kilku godzinach funkcjonowania szpitala polowego medycy nauczyli się nie wchodzić sobie w ciągi komunikacyjne i przestali wpadać na siebie z pacjentami na noszach. Ale najtrudniejsze były właśnie rozkazy natychmiastowej ewakuacji, gdy na stole operacyjnym leżeli ranni. Tym bardziej, że wcielali się w nich – i to bardzo przekonująco – prawdziwi ludzie. Takiej ewakuacji towarzyszyły duże emocje, podobnie jak w sytuacji podejmowania decyzji o tym, kto będzie operowany i otrzyma szansę na życie, a kto takiej szansy nie dostanie.

Jeden ze szczecińskich chirurgów biorący udział w ćwiczeniach, doc. Maciej Romanowski, który na co dzień kieruje dużą kliniką w szpitalu uniwersyteckim, podsumowując udział w poligonie powiedział, że dało mu to wiedzę i przygotowanie do służby w takich warunkach. Z drugiej uświadomiło ogromny dramat, że nie wszystkim będzie w stanie pomóc.

Od zeszłego roku, kiedy to utworzył pan w Zachodniopomorskiem grupę ochotników, powstało wiele inicjatyw związanych z medycyną pola walki, w tym te największe – decyzja o reaktywacji Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi i utworzeniu Wojsk Medycznych. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że to wszystko następuje zbyt wolno – wojna w Ukrainie toczy się już prawie cztery lata. 

Na szczęście prace ruszyły z kopyta. Ministerstwo Zdrowia powołało grupę ekspertów, która ma określić zasady szkoleń z medycyny pola walki na etapie studiów i specjalizacji. Konsultanci krajowi w chirurgii i ortopedii podkreślają, że każdy, kto wybierze specjalizację zabiegową, musi się liczyć z tym, że może zostać włączony w działania szpitali II poziomu zabezpieczenia medycznego, czyli szpitali polowych.

Przebudujemy świadomość młodego pokolenia lekarzy. Wybór określonych dziedzin medycyny będzie się więc wiązał ze świadomością i deklaracją, że lekarz po przeszkoleniu będzie brał udział w zabezpieczeniu medycznym podczas działań wojennych, jeśli do nich kiedykolwiek dojdzie.

Rozmawiała Karolina Kowalska, Szefowa Obszaru Zdrowie i Parenting

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Źródło artykułu: WP abcZdrowie
Wybrane dla Ciebie
Poród w szpitalu bez porodówki. "Izby porodowe" jako odpowiedź na demograficzne tąpnięcie
Poród w szpitalu bez porodówki. "Izby porodowe" jako odpowiedź na demograficzne tąpnięcie
Witaminy z grupy B nie zawsze dobre. Co pokazało 10 lat badań?
Witaminy z grupy B nie zawsze dobre. Co pokazało 10 lat badań?
Śmierć 31-latki po planowym cesarskim cięciu w Grójcu. Prokuratura bada sprawę
Śmierć 31-latki po planowym cesarskim cięciu w Grójcu. Prokuratura bada sprawę
Co łączy ludzi, którzy dożywają 110 lat? Nowe dane z Brazylii
Co łączy ludzi, którzy dożywają 110 lat? Nowe dane z Brazylii
Trendy żywieniowe 2026. Ten składnik ma być podstawą talerzy
Trendy żywieniowe 2026. Ten składnik ma być podstawą talerzy
Olej rybi nie zawsze chroni serce? Zaskakujące wyniki dużego badania
Olej rybi nie zawsze chroni serce? Zaskakujące wyniki dużego badania
Witamina D może pomóc w stanach przedcukrzycowych. Ważna jest dawka
Witamina D może pomóc w stanach przedcukrzycowych. Ważna jest dawka
Patrol policji uratował życie mężczyzny, a kierowcy mijali i odjeżdżali. "Objawy były jednoznaczne"
Patrol policji uratował życie mężczyzny, a kierowcy mijali i odjeżdżali. "Objawy były jednoznaczne"
Ciągłe uczucie zimna. Co może je wywoływać?
Ciągłe uczucie zimna. Co może je wywoływać?
Warszawa. Ciężarna pacjentka zmarła po zabiegu. "Nie spotkałem się dotąd z podobną sprawą"
Warszawa. Ciężarna pacjentka zmarła po zabiegu. "Nie spotkałem się dotąd z podobną sprawą"
Szpitale nie płacą za krew na czas. Zaległości urosły do prawie 100 mln zł
Szpitale nie płacą za krew na czas. Zaległości urosły do prawie 100 mln zł
"Supergrypa" uderza w USA. Pięć zgonów i gwałtowny wzrost hospitalizacji
"Supergrypa" uderza w USA. Pięć zgonów i gwałtowny wzrost hospitalizacji