Niepozorne objawy
Problemy ze zdrowiem rozpoczęły się na długo przed postawieniem diagnozy. Finlayson zauważała zmiany rytmu wypróżnień, dyskomfort w jamie brzusznej oraz wahania masy ciała. Objawy te towarzyszyły jej przez niemal siedem lat, ale przez długi czas nie łączyła ich z chorobą nowotworową.
– Moja masa ciała nigdy nie była stabilna, a to jest kolejny istotny objaw, którego po prostu nie byłam świadoma – mówiła Finlayson. – I chyba właśnie to sprawia, że mam do siebie największy żal: że nie miałam większej kontroli nad tym, co dzieje się z moim ciałem, i nie walczyłam bardziej o siebie. – Ale z drugiej strony byłam młodą, dwudziestokilkuletnią dziewczyną. Trudno oczekiwać od siebie czegoś takiego. Wiedząc jednak dziś to, co wiem, moje życie byłoby o wiele łatwiejsze – dodała.
Jak przyznaje, część dolegliwości łatwo było przypisać innym czynnikom, m.in. cyklowi miesiączkowemu. Kiedy zgłaszała się do lekarzy, słyszała, że jest młoda, sprawna i zdrowa. Sama również nie naciskała na pogłębioną diagnostykę. Zamiast tego leczyła kolejne objawy – przy zaparciach stosowała środki przeczyszczające, a przy biegunce leki przeciwbiegunkowe. – Za każdym razem, gdy mówiono mi, że jestem za młoda, sprawna i zdrowa, przyjmowałam to do wiadomości – wspominała.
Dramatyczna diagnoza
Przełom nastąpił w 2021 r., kilka miesięcy po narodzinach córki Sophii. Finlayson miała wtedy 25 lat. W końcu poddała się badaniom i dzięki nim lekarze rozpoznali raka jelita grubego w stadium III. Jednak badania obrazowe wykonane w ciągu kolejnych 48 godzin wykazały obecność przerzutów. Oznaczało to stadium IV choroby.
– Kiedy zostałam zdiagnozowana, jedna z pierwszych przyjaciółek, którym o tym powiedziałam – dość dobrze zna się na medycynie i zna mnie od około 15. roku życia – nie była zaskoczona diagnozą, bo tyle razy opowiadałam jej o swoim rytmie wypróżnień – wspominała Finlayson.
Kobieta przeszła później szerokie leczenie, w tym operację i czasowe wyłonienie kolostomii. Następnie poddano ją ponad 80 cyklom intensywnej chemioterapii oraz innym terapiom. Spędziła także 12 dni na oddziale intensywnej terapii.
W lipcu 2022 r. badania obrazowe nie wykazywały już widocznych guzów, jednak komórki nowotworowe nadal znajdowały się w kilku węzłach chłonnych. Jeszcze w tym samym roku choroba ponownie dała o sobie znać. Tym razem nowotwór pojawił się w płucach. Konieczne były kolejne cykle chemioterapii oraz operacja.
"Chciałabym bardziej walczyć o odpowiedzi"
Dziś Finlayson ma 30 lat i nadal żyje z przerzutowym rakiem jelita grubego. Leczenie ma przede wszystkim utrzymywać chorobę pod kontrolą i pozwolić jej zachować możliwie dobrą jakość życia. Kobieta przyznaje, że z perspektywy czasu żałuje, że wcześniej nie domagała się dokładniejszych badań.
Obecnie wykorzystuje media społecznościowe, by mówić o objawach raka jelita grubego i zachęcać innych, aby nie bagatelizowali zmian w funkcjonowaniu organizmu. Jej zdaniem warto również otwarcie rozmawiać z lekarzem o niepokojących symptomach i zabiegać o diagnostykę, jeśli dolegliwości utrzymują się lub nawracają.
Sytuacja w Polsce
Rak jelita grubego jest coraz większym problemem także w Polsce. Jak podaje serwis rządowy Onkologia.gov, w ciągu ostatnich 20 lat co roku rozpoznawano średnio 16,8 tys. nowych przypadków, jednak liczba zachorowań systematycznie rośnie – z 11,5 tys. na początku XXI wieku do 18,8 tys. w 2022 r.
Choroba częściej dotyczy mężczyzn. Co ważne, zdecydowaną większość pacjentów stanowią osoby starsze, choć niepokoi również wzrost zachorowań w młodszych grupach wiekowych. Około 1,5 proc. przypadków dotyczy osób przed 40. rokiem życia, ale w ostatnich latach odnotowano w tej grupie 15-procentowy wzrost zachorowań. Szczególną uwagę zwraca rosnąca liczba młodych mężczyzn, u których nowotwór bywa rozpoznawany dopiero w zaawansowanym stadium.
Źródła:
- People
- Onkologia.gov
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.