Spór o zamknięcie SOR we Wrocławiu. "Zgoda dla tego szpitala nie została wydana"
Wokół SOR-u USK przy ul. Borowskiej we Wrocławiu zrobiło się zamieszanie: szpital zapowiedział zamknięcie oddziału z powodu prac technicznych, ale wojewoda twierdzi, że oddział nie został formalnie zamknięty i ma nadal zabezpieczać pacjentów.
Zamknięcie SOR
Jak donosi "Gazeta Wyborcza", SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej we Wrocławiu został zamknięty we wtorek, 3 lutego, o godz. 15. Powodem wskazanym przez USK była konieczna modernizacja sieci wodno-kanalizacyjnej w tej części budynku. By uniknąć awarii, jak tłumaczy biuro prasowe szpitala, potrzebne okazało się bowiem zakręcenie wody.
- Wszystkie służby i inne szpitale zostały poinformowane. Pogotowie również uprzedziliśmy, by nie wysyłało do nas karetek - zapewniał pracownik USK.
Nie było decyzji
Z kolei w szpitalu z najbliższym SOR – Wojskowym Szpitalu Specjalistycznym z Polikliniką – nic o tym nie wiedziano. Rzeczniczka placówki, Marzena Kasperska, wyjaśnia, że musieliby przyjąć trzykrotnie więcej pacjentów, a to oznacza wzmocnienie obsady lekarskiej i zwiększenie liczby dostępnych łóżek.
- Zamknięcie szpitalnego oddziału ratunkowego wymaga decyzji wojewody. Taka zgoda dla tego szpitala nie została wydana - mówi Tomasz Janowski, rzecznik wojewody, w rozmowie z "Wyborczą". - Szpital poinformował jedynie, że ze względu na prace serwisowe prosi o przekierowywanie do innych szpitali karetek oraz śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
USK miał wysłać pismo zaledwie dzień przed rozpoczęciem prac.
- Nieprzyjmowanie karetek, a odsyłanie wszystkich pacjentów to jest ogromna różnica. Karetek przyjedzie kilka, a w tym czasie kilkadziesiąt osób samodzielnie zgłosi się na SOR – komentuje pracownik szpitala.
Informacja o zamknięciu SOR pojawiła się na FB pięć godzin przed planowanymi pracami. Tymczasem rzecznik wojewody donosi, że SOR nadal pracuje.
- Szpital zapewnił nas, że SOR działa i pełni tam dyżur ratownik medyczny i lekarz, w razie gdyby jakiś pacjent wymagał pomocy medycznej. Zabezpieczony jest również transport medyczny, by można było taką osobę przewieźć ewentualnie do innego szpitala - mówi Tomasz Jankowski.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.