Szef WHO grzmi. Wyjście USA to zagrożenie dla całego świata
Tedros Adhanom Ghebreyesus ostrzega, że wyjście USA ze Światowej Organizacji Zdrowia może osłabić globalną gotowość na kryzysy zdrowotne i zaszkodzić także samym Amerykanom. Organizacja liczy na powrót Amerykanów, ale jednocześnie zarzuca im, że nadal nie uregulowały pełnych składek za poprzednie lata przynależności do WHO.
W tym artykule:
"Strata dla USA i dla reszty świata"
Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus ocenił we wtorek w Genewie, że decyzja prezydenta Donalda Trumpa o wyjściu Stanów Zjednoczonych z WHO jest "niebezpieczna zarówno dla jego kraju, jak i dla całego świata". Zaznaczył też, że liczy na powrót USA do organizacji.
Według relacji WHO dekret w tej sprawie Trump podpisał zaledwie kilka godzin po ponownym objęciu urzędu. Formalny proces wycofywania ma trwać rok i, jak podano, powinien zakończyć się w przyszłym tygodniu. Szef WHO podkreśla jednak, że konsekwencje takiej decyzji trudno ograniczyć do granic jednego państwa. W jego ocenie WHO daje Stanom Zjednoczonym wymierne korzyści, zwłaszcza w obszarze bezpieczeństwa zdrowotnego, czyli wczesnego wykrywania zagrożeń, monitorowania ognisk chorób i koordynacji działań w sytuacjach kryzysowych.
Inną opinię przedstawił jednak na łamach WP abcZdrowie lek. Andrzej Kroszczyński, specjalista rehabilitacji medycznej z wieloletnim doświadczeniem w pracy w amerykańskim systemie zdrowotnym.
Nie chcą się leczyć, boją się. Psycholożka o problemach Polaków
- Stany Zjednoczone przeznaczają ogromne środki finansowe na wsparcie WHO, ale ta relacja jest dość jednostronna, bo benefitów z przynależności do organizacji USA mają niewiele – i na pewno nie są one współmierne do "składki". Co więcej, wiążą się one z licznymi ograniczeniami i ingerencją w politykę zdrowotną - stwierdził.
Mimo to Tedros Adhanom Ghebreyesus podkreśla, że "wycofanie się z WHO to strata dla Stanów Zjednoczonych, ale także strata dla reszty świata". Dodał, że USA "nie mogą być bezpieczne bez współpracy z WHO", bo wirusy i inne patogeny nie uznają granic, a reakcja na epidemie opiera się na wspólnych danych, procedurach i zaufaniu między państwami.
Kiedy naprawdę nastąpi wyjście USA z WHO?
Wątpliwości dotyczą nie tylko skutków politycznych, ale i samej ścieżki prawnej. Główny radca prawny WHO Steve Solomon zwrócił uwagę, że statut organizacji nie zawiera jasnych przepisów o wystąpieniu państwa członkowskiego. Jednocześnie Waszyngton już w 1948 roku zastrzegł sobie takie prawo, ale pod pewnymi warunkami.
Do tych warunków należą m.in. zachowanie rocznego okresu wypowiedzenia oraz pełna zapłata składek za bieżący rok fiskalny. Solomon wskazał, że Stany Zjednoczone mają obecnie zaległości za lata 2024 i 2025, choć nie podał konkretnych kwot. Dodał, że to państwa członkowskie powinny dopilnować obowiązku terminowych wpłat, bo stabilne finansowanie jest fundamentem działania WHO.
Tedros Adhanom Ghebreyesus zaznaczył, że pieniądze są istotne dla realizacji zadań organizacji, ale jego apel o powrót USA nie wynika wyłącznie z kwestii budżetowych. - Najważniejsza jest solidarność, współpraca i globalna gotowość na każdą ewentualność - podkreślił, nawiązując do doświadczeń z pandemii COVID-19. W jego ocenie to właśnie wspólna, międzynarodowa mobilizacja przesądza o tym, czy świat potrafi szybko zareagować, zanim lokalny problem przerodzi się w globalny kryzys.
Aleksandra Zaborowska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.