Zaczęło się od użądlenia w nogę
Jason Smith, trener personalny mieszkający w Wielkiej Brytanii, wybrał się na spacer z psami w pobliżu swojego domu. W pewnym momencie został użądlony przez szerszenia w tylną część uda. Początkowo nie uznał tego zdarzenia za powód do niepokoju. Jego stan zaczął się jednak szybko pogarszać.
Jak podaje "Daily Star", noga mężczyzny zdrętwiała, a jego twarz i gardło zaczęły puchnąć. Wkrótce pojawiły się również problemy z oddychaniem. Smith zdołał dotrzeć do domu i zadzwonić po pogotowie, ale podczas rozmowy z dyspozytorem zaczął tracić przytomność.
Żona mężczyzny, Catherine, otrzymała polecenie, aby przynieść defibrylator znajdujący się w pobliżu. Urządzenie mogło okazać się konieczne, gdyby u poszkodowanego doszło do zatrzymania krążenia. Przybyli na miejsce ratownicy natychmiast podali mu adrenalinę, a następnie przewieźli go do szpitala.
Badania wykazały, że u Jasona rozwinęła się zagrażająca życiu alergia na jad os i szerszeni. Mogło mieć to związek z wcześniejszym użądleniem.
– Ratownik powiedział mi, że gdyby nie moja ogólna sprawność fizyczna, mogłoby to wszystko skończyć się tragicznie – relacjonował mężczyzna w rozmowie z "Daily Star".
Od tego zdarzenia Smith musi zawsze mieć przy sobie automatyczny wstrzykiwacz z adrenaliną. Lek powinien zostać użyty natychmiast, jeśli po kolejnym użądleniu wystąpią objawy anafilaksji.
Objawy mogą narastać błyskawicznie
Wstrząs anafilaktyczny jest najcięższą postacią gwałtownej reakcji alergicznej. Może zostać wywołany nie tylko przez jad owadów, ale także przez niektóre pokarmy i leki. Niekiedy reakcja pojawia się w związku z wysiłkiem fizycznym po spożyciu uczulającego produktu.
Do pierwszych symptomów należą pokrzywkowe zmiany na skórze, świąd dłoni, zaczerwienienie oraz obrzęk warg. Następnie mogą wystąpić duszność, uczucie drapania w gardle, obrzęk krtani, ból brzucha i wymioty. Najcięższa reakcja prowadzi do gwałtownego spadku ciśnienia tętniczego oraz utraty przytomności.
– Dopiero później pojawia się duszność, drapanie w gardle, obrzęk krtani, wymioty, ból brzucha. Na samym końcu może dojść do spadku ciśnienia, utraty przytomności. Bez podania leku ciężki wstrząs anafilaktyczny może skończyć się śmiercią – ostrzega w rozmowie z RMF24 prof. Ewa Czarnobilska, małopolska konsultant w dziedzinie alergologii.
Adrenalinę trzeba podać jak najszybciej
W przypadku podejrzenia anafilaksji nie należy czekać na dalszy rozwój objawów. Podstawowym lekiem jest adrenalina, którą podaje się domięśniowo, najczęściej w przednio-boczną część uda. Jednocześnie trzeba wezwać pogotowie, ponieważ objawy mogą powrócić, a chory wymaga obserwacji medycznej.
– Ważne jest dostrzeżenie pierwszych objawów. Osoby, które mają skłonności do anafilaksji, powinny mieć adrenalinę zawsze przy sobie – podkreśla prof. Czarnobilska.
Samo wezwanie pomocy może nie wystarczyć, ponieważ stan chorego potrafi pogorszyć się jeszcze przed przyjazdem ratowników. Osoby ze zdiagnozowaną alergią powinny wiedzieć, jak posługiwać się wstrzykiwaczem, kontrolować jego termin ważności i poinformować najbliższych, gdzie przechowują lek.
Źródło: rmf24.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.