Szkolenia z biorezonansu z publicznym dofinansowaniem. Ekspertka grzmi
Na platformie prowadzonej przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości dostępne są szkolenia z zakresu biorezonansu, które mogą być finansowane z publicznych środków. Metoda ta jest promowana jako sposób wykrywania i leczenia różnych problemów zdrowotnych. Jednocześnie Naczelna Izba Lekarska uznaje biorezonans za praktykę szkodliwą i sprzeczną z medycyną opartą na dowodach naukowych.
Szkolenia z biorezonansu
Do sprawy odniosła się prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. "Trzeba to jasno powiedzieć - to, że biorezonans jest finansowany ze środków publicznych, nie czyni z niego metody medycznej - mamy tu klasyczny przykład legitymizowania pseudomedycyny przez instytucje, które powinny stać na straży standardów" - podkreśla we wpisie na portalu X.
Popularna metoda odczulania to oszustwo
Sprawa wywołała dyskusję w mediach społecznościowych. W jednym z komentarzy pojawił się argument, że "biorezonans jest wykonywany w oparciu o metodę BICOM", skuteczność znajduje swoje potwierdzenie w badaniach naukowych, a urządzenia drugiej generacji są zarejestrowane jako wyroby medyczne w URPL.
Profesor Szuster-Ciesielska zwraca jednak uwagę, że publikacje dotyczące urządzeń BICOM to najczęściej niewielkie, obserwacyjne prace prowadzone w jednym ośrodku, bez randomizacji i bez grupy placebo. Często opierają się także na tzw. miękkich punktach końcowych, czyli subiektywnych ocenach poprawy, a nie na twardych, obiektywnych wskaźnikach klinicznych.
W jej ocenie nie są to badania spełniające standardy, jakie obowiązują przy ocenie skuteczności leków czy procedur medycznych. "Rejestracja wyrobu medycznego dotyczy przede wszystkim zgodności z wymaganiami technicznymi i bezpieczeństwa użytkowania, a nie udowodnionej skuteczności klinicznej na poziomie leków czy procedur medycznych" - podkreśla.
Zwraca też uwagę, że oznaczenie CE czy wpis do rejestru nie stanowią dowodu, że metoda działa zgodnie z deklaracjami marketingowymi. "To, że urządzenie ma CE i jest zgłoszone do URPL, nie oznacza automatycznie, że metoda ma mocne dowody działania - tak samo jak "medyczne" poduszki czy lampy nie są równoznaczne z lekami" - podsumowała ekspertka.
Debata dotyczy nie tylko samego biorezonansu, lecz także roli instytucji publicznych. Krytycy wskazują, że finansowanie szkoleń z metod nieuznawanych przez środowisko medyczne może w oczach pacjentów nadawać im pozór wiarygodności. Z drugiej strony PARP argumentuje, że brak zakazu prawnego uniemożliwia wykluczenie takich ofert z systemu.
Źródło: PARP, X
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.