Zaczęło się od bólu pięty. 42-latka usłyszała, że umiera
Zaczęło się od bólu pięty, który przez długi czas tłumaczono problemami ze ścięgnami. Później okazało się, że 42-letnia Christine Lote choruje na rzadki nowotwór kości. Przeszła amputację nogi, a gdy wydawało się, że najgorsze jest za nią, usłyszała kolejną druzgocącą diagnozę – rak dał przerzuty do płuc. Dziś skupia się na tym, by zostawić córkom jak najwięcej wspomnień.
Zaczęło się od bólu pięty
Christine Lote z Bristolu usłyszała diagnozę, która całkowicie zmieniła życie jej i całej rodziny. Kobieta choruje na chrzęstniakomięsaka, rzadki nowotwór kości, który w jej przypadku najpierw zaatakował okolicę pięty, a następnie rozprzestrzenił się do płuc. Lekarze powiedzieli jej wprost, że "pięć lat życia to optymistyczny scenariusz".
Najbardziej bolesna nie była jednak sama informacja o chorobie, ale myśl o dzieciach. Christine wychowuje dwie małe córki – Sophie i Chloe. Gdy usłyszała, że nowotwór jest nieuleczalny, od razu pomyślała właśnie o nich.
- Byłam zdruzgotana. Moją natychmiastową myślą było to, że moje dziewczynki nie będą mnie pamiętać – powiedziała.
Pierwsze objawy pojawiły się w 2021 r. Kobieta odczuwała ból prawej pięty. Początkowo lekarze wiązali dolegliwości z zapaleniem ścięgien strzałkowych. Zalecono jej ćwiczenia i masaże, jednak ból nie ustępował. Dopiero rezonans magnetyczny ujawnił niepokojącą zmianę w okolicy kostki. W kolejnych miesiącach Christine trafiła do specjalistów i w styczniu 2022 r. usłyszała diagnozę.
W tamtym czasie była na urlopie macierzyńskim po narodzinach pierwszej córki. Jak przyznała, wiadomość była tym trudniejsza, że kilka lat wcześniej przeszła już leczenie raka piersi. Tym razem lekarze przekazali jej jednak, że oba nowotwory nie są ze sobą powiązane.
Amputacja nogi
Chrzęstniakomięsak nie reagował ani na chemioterapię, ani na radioterapię, dlatego jedyną metodą leczenia była operacja. Guz usunięto, a Christine próbowała wrócić do codzienności. Sytuacja skomplikowała się ponownie w czasie drugiej ciąży. Pojawił się obrzęk w okolicy pięty i kostki, ale ze względu na ciążę nie wykonywano badań obrazowych. Po narodzinach drugiej córki, Chloe, okazało się, że nowotwór wrócił.
W czerwcu 2023 r. kobieta przeszła amputację nogi poniżej kolana. Decyzja była dramatyczna, ale nie miała wyboru.
- Miałam wtedy czteromiesięczne niemowlę i dziecko, które miało prawie dwa lata. Myślałam tylko: jak mam być matką, jakiej potrzebują, mając jedną nogę? – wspominała. Przyznała, że obawiała się nie tylko samej operacji, ale też zwykłych, codziennych spraw. Zastanawiała się, jak będzie funkcjonować, opiekować się dziećmi i odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jednocześnie wiedziała, że jeśli amputacja daje szansę na zatrzymanie choroby, musi ją przejść.
Zmiany w płucach
Po zabiegu nauczyła się chodzić z protezą i regularnie przechodziła badania kontrolne. Wydawało się, że odzyskuje grunt pod nogami. Kolejny cios przyszedł w 2024 r. Podczas rutynowych badań lekarze zauważyli zmiany w płucach. Biopsja potwierdziła najgorszy scenariusz – rak przeszedł w czwarte stadium i stał się nieuleczalny.
Co szczególnie zaskakujące, Christine nie miała typowych objawów ze strony układu oddechowego.
- Byłam bardzo zaskoczona, bo nie miałam duszności. Nie kaszlałam i dosłownie nie miałam żadnych objawów związanych z płucami – mówiła.
Od tamtej pory przeszła już kilka zabiegów, w tym operację prawego płuca i procedury ablacyjne. Nadal pozostaje pod ścisłą kontrolą lekarzy i co trzy miesiące wykonuje kolejne badania. Ostatnie wyniki były stabilne, ale sama przyznaje, że żyje od jednego badania do następnego.
Dziś największym celem Christine nie jest już tylko walka z chorobą, ale również budowanie wspomnień dla córek.
- Bardzo zależy mi na tworzeniu wspomnień. Raz w miesiącu piszę do moich dzieci list z krótkim podsumowaniem tego, co robiłyśmy, żeby, kiedy mnie już nie będzie, miały jakieś wyobrażenie o tym, jaką byłam mamą – wyznała.
Mimo amputacji i kolejnych operacji nie rezygnuje z aktywności. Nauczyła się na nowo chodzić, jeździć na rowerze, a teraz ćwiczy bieganie z protezą. Chce wziąć udział w biegu Race for Life, by wesprzeć zbiórkę pieniędzy na badania nad rakiem i dać córkom ważną lekcję.
Źródło: The Sun
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.