Tak pachnie nowotwór
Nieprzyjemna woń z ust, silny zapach potu czy skóry. Choć jak podkreślają lekarze, współczesna medycyna nie diagnozuje na podstawie zapachu, to od dawna znane są przypadki, gdy zaawansowana choroba np. nowotworowa dawała o sobie znać za pomocą specyficznej woni.
- Na wstępie musimy jasno podkreślić jedną rzecz: obecnie żadne zapachy wydzielane przez chorych nie mogą być traktowane jako oficjalny element diagnostyki medycznej. To nie jest tak, że wąchając pacjenta, stawiamy diagnozę. Niemniej jednak rzeczywiście możemy stwierdzić, że niektóre nowotwory charakteryzują się wydzielaniem bardzo typowych zapachów. W niektórych przypadkach to zapach gnicia, w innych stęchlizny, benzyny lub amoniaku. Wynika to z niszczenia tkanek i procesów gnilnych - tłumaczy onkolog dr n. med. Hubert Urbańczyk.
Ekspert wyjaśnia, że te specyficzne zapachy możemy podzielić na dwie grupy: te niewyczuwalne dla ludzkiego nosa oraz te, które człowiek jest w stanie bez problemu zarejestrować.
- Te pierwsze potrafią wyczuć np. specjalnie szkolone psy. Dotyczy to przede wszystkim raka piersi i raka jajnika u kobiet, raka prostaty u mężczyzn oraz raka płuca u obu płci. Można spekulować, że w przyszłości tacy czworonożni asystenci pomogą nam we wczesnym wykrywaniu tych chorób. Natomiast w przypadku zapachów, które ludzki nos jest w stanie wychwycić, mówimy niestety najczęściej o nowotworach w stadiach zaawansowanych. Bardzo specyficzna woń towarzyszy na przykład nowotworom związanym z paleniem tytoniu. Uważa się, że w zaawansowanych stadiach raka płuca oddech chorego może mieć zapach metaliczny lub pachnieć stęchlizną. Wynika to z tego, że w wydzielinach płucnych znajduje się stosunkowo dużo drobinek krwi, która ulega rozkładowi w drogach oddechowych. Z kolei przy nowotworach głowy i szyi, takich jak rak krtani czy gardła, silny fetor wynika bezpośrednio z faktu, że następuje rozpad komórek guza - wyjaśnia dr Urbańczyk.
W przypadku czerniaka skóra chorego może wydzielać woń benzyny. Silny odór psującego się mięsa w chorobie nowotworowej może być też skutkiem martwiczych zmian w obrębie tkanek.
- Dotyczy to z reguły nowotworów skóry, w tym zaawansowanego czerniaka, ale też sytuacji, gdy inny agresywny nowotwór nacieka na skórę. Klasycznym przykładem jest rak piersi w bardzo zaawansowanym stadium. Kiedy skóra jest niszczona przez agresywne komórki rakowe, pojawia się charakterystyczna, niezmiernie przykra woń gnicia tkanek. W medycynie jeszcze 20 lat temu, gdy pacjentki zgłaszały się do lekarza w skrajnych stadiach choroby, krążyły na ten temat bardzo brutalne, ale obrazowe historie. Mówiło się sarkastycznie, że "przyszła pani z parteru", bo sąsiedzi z czwartego piętra skarżyli się na potworny zapach na klatce schodowej. To pokazuje, jak potężny i niszczycielski potrafi być fetor wywołany naciekiem nowotworu na skórę - mówi dr Urbańczyk.
Mdlący zapach chorej wątroby
Charakterystyczna woń może wskazywać także na schorzenia związane z wątrobą. Wówczas skóra może wydzielać zapach amoniaku, niekiedy określany jako mdlący zapach stęchlizny.
- Pamiętam pacjentów z zaawansowaną niewydolnością wątroby, u których wyczuwalny był tzw. fetor hepaticus, czyli charakterystyczny słodkawy, ciężki, siarkowy zapach oddechu. Wynika z obecności lotnych związków, przede wszystkim siarczku dimetylu, których metabolizm zmienia się przy ciężkiej chorobie wątroby i zaburzonym krążeniu wrotno-systemowym. Jeżeli podejrzewamy chorobę wątroby, warto oznaczyć AST, ALT, ALP, GGTP i bilirubinę, ale przy podejrzeniu niewydolności szczególnie ważne są INR, albumina, morfologia, kreatynina i elektrolity oraz USG jamy brzusznej - wylicza specjalistka chorób zakaźnych i ekspertka w dziedzinie hepatologii, dr n. med. Karolina Pyziak-Kowalska.
Zapach, który mówi o zagrożeniu życia
Podobnie zapach acetonu z ust może zwrócić uwagę na ketozę lub kwasicę ketonową. Najbardziej klasyczny przykład to kwasica ketonowa w cukrzycy najczęściej u pacjentów z cukrzycą typu 1. Charakterystyczny jest słodkawy, "owocowy" lub acetonowy zapach wydychanego powietrza.
- Gdy poziom cukru drastycznie rośnie, a organizm zaczyna walczyć o przetrwanie, pojawia się zapach, którego nie da się pomylić z niczym innym. Przypomina zgniłe jabłka lub aceton. Dla lekarza na izbie przyjęć to jasny sygnał alarmowy: pacjent jest w stanie zagrożenia życia. Z kwasicą ketonową spotykamy się na izbie przyjęć bardzo często. Mamy minimum kilku takich pacjentów w miesiącu. Najczęściej są to osoby z cukrzycą typu 1, u których doszło do dekompensacji, bo na przykład zapomniały o dawce insuliny albo rozwinęła się u nich jakaś nagła infekcja. Drugą grupą są pacjenci z cukrzycą typu 2 - u nich powodem bywa przewlekła nieskuteczność leków doustnych lub ciężkie zakażenie, które gwałtownie rozregulowało organizm. Sami pacjenci tego zapachu nie czują, bo nasz mózg naturalnie blokuje sygnały o własnej woni. Co ciekawe, bliscy chorego również mogą go szybko przestać rejestrować, ponieważ ludzki węch błyskawicznie adaptuje się do zapachów, w których przebywa na co dzień. Zanim jednak do tego dojdzie, zaniepokojona rodzina pacjenta zagląda w każdy kąt pokoju, szukając ukrytego, zepsutego jabłka albo zastanawia się, gdzie rozlał się zmywacz do paznokci. Tymczasem źródłem tego zapachu jest ciężko chory człowiek - podsumowuje dr hab. n. med. Magda Wiśniewska, internista, diabetolog i nefrolog z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 2 w Szczecinie.
Lekarze jednak zgodnie podkreślają, że zapach może uruchomić czujność, ale nigdy nie powinien zastępować diagnostyki.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.