Zarzuty dla sześciu psychiatrów z Kielc. Sprawa wraca po latach
Po niemal pięciu latach od śmierci młodego pacjenta na oddziale psychiatrycznym w Kielcach prokuratura postawiła zarzuty sześciu lekarzom. Śledczy badają nie tylko okoliczności samej tragedii, ale też możliwe nieprawidłowości w dokumentacji i zniknięcie nagrań z monitoringu.
Lekarze usłyszeli zarzuty
Prokuratura postawiła zarzuty sześciu lekarzom psychiatrom w związku ze sprawą śmierci pacjenta, do której doszło latem 2021 roku w szpitalu przy ul. Kusocińskiego w Kielcach. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", chodzi o Wiktora, studenta AWF w Krakowie i byłego piłkarza, który trafił na oddział psychiatryczny 14 lipca 2021 roku.
Według ustaleń przywoływanych przez dziennik, 25 lipca rodzina została poinformowana, że mężczyzna podjął próbę samobójczą podczas pobytu w izolatce. Następnie został przewieziony do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, gdzie zmarł 29 lipca.
Sprawa początkowo została umorzona przez Prokuraturę Rejonową Kielce-Wschód, która prowadziła postępowanie pod kątem doprowadzenia do śmierci samobójczej. Po zażaleniu złożonym przez ojca zmarłego sąd nakazał jednak ponowne zbadanie okoliczności. Śledztwo przejęła później Prokuratura Rejonowa w Sandomierzu, a zawieszone postępowanie zostało wznowione.
Jak podaje "GW", lekarze usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pacjenta, narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także bezprawnego pozbawienia wolności. Niewykluczone, że śledczy przedstawią kolejne zarzuty, a grono podejrzanych może się jeszcze powiększyć. Za czyny, o których mowa, grozi kara do pięciu lat więzienia.
Z relacji opisanych przez "Gazetę Wyborczą" wynika, że Wiktor miał być umieszczany w sali intensywnego nadzoru, gdzie powinien pozostawać pod stałą obserwacją. Dziennik wskazuje również na nieoficjalne ustalenia, według których biegli mieli zakwestionować decyzję o umieszczaniu pacjenta w izolatce. Wątpliwości miały dotyczyć także tego, czy w trakcie hospitalizacji wykonywano właściwe badania.
Szpitalny monitoring zniknął?
Ojciec zmarłego w rozmowie z gazetą zapowiedział, że będzie zabiegał o zmianę kwalifikacji prawnej czynu na zabójstwo.
Nie jest to jednak jedyny wątek badany przez śledczych. Jak ustalił dziennik, w Prokuraturze Rejonowej Kielce-Zachód toczy się osobne postępowanie dotyczące niezabezpieczonego monitoringu ze szpitala. Nagranie, które powinno być przechowywane przez rok, miało zniknąć wcześniej. Sprawdzane jest również, czy mogło dojść do fałszowania dokumentacji medycznej.
Pytana przez "GW" o kulisy sprawy placówka zapewniła, że traktuje ją "z najwyższą powagą i odpowiedzialnością". Jednocześnie dyrekcja zaznaczyła, że z uwagi na charakter sprawy, prowadzone postępowania oraz obowiązujące przepisy nie jest uprawniona "do udzielania informacji ani komentowania okoliczności zdarzenia". Zaapelowano też o "zachowanie szczególnej odpowiedzialności w formułowaniu opinii oraz o poszanowanie praw wszystkich osób, których sprawa dotyczy".
Jak wynika z nieoficjalnych informacji przytaczanych przez "GW", w szpitalu ma panować napięta atmosfera. Według tych ustaleń wśród personelu pojawiło się przekonanie, że zagrożona może czuć się każda osoba, która w tamtym czasie podpisywała dokumenty związane z pobytem pacjenta.
Do sprawy odniósł się także samorząd województwa świętokrzyskiego. Wicemarszałek Marek Bogusławski, cytowany przez dziennik, stwierdził, że nie jest od oceniania, czy doszło do naruszenia procedur. Z kolei rzecznik urzędu marszałkowskiego Przemysław Chruściel przekazał, że w razie wystąpienia w szpitalu "zdarzeń niepożądanych", w tym śmierci pacjenta, wdrażane są działania służące analizie i wyjaśnieniu okoliczności oraz ustaleniu osób uczestniczących w zdarzeniu. Jak dodał, formułowane są również wnioski, które mają ograniczyć ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości.
Przedstawiciel urzędu zapewnił jednocześnie, że "fakt postawienia zarzutów lekarzom nie zagraża bieżącemu funkcjonowaniu" placówki. Z danych przytoczonych przez "GW" wynika, że w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii pracuje 46 lekarzy specjalistów oraz 41 lekarzy w trakcie specjalizacji. W samym szpitalu przy ul. Kusocińskiego zatrudnionych jest 16 specjalistów i 18 rezydentów.
Źródło: Gazeta Wyborcza, Rynek Medyczny
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.