Przeczytaj koniecznie
- W ten sposób najskuteczniej wzmocnisz organizm przed infekcjami
- Kawa niszczy ten ważny narząd! Zobacz najnowsze badania
- Na tę chorobę cierpi co trzeci Polak. Pierwsze objawy to zmęczenie, ból i zawroty głowy
Badanie tak, ale w szpitalu
Jednym z absurdów jest słaby dostęp do diagnostyki i leczenia w Ambulatoryjnej Opiece Specjalistycznej. - Dziecko nie może zrobić testu obciążenia glukozą z powodu kolejek do placówki AOS. Badanie to kosztuje 10 zł. Musi go wykonać więc szpitalu. Koszt za dwa dni to 1000 zł, a przecież to badanie nie wymaga hospitalizacji - tłumaczy Borek.
Cisza w słuchawce
Do niektórych przychodni nie sposób się dodzwonić. To znany i powszechny problem. Ani telefonicznie ani on-line nie można się zarejestrować. Wypada ustawiać się w kolejce o świcie, by umówić się do lekarza.
Czy jaskra jest chorobą ludzi starszych?
Skoro nie można dodzwonić się by się zarejestrować, to tym bardziej nie istnieje możliwość, aby odwołać wizytę. Z kolei NFZ raportuje zarówno te zrealizowane wizyty, jak i te, do których z jakiś przyczyn nie doszło.
Niestety w cyklicznych raportach podaje dane o ilości nieodbytych wizyt, a nie bierze pod uwagę trudności z dodzwonieniem się do placówki.
Dwa razy do szpitala
Pacjent nie może w czasie jednego pobytu w szpitalu rozwiązać wszystkich problemów zdrowotnych. Musi być kilkakrotnie hospitalizowany. - Jeżeli chorego czekają dwie operacje, najpierw lekarz wykonuje jeden zabieg. Pacjent wraca do domu i zgłasza się po dwóch tygodniach na następny zabieg. Dlaczego? Bo NFZ płaci szpitalowi za jedną procedurę - wyjaśnia Borek.
Pacjent wie, lekarz już nie
ZIP czyli zintegrowany informator pacjenta, to dane o pacjencie - sposobie jego leczenia, przepisanych lekach i badaniach refundowanych przez NFZ. System działa w Polsce od kilku lat i jest potrzebny, ale do tych danych dostęp ma jedynie pacjent, lekarz już nie.
To błąd. W wielu krajach elektroniczne dane medyczne są dostępne przede wszystkim dla lekarzy. Ten system działa, by zapewnić bezpieczeństwo chorych i skuteczniej ich leczyć.
- Takie informacje przydałyby się np. lekarzowi ze szpitalnego oddziału ratunkowego. Trafiają do niego chorzy, o których niewiele wie. Te dane mogłyby pomóc w terapii - tłumaczy Borek.
W przypadku pacjentów, którzy cierpią na wiele przewlekłych schorzeń, brak informacji o przepisanych lekach jest niebezpieczny i może stanowić zagrożenie dla zdrowia chorego.
Z kolei pacjenci onkologiczni nie mają dostępu do danych w jakiej placówce będą mogli leczyć się bezpiecznie i skutecznie. - Chory, który chce być leczony przez fachowca powinien mieć dostęp do takich informacji. Onkomapa nie zawiera wielu ważnych informacji, choć jest bardzo pomocna – wyjaśnia Izabella Dessoulavy-Gładysz, dyrektor komunikacji Fundacji MY Pacjenci.
Szpitale bez kontraktu
- Powstają coraz to nowe poradnie i szpitale, ale nie wiedzą czy NFZ podpisze z nimi kontrakt. Są i takie skrajne sytuacje gdy szpital jest w budowie albo remoncie, a NFZ podpisuje kontrakt z placówką - twierdzi Borek.
Okazuje się także, że co trzecie łóżko w szpitalu jest zbędne. Wiele specjalizacji nie wymaga aż takiej hospitalizacji np. w przypadku endokrynologii czy alergologii.
Na listę absurdów Fundacja wpisała też publikowanie listy leków zagrożonych brakiem dostępności. Nie ma jednak informacji, w jakiej aptece pacjent kupi lek z tej listy.
48 miesięcy do endokrynologa
Swój ranking absurdów prowadzi organizacja Watch Health Care, która skupia się m.in. na dostępie do diagnostyki. Jakie płyną wnioski z raportu?
Umówienie się na wizytę u endokrynologa, w niektórych miastach graniczy z cudem . We Wrocławiu średni czas oczekiwania to 48 mies., w Warszawie 14 mies., a w Krakowie - 9,2 mies.
Poczekamy też na artrografię stawu biodrowego. Ile? Aż 17,6 mies. Nie lepiej jest z rezonansem magnetycznym kręgosłupa, w kolejce czekamy 8 mies., a na rezonans magnetyczny głowy 7,5 mies.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.