Wyjęli serce dziewczynki. Pierwsza taka operacja, przeprowadzono ją w Polsce

– Wyjęliśmy serce, by w trzech poziomach odbudować naczynia. Bez tego dziewczynka nie miałaby szans na przeszczep – mówi w rozmowie z PAP kardiochirurg dr hab. n. med. Michał Buczyński.

Polscy kardiochirurdzy wykonali pierwszy taki zbieg na świeciePolscy kardiochirurdzy wykonali pierwszy taki zbieg na świecie
Źródło zdjęć: © Getty Images | BSIP
Mateusz Różański

Warszawscy kardiochirurdzy przeprowadzili pierwszą na świecie operację polegającą na całkowitym wyjęciu serca z klatki piersiowej, przeprowadzenia mikrochirurgicznej rekonstrukcji naczyń na stole operacyjnym i ponownego wszczepienie organu.

Rzadka wada serca

Siedmiomiesięczna Kornelia urodziła się z jedną z najcięższych wrodzonych wad serca – hipoplazją lewego serca (HLHS) połączoną z szeregiem krytycznych nieprawidłowości anatomicznych. W takich przypadkach śmiertelność okołoporodowa sięga 90 proc., a klasyczna medycyna szybko wyczerpuje swoje możliwości. Ze względu na zniszczone i skrajnie zwężone naczynia, dziewczynka nie kwalifikowała się nawet do przyszłego przeszczepu.


WIDEO
Prof. Marcin Grabowski "Długowieczność zaczyna się od zdrowia"


Gdy standardowe procedury zawiodły, zespół z Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Dziecięcej UCK WUM w Warszawie zdecydował się na ruch bez precedensu w historii kardiochirurgii dziecięcej.

Operacja poza ciałem

Kluczem do powodzenia trwającego ponad siedem godzin zabiegu była decyzja o odseparowaniu organu od organizmu dziecka. Jak wyjaśnia dr hab. n. med. Michał Buczyński, nie chodziło o bicie rekordów, ale o fizyczną niemożność przeprowadzenia tak precyzyjnych prac wewnątrz małej klatki piersiowej.

– Kluczowe było to, jakie serce wyjęliśmy i po co to zrobiliśmy. Nie znaleźliśmy w piśmiennictwie opisu podobnej operacji u dziecka z sercem jednokomorowym i tak złożoną wadą. W tym przypadku całkowite wyjęcie serca stworzyło nam czas i przestrzeń do wykonania rekonstrukcji, której nie dałoby się przeprowadzić w klatce piersiowej – mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

– W trakcie zabiegu specjaliści odbudowali aortę, zrekonstruowali tętnice płucne, wykonali tzw. zespolenie Glenna oraz naprawili zwężone żyły płucne. Prace odbywały się na naczyniach o średnicy zaledwie jednego do dwóch milimetrów, przy użyciu powiększenia optycznego i narzędzi mikrochirurgicznych – wyjaśnia.

Aby zabezpieczyć wyjęty organ, zastosowano technologie znane z transplantologii – serce schłodzono do temperatury około 4°C i opłukano płynem konserwującym. W tym czasie życie dziewczynki podtrzymywała aparatura do krążenia pozaustrojowego.

– U niemowlęcia każdy mililitr ma znaczenie. Kilogram masy ciała oznacza zaledwie około 70–80 mililitrów krwi. Urządzenie do krążenia pozaustrojowego pracuje na organizmie dysponującym nieporównywalnie mniejszą objętością krwi. Dlatego ogromna odpowiedzialność spoczywa na perfuzjoniście i anestezjologu – podkreślił kardiochirurg.

Gra na zwłokę: czas jako najcenniejszy lek

Medyczny przełom nie oznacza natychmiastowego wyleczenia. W kardiochirurgii dziecięcej celem skomplikowanych zabiegów jest często stopniowe eliminowanie barier anatomicznych i stwarzanie pacjentowi szansy na rozwój.

Dzięki odbudowie naczyń Kornelia będzie mogła za 2–3 lata przejść operację Fontana (ostatni etap leczenia serca jednokomorowego), a w przyszłości – jeśli wystąpi taka potrzeba – zostać bezpiecznie zakwalifikowana do przeszczepu.

– Najważniejsze jest to, że przesuwamy moment ewentualnego przeszczepienia do wieku nastoletniego. To ogromna różnica, bo wtedy można już korzystać z narządów pobieranych od dorosłych dawców. Dostępność takich serc jest zdecydowanie większa niż w przypadku niemowląt. W medycynie czas często jest najcenniejszym lekiem – tłumaczył prof. Buczyński.

"W pediatrii nie da się odciąć emocji"

Sukces warszawskiego zespołu wpisuje się w wysoką pozycję polskiej kardiochirurgii dziecięcej na mapie świata. Jak podkreśla dr Buczyński, krajowe ośrodki dysponują kadrą i zapleczem, które pozwalają leczyć najtrudniejsze wady na miejscu, eliminując konieczność wyjazdów pacjentów za granicę. Kluczowa okazuje się również diagnostyka prenatalna, pozwalająca planować operacje jeszcze przed narodzinami dziecka.

Pytany o ładunek emocjonalny pracy z tak małymi pacjentami, chirurg zwraca uwagę na specyfikę pediatrii, gdzie relacja z rodziną pacjenta buduje się na miesiące, a czasem lata.

– W pediatrii nie da się odciąć emocji. Myślę, że każdy z nas traktuje te dzieci trochę jak własne. W pediatrii tak naprawdę leczymy całą rodzinę. To rodzice podejmują decyzje, z nimi rozmawiamy, im tłumaczymy przebieg leczenia. Muszą nam zaufać, dlatego poświęcamy na te rozmowy bardzo dużo czasu – powiedział chirurg Polskiej Agencji Prasowej.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie