Plany rządu zaprezentowała podczas konferencji po posiedzeniu rządu minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. – Dzisiaj finał tego, o czym rozmawialiśmy około dwóch miesięcy temu, czyli pakiet pięciu projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio budowania systemu ochrony zdrowia opartego o przejrzystość, transparentność, ale przede wszystkim bezpieczeństwo dla pacjentów – przekazała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Nowe limity i koniec ze spółkami reprezentującymi lekarzy
Najważniejsze elementy z przedstawionego przez nią pakietu to wprowadzenie górnych limitów wynagrodzeń dla lekarzy (zarówno na etatach, jak i na kontraktach B2B) we wszystkich placówkach realizujących umowy z NFZ, ograniczenie maksymalnego czasu pracy do 320 godzin miesięcznie oraz rozbudowa korpusu kontrolerskiego. Przepisy wejdą w życie miesiąc po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw, z zachowaniem sześciomiesięcznego okresu przejściowego na dostosowanie umów.
Eksperci o planie naprawczym dla zdrowia. "Leczenie objawowe"
– Natomiast wszystkie nowo zawierane umowy w okresie miesiąca po opublikowaniu (ustawy) już muszą być zawierane na zasadach obowiązujących w ustawie – doprecyzowała Sobierańska-Grenda.
– W tym pakiecie ustaw znalazła się ustawa, która będzie limitowała wynagrodzenia w placówkach, które pracują w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Będzie to dotyczyło zarówno placówek publicznych, jak i prywatnych, które mają zawarte kontrakty NFZ. Limit będzie dotyczył wynagrodzeń, które są w ramach umów o pracę, jak również tych wynagrodzeń, które są zawierane w formie kontraktów B2B – mówiła ministra.
Szefowa resortu zdrowia zapowiedziała też wprowadzenie limitu szesnastokrotności przy założeniu, że dany lekarz będzie pracował na dwóch etatach i z zastrzeżeniem, że maksymalny wymiar czasu pracy to 320 godzin.
– Projekt ustawy zakłada również rozszerzenie korpusu kontrolerskiego w Narodowym Funduszu Zdrowia. Docelowo planujemy 400 etatów. Te etaty mają wzmocnić kontrolowanie wydatkowania środków publicznych – zapowiedziała ministra.
Przyśpieszenie i właściwe intencje
– Ministerstwo zdecydowanie przyspiesza, czyli miesiąc po opublikowaniu zmiany realnie wejdą w życie – komentuje zapowiedzi rządu w rozmowie z WP abcZdrowie Anna Gołębicka, ekonomistka i strateżka Centrum im. Adama Smitha, współzałożycielka Human Answer Institute. – Ważną zmianą jest, że spółki i fundacje nie będą mogły podpisywać umów ze szpitalami. Intencją tej zmiany jest wyeliminowanie sytuacji, gdy grupa pracowników medycznych zrzesza się w spółkę, która ich reprezentuje, co daje jej przewagę negocjacyjną wobec potencjalnego pracodawcy – podkreśla ekonomistka.
Jej zdaniem najważniejsze zmiany dotyczą jednak stawek i czasu pracy lekarzy – w tym przyjęcia jako górnego limitu 320 godzin pracy w miesiącu oraz limitu płacy w wysokości ośmiokrotności minimalnego wynagrodzenia z możliwością zwiększenia do dwunastokrotności.
Progi dobrym pomysłem?
– To rozwiązanie ma dużą zaletę – pozwala na automatyczną waloryzację stawek. W przeciwnym razie ustawa musiałaby być nowelizowana co roku, aby zachować aktualność i sens – zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Monika Raulinajtys-Grzybek, kierowniczka Think Tanku #SGH dla ochrony zdrowia.
Jej zdaniem należy pozytywnie ocenić również wyodrębnienie większej liczby progów: ośmiokrotności, dwunastokrotności oraz szesnastokrotności. Przy czym próg dwunastokrotności obejmuje już określone kwalifikacje, np. w przypadku lekarza ze specjalizacją czy starszego asystenta.
– Należy spodziewać się określonej reakcji rynku – podobnie jak ma to miejsce w przypadku zaszeregowania pielęgniarek, pracownicy będą dążyli do osiągnięcia wyższego progu. Jeśli natomiast znajdują się poniżej danego progu, będą oczekiwać wynagrodzenia na jego poziomie – zauważa prof. Raulinajtys-Grzybek.
– Pozostaje otwarte pytanie o skuteczność wprowadzanych rozwiązań. Jeśli pracownicy zaczną egzekwować inne formy dodatków, zapisy te w praktyce staną się martwym przepisem, który rynek po prostu nauczy się obchodzić. Dzisiaj trudno to jednoznacznie ocenić, ponieważ nie jesteśmy jeszcze na etapie ich stosowania. Wiadomo jednak, że pracownicy są zdeterminowani, aby nie zarabiać mniej niż dotychczas – zauważa ekonomistka.
Z kolei Anna Gołębicka zwraca uwagę na widoczne nierówności płacowe funkcjonujące obecnie w ochronie zdrowia.
– Muszę powiedzieć, że nie dalej niż wczoraj byłam w jednym z największych szpitali klinicznych na Ścianie Wschodniej i tam różnice w wynagrodzeniach najlepiej zarabiającego lekarza na kontrakcie kontra średnia pensja lekarza na umowie o pracę (tu nie uwzględniamy dyżurów, które są dodatkowymi godzinami pracy poza etatem) to dziesięciokrotność. A tych lekarzy zatrudnionych na umowach o pracę jest praktycznie połowa. Większość z nich takich 240 zł za godzinę nie widziała. I nie znaczy to, że są gorszymi lekarzami, po prostu mają gorzej wyceniane specjalizacje i wybrali mniej intratną "na rękę" formę zatrudnienia. Więc ucywilizowanie wynagrodzeń jest ważne, choć należałoby się zająć ich przyczynami, a nie tylko objawami – tłumaczy ekonomistka.
400 nowych etatów
Inną ważną zmianą, na którą zwraca uwagę Anna Gołębicka, jest utrzymanie korpusu kontrolerskiego, czyli 400 etatów w NFZ dla specjalistów, którzy będą prowadzić weryfikacje.
– Sama liczba kontrolerów to za mało. Wiele kontroli w Szpitalu Południowym nie dostrzegło patologii doktora Kacprzyka, bo w temacie pensji wszystko było zgodne z prawem, a "bilokacji" nikt nie kontrolował. W ogóle w temacie kontroli wydatków publicznych przede wszystkim ma się zgadzać w papierach, a jak te środki służą dobru społecznemu, to już inna kwestia. Jak są źle postawione cele, to kontrola zgodności z celem pokaże jedynie, czy źle postawiony cel jest zrealizowany. A mądra kontrola to szersze spojrzenie, wyciąganie wniosków zarządczych dla jednostki i dla systemu – stwierdza Anna Gołębicka.
Co ze szpitalami powiatowymi?
Prof. Monika Raulinajtys-Grzybek zaznacza, że w dyskusji wciąż za mało mówi się o szpitalach powiatowych i o ich finansowaniu.
– W pierwszej kolejności potrzebujemy precyzyjnego zdefiniowania, czym jest szpital powiatowy oraz w jaki sposób powinien być finansowany. Spora część obecnych trudności wynika z walki o kadrę medyczną. O lekarzy zabiegają przede wszystkim małe placówki powiatowe, podczas gdy w szpitalach klinicznych ich liczba jest zazwyczaj wystarczająca. Główny problem koncentruje się zatem właśnie wokół szpitali powiatowych. Wymaga to dyskusji nad strukturą takich placówek i tym, jak są finansowane – zauważa prof. Raulinajtys-Grzybek.
– Prawda jest taka, że jeśli dany powiat ma posiadać szpital, to placówka ta musi otrzymać środki pozwalające na funkcjonowanie i pokrycie kosztów stałych. Czym innym jest zasadne pytanie, czy w każdym przypadku potrzebujemy tylu oddziałów o danym profilu. Oddziały takie jak neurochirurgia pojawiają się w szpitalach powiatowych głównie ze względu na ich wysoką wycenę – twierdzi ekspertka.
Jej zdaniem powinno się jasno określić, że szpital powiatowy to placówka obsługująca określoną populację (np. 100 tys. mieszkańców), posiadająca wskazane specjalizacje i finansowana według ustalonych reguł. Być może część świadczeń powinna być rozliczana analogicznie do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR) – poprzez stałą ryczałtową kwotę, powiązaną z jakością czy satysfakcją pacjentów, połączoną z komponentem efektywnościowym.
Na ten problem zwraca uwagę też Anna Gołębicka. – Zapowiedziane zmiany dają szansę na zapobiegnięcie bulwersującym patologiom dotyczącym kominów płacowych i "walizkowania". Natomiast niosą ze sobą też ryzyka. W tym przypadku te ryzyka dotyczą szpitali powiatowych, w których niektóre oddziały mogą się zamknąć. I tu pojawia się kolejne pytanie, jak to ryzyko można by zmienić w korzyści dla pacjenta i dla systemu – mówi.
Dodaje, że chodzi tu o nowy model funkcjonowania szpitali powiatowych. Jego celem byłoby zabezpieczenie pacjenta w podstawowym wymiarze i zagwarantowanie mu, jeśli będzie wymagał tego jego stan zdrowia, świadczeń w szpitalu, który ma szerszy zakres specjalizacji.
– Mogłoby to wyeliminować gubienie się pacjenta w systemie i zapewnić mu szybsze zabezpieczenia adekwatne do stanu zdrowia. Tylko wątpliwe jest, czy to się samo zrobi w wyniku tej ustawy – zaznacza przedstawicielka Instytutu Adama Smitha.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.