Odeszła w wieku 101 lat. Irmina Romanis kochała ludzi i swoją pracę

– Nigdy nie robiłam sobie żadnego planu na długie życie. Po prostu żyłam najlepiej, jak potrafiłam – mówiła w wywiadzie dla WP abcZdrowie na niecałe dwa miesiące przed śmiercią. Irmina Romanis do niemal samego końca zachwycała wdziękiem i elokwencją.

Do końca uwielbiała czytaćDo końca uwielbiała czytać
Źródło zdjęć: © Materiały WP | Mateusz Różański
Mateusz Różański

Irmina Romanis urodziła się w Łodzi w 1925 r. Od 1947 r. aż do przejścia na emeryturę była zatrudniona w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. Pracowała przy realizacji kilkudziesięciu filmów i seriali telewizyjnych, m.in.: "Jak być kochaną" (1962), "Jak rozpętałem II wojnę światową" (1969), "Chłopi" (1972), "Zazdrość i medycyna" (1973), "Kariera Nikodema Dyzmy" (1980), "Królowa Bona" (1980), "Akademia Pana Kleksa" (1983) oraz "Dom wariatów" (1984).

W 2020 r. została uhonorowana Nagrodą Stowarzyszenia Filmowców Polskich za wybitne osiągnięcia artystyczne. W czerwcu tego roku udzieliła nam wywiadu o swoim sposobie na długowieczność.


WIDEO
Rozmowa z psychologiem Ewą Niewolą. "Długowieczność zaczyna się od zdrowia"


Miłość do kina

– Umysł miałam zawsze sprawny. A to dlatego, że moje życie było niezwykle pracowite, a swoją pracę lubiłam, a nawet kochałam. Przepracowałam w ten sposób ponad 40 lat, będąc przy tym od samego początku obecna przy narodzinach łódzkiej kinematografii. Po zakończeniu wojny i powrocie do domu dowiedziałam się, że otwierają Szkołę Charakteryzacji Artystycznej dla Teatru i Filmu w Łodzi. Od razu się zgłosiłam. Tak zaczęła się moja wielka przygoda z kinem – mówiła w rozmowie z Mateuszem Różańskim.

To właśnie miłość do kina była jej największym życiowym napędem.

– Gdy byłam jeszcze dzieckiem, przed wojną, mama co tydzień kupowała ilustrowane pismo. Wycinałam z niego zdjęcia aktorów, wklejałam je do zeszytu i każde z nich pracowicie opisywałam. Jako młoda dziewczyna podkochiwałam się w tych artystach – opowiadała.

Pokolenie wojenne

W tej samej rozmowie charakteryzatorka podkreślała, jak ważne zawsze były dla niej relacje międzyludzkie.

– Zawsze znaleźli się jacyś weseli chłopcy i dziewczęta, a z nimi okazja do świętowania. Życie towarzyskie kwitło w każdych okolicznościach. W szkole filmowej praktycznie bez przerwy trwała jakaś impreza. Musi pan jednak zrozumieć kontekst czasów, o których opowiadam. Myśmy wtedy dopiero co przeżyli straszliwą wojnę. Wielu z nas miało za sobą doświadczenia obozów czy pracy przymusowej. Mnie samą jako młodą dziewczynę wywieziono do pracy w fabryce silników w Poznaniu. Przed samym końcem wojny całą pozostałą przy życiu młodzież zaganiano do kopania okopów. Trafiłam do wsi pod Płockiem. Spaliśmy w szopach i wiejskich chałupach, myliśmy się przy studni. Do miejsca pracy szliśmy w jedną stronę trzy godziny, więc wychodziliśmy i wracaliśmy w kompletnych ciemnościach. Pracowaliśmy tak od września 1944 r. do stycznia 1945 r. Ale nawet tam nawiązywaliśmy przyjaźnie. Pamiętam, jak mężczyźni pomagali nam kopać doły przeciwczołgowe, bo wiedzieli, że to zbyt ciężka fizyczna praca dla kobiet – opowiadała.

Pani Irmina zmarła 5 sierpnia, a jej pogrzeb odbędzie się w środę, 12 sierpnia o godz. 14:00 na Cmentarzu Katolickim "Doły" przy ul. Smutnej 7 w Łodzi.

Od autora: sekret długowieczności Irminy Romanis

O pani Irminie Romanis dowiedziałem się, przygotowując artykuł na temat imienia Irmina – trafiłem wówczas na wywiad, jakiego udzieliła z okazji swoich setnych urodzin. Na naszym portalu regularnie publikujemy informacje na temat zdrowia i długowieczności, dlatego zdecydowaliśmy, że porozmawiamy z nią jako z prawdziwą "ekspertką przez doświadczenie".

Od samego początku, jeszcze zanim zaczęliśmy właściwy wywiad, zachwyciła mnie niezwykłą bystrością umysłu, wyszukanym słownictwem i – co nie było zaskoczeniem – wysoką kulturą osobistą. Myślę, że właśnie ta aktywność intelektualna (do niemal samego końca była zapaloną czytelniczką, na bieżąco śledzącą nowości wydawnicze), ale też otwartość i życzliwość wobec ludzi, stanowiły jej prawdziwy sekret długowieczności.

Utwierdziłem się w tym przekonaniu, gdy po publikacji wywiadu otrzymałem e-maile od czytelników, którzy na różnych etapach swojego życia mieli szczęście poznać panią Irminę osobiście.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie