Tak żyją w bieszczadzkiej enklawie długowieczności. 97-latka sama rąbie drewno na opał
W Bieszczadach długowieczność nie jest hasłem z folderu turystycznego, tylko efektem codzienności, która wymusza ruch, prostą kuchnię i bliskość ludzi. W rozmowach "Wyborczej" z mieszkańcami Hoczwi, Cisnej i okolic powtarza się kilka motywów: samowystarczalność, rytm dnia podporządkowany naturze, jedzenie robione "u siebie" oraz relacje społeczne, które nie pozwalają zamknąć się w czterech ścianach.