Serce, które kazało mu zwolnić
Louis de Funès zmarł w wieku 68 lat po zawale serca. Nie był to jednak pierwszy taki epizod. Aktor zmagał się z chorobą serca już od połowy lat 70. Kolejne incydenty kardiologiczne sprawiły, że musiał stopniowo ograniczać tempo pracy, choć jeszcze długo pozostawał aktywny zawodowo. Ostatni zawał dopadł go w domu nad Loarą, skąd trafił do szpitala w Nantes. Pomimo pomocy lekarzy nie udało się go uratować.
Niemy zawał serca
Problemy zdrowotne de Funèsa kontrastowały z jego scenicznym wizerunkiem. Niski, szczupły, o charakterystycznej twarzy i ekspresyjnej mimice, wcielał się w role nerwowych, impulsywnych "typowych Francuzów". Ten styl gry przyniósł mu ogromną popularność, ale był też niezwykle wyczerpujący fizycznie.
Louis de Funès zagrał w ponad stu komediach. Sukces miał jednak swoją cenę. Intensywna praca, stres i presja popularności zbiegły się z narastającymi problemami kardiologicznymi. Po kolejnych zawałach lekarze zalecali mu zwolnienie tempa, a ostatnie filmy realizował już z większą ostrożnością.
W 43. rocznicę śmierci Louisa de Funèsa jego dorobek wciąż pozostaje żywy, przypomina także o drugiej stronie jego życia. Kłopoty kardiologiczne nie pojawiły się nagle. Po pierwszym incydencie pacjent trafia do grupy wysokiego ryzyka kolejnych powikłań i musi funkcjonować w rytmie narzuconym przez chorobę - ostrożniej, z większą kontrolą objawów i z koniecznością ograniczania obciążenia organizmu.
Po jednym zawale ryzyko nie znika
Zawał serca to nie jednorazowe "zdarzenie", tylko sygnał, że w układzie krążenia doszło do krytycznego problemu, najczęściej związanego z niedokrwieniem mięśnia sercowego. Po takim epizodzie rośnie prawdopodobieństwo kolejnych incydentów, zwłaszcza jeśli choroba podstawowa postępuje lub jeśli pojawiają się czynniki obciążające: stres, przemęczenie, brak regeneracji, infekcje, wahania ciśnienia, zaburzenia rytmu serca.
Intensywne tempo życia to dla organizmu obciążenie, które pobudza układ współczulny, przyspiesza tętno i podnosi zapotrzebowanie na tlen. U osób z chorobą serca takie "zrywy" mogą być trudniejsze do zniesienia niż spokojna praca.
Pacjenci z chorobą wieńcową lub po zawale często mają okresy ostrzegawcze, które nie zawsze są spektakularne - nawracający dyskomfort w klatce piersiowej, spadek tolerancji wysiłku, duszność, szybkie męczenie się, kołatania serca, gorszy sen. Problem w tym, że takie sygnały bywają tłumaczone wiekiem, zmęczeniem czy stresem, zwłaszcza u osób aktywnych zawodowo.
Kolejne zawały sprawiają, że serce stopniowo traci rezerwę. Każdy epizod niedokrwienia może osłabiać mięsień sercowy i zwiększać ryzyko zaburzeń rytmu czy niewydolności serca. Dlatego tak duży nacisk kładzie się na to, co dzieje się po pierwszym zawale. Konieczne jest stałe monitorowanie objawów, kontrola czynników ryzyka i unikanie przeciążeń.
Źródła: UPI, NIH
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.