"Nie chodzi nam o to, by kogoś cenzurować"
Szczeciński samorząd lekarski popiera ustawę określaną jako "Lex Szarlatan" i apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego o jej podpisanie. Zdaniem przedstawicieli izby nowe przepisy mają dać skuteczniejsze narzędzia do reagowania na działalność osób oferujących niesprawdzone terapie.
WIDEO"Wyciągniemy wnioski". Zamieszanie po wizycie w Pałacu pseudomedyka
Michał Bulsa podkreśla, że celem proponowanych rozwiązań nie ma być walka z tradycyjnymi metodami czy samym stosowaniem ziół. Problem zaczyna się jego zdaniem wtedy, gdy pacjent jest przekonywany do porzucenia leczenia o potwierdzonej skuteczności.
"Ustawa Lex Szarlatan jest potrzebna ochronie zdrowia, by skuteczniej walczyć ze zjawiskiem, które wręcz wylewa się z internetu, z forów internetowych czy z kręgów, gdzie teorie spiskowe odsądzają lekarzy od czci i wiary. Nie chodzi nam o to, by kogoś cenzurować czy zabraniać komuś pić ziół" - wskazuje prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
Jak zaznacza, szczególnie podatne na obietnice alternatywnych terapii mogą być osoby, które właśnie usłyszały poważną diagnozę i szukają każdej możliwej drogi ratunku. "Nie możemy jednak dopuścić do tego, by chorzy ludzie w swoim najciemniejszym momencie życia zamiast podjąć walkę o dobrostan, o ratunek, oddawali się w ręce bezwzględnych, niedouczonych i często chciwych ludzi" - dodaje Bulsa.
Lekarze mówią o pacjentach, którzy "znikają"
Prezes ORL przytacza przypadki ze swojej praktyki. Jeden z nich dotyczył chorej onkologicznie kobiety po 60. roku życia. Lekarza zaniepokoiły intensywny zapach oraz zaczerwienienia widoczne na jej skórze. "Gdy zapytałem skąd ta woń i zaczerwienienia na ciele to odpowiedziała mi, że naturopatka kazała jej nacierać się tartym imbirem" - relacjonuje Bulsa.
Inny przypadek miał dotyczyć kobiety z zaawansowanym nowotworem jajnika i przerzutami do kilku narządów. Pacjentka otrzymała skierowanie na chemioterapię, jednak podczas wizyty doszło do konfliktu z jej córką. Według relacji Bulsy kobieta miała zrobić awanturę, twierdząc, że lekarz chce zabić jej matkę i podać jej "Cyklon B".
Okręgowa Izba Lekarska zwraca również uwagę na zjawisko rezygnowania z leczenia po otrzymaniu poważnej diagnozy. Według lekarzy niektórzy chorzy na kilka miesięcy przestają pojawiać się w placówkach medycznych, a pomocy ponownie szukają dopiero wtedy, gdy ich stan znacznie się pogorszy.
Szczególnie dramatyczne mają być przypadki pacjentów onkologicznych. Zdarza się, że chory wraca do lekarzy w momencie, kiedy nowotwór jest już rozsiany, a możliwości skutecznego leczenia zostały znacząco ograniczone. Lekarze opisują również sytuacje, w których pacjenci przekazują sobie materiały znalezione w internecie. Jeden z medyków wspomina o chorych wymieniających się linkami do podcastów i webinarów osób sugerujących stosowanie określonych diet oraz odstawianie leków.
Apel do prezydenta o podpisanie ustawy
Bulsa zaznacza, że jego krytyka nie jest wymierzona we wszystkie naturalne czy tradycyjne sposoby dbania o zdrowie. Granicą ma być nakłanianie do rezygnacji z terapii zaleconej przez lekarza. "Nie mam nic przeciwko ziołom. Nie mam nic przeciwko tradycji. Mam jednak wielką złość w sobie, gdy słyszę, że trzeba odstawić leki, nie iść na chemioterapię czy radioterapię, bo to jest szkodliwe, a zamiast tego trzeba pić zioła, pić soki i nacierać się imbirem i chrzanem" - podkreśla.
Jego zdaniem internetowi twórcy i samozwańczy eksperci mogą wywierać wpływ nie tylko na samych chorych, ale również na ich bliskich. "Szarlatani przejmują rząd dusz nad pacjentami i ich rodzinami, a naszym obowiązkiem jest ich zatrzymać. Potrzebujemy do tego takich mechanizmów jak ustawa Lex Szarlatan" - przekonuje prezes ORL.
Bulsa zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego z apelem o podpisanie nowych przepisów. Wśród istotnych elementów ustawy wymienia ograniczenie pseudomedycyny, możliwość karania osób oferujących niesprawdzone terapie oraz rozszerzenie uprawnień informacyjnych Rzecznika Praw Pacjenta.
Prezes szczecińskiej ORL bardzo ostro ocenia osoby, które zarabiają na oferowaniu ciężko chorym pacjentom metod niemających potwierdzonej skuteczności. "Działalność szarlataństwa proponującego niesprawdzone metody leczenia za pieniądze jest czymś nieetycznym, niemoralnym. To po prostu okropieństwo" - podkreśla.
Jednocześnie Bulsa przyznaje, że część odpowiedzialności za relacje z pacjentami spoczywa również na środowisku medycznym. Zwraca uwagę na problemy systemu ochrony zdrowia i podkreśla, że lekarze powinni wykazywać więcej cierpliwości oraz wrażliwości wobec chorych i ich rodzin. Jego zdaniem nie zmienia to jednak potrzeby stworzenia skuteczniejszych mechanizmów chroniących pacjentów przed osobami, które wykorzystują ich strach i desperację.
Źródło: OIL
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.