Biorą benzodiazepiny. Silnie uzależniają, a bywają przepisywane "na wszelki wypadek"
Powinny być stosowane maksymalnie przez około miesiąc, a wielu pacjentów łyka je nawet codziennie. Czym są benzodiazepiny i dlaczego mogą być niebezpieczne?
Jak działają benzodiazepiny?
Benzodiazepiny to silnie uzależniające leki działające na ośrodkowy układ nerwowy, które zmniejszają lęk i napięcie, uspokajają, ułatwiają zasypianie oraz rozluźniają mięśnie. Stosuje się je m.in. krótkotrwale w silnych stanach lękowych, bezsenności, w niektórych wskazaniach neurologicznych (np. napady drgawkowe) oraz jako premedykację przed zabiegami.
Ze względu na ryzyko tolerancji i uzależnienia, a także działań niepożądanych (senność, spowolnienie reakcji, zaburzenia pamięci i koordynacji) powinny być przyjmowane zgodnie z zaleceniami lekarza i zwykle przez możliwie najkrótszy czas. Ich odstawianie powinno odbywać się stopniowo i planowo, a przy uzależnieniach trwających latami bywa możliwe wyłącznie w warunkach oddziału detoksykacyjnego.
Problem głównie seniorów
"Gazeta Wyborcza" przytacza dane badania z Irlandii zgodnie z którym aż 51 proc. hospitalizowanych pacjentów otrzymywało benzodiazepiny regularnie według schematu z karty zleceń, a tylko 70 proc. takich zleceń miało w dokumentacji jakiekolwiek wskazania kliniczne.
Inne analizy wskazują dodatkowo, że mimo przeznaczenia tych leków do krótkotrwałego użycia w doraźnych kryzysach co trzeci pacjent opuszcza szpital z zaleceniem dalszego stosowania – często bez ponownej oceny wskazań i bez refleksji, czy kontynuacja leczenia jest rzeczywiście uzasadniona.
A jak sytuacja wygląda w Polsce? Lekarze alarmują, że benzodiazepiny bywają nadużywane, m.in. wśród starszych pacjentów.
– To złożony problem, u seniorów – powszechny i bardzo niebezpieczny. To właśnie od tych leków starsi pacjenci są uzależnieni najczęściej, a wyjść z tego jest bardzo trudno. W wielu przypadkach okazuje się to niemożliwe i kończy się nawet śmiercią pacjenta – mówił w rozmowie z WP abcZdrowie lek. Marcin Karolewski, specjalista chorób wewnętrznych i geriatrii, kierownik oddziału wewnętrznego psychosomatycznego w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Gnieźnie.
– W przypadku grupy, do której należą benzodiazepiny, widzimy, że sprzedaż dotyczy głównie (w ponad 60 proc.) osób po 60. roku życia. Społeczeństwo się starzeje, a problemy ze snem dotyczą w największym stopniu właśnie seniorów – dodawał w rozmowie z WP abcZdrowie dr Jarosław Frąckowiak, dyrektor w firmie analitycznej PEX.
"Dobrze, proszę podać tabletkę"
Jak donosi "Wyborcza", zdarza się, że psychiatrzy zalecają pacjentom na oddziałach benzodiazepiny "na wszelki wypadek". Ma to związek m.in. z brakami kadrowymi wśród psychiatrów i "rąk do pracy" z pacjentem. Jak ponadto zauważają, w wielu przypadkach uzależnienie pacjenta zaczyna się od recepty wystawionej przez lekarza, najczęściej Podstawowej Opieki Zdrowotnej.
– (…) w praktyce po godzinie 15 na dyżurze zostaje jeden lekarz. Na 60 łóżek, w szpitalu wielospecjalistycznym, z konsultacjami i izbą przyjęć, która później została przekształcona w SOR. Zdarzało mi się nie być na oddziale przez dziesięć godzin – nie dlatego, że odpoczywałam czy piłam kawę, tylko dlatego, że miałam ciągłe konsultacje w głównym budynku na SOR-ze. Kto w tym czasie miał pomóc pacjentom na oddziale? – mówi w rozmowie z "Wyborczą" dr Anna Szczegielniak z Katowic.
– Jeśli coś się działo, dzwoniła pielęgniarka. I oczywiście mówiłam: dobrze, proszę podać tabletkę. Bo ja w tej chwili nie mogę przyjść – jestem na oddziale ratunkowym i rozmawiam z osobą po próbie samobójczej. W takiej sytuacji nie ma przestrzeni na bycie przy pacjencie, na dłuższą interwencję. Łatwiejszym – i często jedynym dostępnym rozwiązaniem – jest sięgnięcie po tabletkę – dodaje.
Ekspertka zauważa także, że wielu pacjentów jest przekonanych, że nie poradzi sobie bez tabletek.
- Kiedy dyżurowałem, na każdym oddziale funkcjonowała lista pacjentów, którzy proszą w nocy o leki nasenne. Około północy – czasem trochę wcześniej, czasem później – lekarz dyżurny przechodził między oddziałami i wypisywał zlecenia doraźne, poza stałą kartą zleceń, żeby pacjent mógł przespać tę noc. Jednej nocy robił to jeden lekarz, kolejnej – inny. I bardzo często każdy z nich był przekonany, że przepisuje lek jednorazowo, wyjątkowo. Dopiero gdy ktoś zajrzał w dokumentację głębiej, wstecz, okazywało się, że pacjent dostaje taki doraźny lek nasenny w praktyce co noc – mówi dr Tomasz Gondek z Wrocławia.
Czym to grozi?
Nadużywanie benzodiazepin może szybko prowadzić do rozwoju tolerancji i uzależnienia – z czasem do uzyskania tego samego efektu potrzebne są coraz większe dawki, a odstawienie powoduje nasilenie lęku i bezsenności, drażliwość, kołatanie serca, drżenia, nadpotliwość, a w cięższych przypadkach także majaczenie i napady drgawkowe.
Długotrwałe przyjmowanie (zwłaszcza w wysokich dawkach) sprzyja też pogorszeniu funkcji poznawczych, problemom z pamięcią i koncentracją, spowolnieniu psychoruchowemu oraz zaburzeniom koordynacji, co zwiększa ryzyko upadków i urazów, szczególnie u osób starszych. U części pacjentów występują tzw. reakcje paradoksalne, czyli zamiast uspokojenia pojawia się pobudzenie, agresja lub impulsywność.
Szczególnie niebezpieczne jest łączenie benzodiazepin z alkoholem, opioidami i innymi lekami uspokajającymi, ponieważ może to nasilać depresję oddechową i głębokie zaburzenia świadomości, a w skrajnych sytuacjach prowadzić do zgonu. Nadużywanie tych leków wiąże się również z gorszym funkcjonowaniem w pracy i w życiu codziennym, większym ryzykiem wypadków komunikacyjnych oraz podejmowaniem ryzykownych decyzji.
Jeśli benzodiazepiny były stosowane dłużej, odstawianie powinno odbywać się stopniowo, pod kontrolą lekarza, aby ograniczyć ryzyko ciężkich objawów odstawiennych.
Źródło: Gazeta Wyborcza, WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.