Brutalnie pobił lekarkę w gabinecie. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie
30-letni Kamil B., podejrzany o brutalne pobicie lekarki podczas badań psychiatrycznych w częstochowskim szpitalu, trafi do aresztu na trzy miesiące. Sąd uznał, że przemawiają za tym m.in. grożąca mu wysoka kara, ryzyko popełnienia kolejnego poważnego przestępstwa oraz obawa ucieczki.
W tym artykule:
Zanim zaatakował lekarkę, był już poszukiwany
Sąd w Częstochowie zdecydował w piątek o tymczasowym aresztowaniu Kamila B. na trzy miesiące w związku ze środowym atakiem na lekarkę w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Częstochowie. Jak przekazał PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz, wniosek prokuratury został uwzględniony, a areszt ma obowiązywać do 14 kwietnia.
- Sąd zastosował ten środek zapobiegawczy do 14 kwietnia. Wziął przy tym pod uwagę grożącą podejrzanemu surową karę, obawę popełnienia przez podejrzanego innego ciężkiego przestępstwa, a także obawę ukrywania się i ucieczki – powiedział sędzia Bogacz. Zwrócił też uwagę, że mężczyzna był poszukiwany do odbycia kary za wcześniejsze przestępstwa.
Zaatakował w gabinecie
Do zdarzenia doszło w środę przed południem. Kamil B. miał stawić się na badania psychiatryczne, na które skierował go sąd w związku ze sprawą o wykroczenia drogowe. Według ustaleń śledczych po wejściu do gabinetu zaatakował biegłą lekarkę: przewrócił ją na podłogę, wielokrotnie uderzał pięścią w głowę i kopał po brzuchu. Kobieta doznała ran tłuczonych i krwiaków.
Sprawdziliśmy warszawskie SOR-y
- Wszystko działo się bardzo szybko, sytuacja była dramatyczna. Problem w tym, że w poczekalni pacjent zachowywał się normalnie, dlatego nikt nie miał nawet cienia podejrzenia, że może się wydarzyć coś takiego - wskazywała w rozmowie z WP abcZdrowie Beata Szafraniec, dyrektorka Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.
- Dopiero po chwili, kiedy pacjent był już w gabinecie, zaczęły dobiegać stamtąd głośne krzyki i wołanie o pomoc. Rejestratorka zareagowała natychmiast, zawiadomiła policję, wezwała ordynatora, na pomoc przybiegł też portier - dodała.
Napastnik – jak opisano – zniszczył też wyposażenie gabinetu, powodując straty szacowane na co najmniej 4 tys. zł. Mężczyznę obezwładnił ochroniarz oraz druga osoba, po czym został przekazany policjantom wezwanym na miejsce.
Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ. Podejrzany usłyszał zarzut usiłowania spowodowania u lekarki ciężkich obrażeń, do którego miało dojść w trakcie pełnienia przez nią obowiązków służbowych, a także zarzut zniszczenia mienia szpitala. Za te czyny grozi kara od trzech do 20 lat więzienia.
Po czwartkowym przesłuchaniu Kamil B. został przewieziony do szpitala w Lublińcu na konsultację psychiatryczną. Dopiero po opinii biegłych, którzy uznali, że nie ma przeciwwskazań do osadzenia, prokuratura wystąpiła o areszt.
To nie pierwszy atak Kamila B.
Sprawa ma jednak szerszy kontekst. Kamil B. był już wcześniej sądzony za podobny atak na inną lekarkę w Częstochowie. W kwietniu 2025 r. po przewiezieniu przez policję na badania w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym znieważył lekarkę wulgarnymi słowami, popchnął ją, uderzył w twarz i kopnął. Miał też grozić jej pozbawieniem życia, a wcześniej wielokrotnie kierować wobec niej groźby śmierci. Po tamtym incydencie został aresztowany, a biegli uznali, że był poczytalny.
W sierpniu 2025 r. Sąd Rejonowy w Częstochowie skazał go na osiem miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za naruszenie nietykalności cielesnej lekarki, znieważenie jej podczas wykonywania czynności służbowych oraz groźby. Orzeczono również sześcioletni zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i zbliżania się do niej na mniej niż 100 metrów, a także zadośćuczynienie w wysokości 5 tys. zł.
Sędzia Bogacz potwierdził w rozmowie z PAP, że środowa wizyta Kamila B. w gabinecie była powiązana z trzema sprawami o wykroczenia dotyczące tamowania ruchu drogowego. W dwóch sprawach sąd wyznaczył mu termin badań na środę i mężczyzna się stawił. W trzeciej miał zostać doprowadzony na badania innego dnia, bo na pierwszy termin nie przyszedł.
Z informacji z sądu wynika też, że po wyroku dotyczącym pobicia lekarki w 2025 r. sąd uchylił Kamilowi B. tymczasowe aresztowanie ze względu na brak podstaw do dalszego stosowania tego środka. Ponieważ mężczyzna nie złożył apelacji, orzeczenie uprawomocniło się we wrześniu 2025 r. Wtedy zarządzono jego doprowadzenie do odbycia reszty kary, jednak policjanci nie zastali go w miejscu zamieszkania.
"Zgodnie z procedurą wkrótce zostałby wydany za nim list gończy" – wynika z informacji przekazanych przez sąd.
Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.