Pacjent brutalnie zaatakował lekarkę. Poznaliśmy okoliczności

Agresywny pacjent pobił do krwi lekarkę ze szpitala w Częstochowie i nie był to jego pierwszy atak na personel tej lecznicy. Co zaskakujące, na badania przyszedł sam, choć miał być doprowadzony przez policję. - Wszystko działo się bardzo szybko, sytuacja była dramatyczna - mówi nam Beata Szafraniec, dyrektorka Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

W Częstochowie doszło do kolejnego brutalnego ataku na medykaW Częstochowie doszło do kolejnego brutalnego ataku na medyka
Źródło zdjęć: © Getty Images / archiwum prywatne / UM Częstochowa / Szpital Uniwersytecki Kraków
Katarzyna Prus

Pacjent zaatakował kolejny raz

Agresywny pacjent zaatakował brutalnie lekarkę z poradni psychiatrycznej Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie. Kobieta została pobita do krwi.

- Wszystko działo się bardzo szybko, sytuacja była dramatyczna. Problem w tym, że w poczekalni pacjent zachowywał się normalnie, dlatego nikt nie miał nawet cienia podejrzenia, że może się wydarzyć coś takiego - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie Beata Szafraniec, dyrektorka Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

- Dopiero po chwili, kiedy pacjent był już w gabinecie, zaczęły dobiegać stamtąd głośne krzyki i wołanie o pomoc. Rejestratorka zareagowała natychmiast, zawiadomiła policję, wezwała ordynatora, na pomoc przybiegł też portier - dodaje.

Jak wyjaśnia dyrektorka, to właśnie portier razem z innym pacjentem unieruchomili napastnika. - Nie było łatwe, bo to postawny, barczysty mężczyzna. Udało im się związać go paskiem. Ostatecznie zabrała go policja w kajdankach - mówi dyr. Szafraniec.

- Niestety napastnik zdążył zaatakować lekarkę. Jak przekazały mi osoby, które brały udział w tym zdarzeniu, kobieta była pobita i zakrwawiona. Karetka zabrała ją na SOR szpitala wojewódzkiego w Częstochowie. Po obserwacji, w środę po południu, została wypisana z SOR. Zapewne wskazana będzie jednak dalsza diagnostyka - dodaje dyrektorka.

- To nie była to pierwsza sytuacja, kiedy ten pacjent zaatakował naszego pracownika. Wcześniej podobny incydent, chociaż na mniejszą skalę, dotyczył ordynatora oddziału psychiatrycznego. Co więcej - jak dowiedziałam się już po fakcie od ordynatora - pacjent miał być doprowadzony na badania przez policję, ale przyszedł sam. Nie wiemy, dlaczego tak się stało - podkreśla.

Sprawę bada prokuratura.

Kurs samoobrony nie wystarczy

Dr Sławomir Butkiewicz, ratownik medyczny z doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń m.in dla personelu medycznego, były funkcjonariusz Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego BOA, przyznaje, że problem ataków na personel medyczny "jest trudny i złożony".

- Nie łudźmy się, że jednodniowy kurs samoobrony - a na takie decydują się przeważnie szpitale - coś w ogóle da i w kolejnej sytuacji zagrożenia medyk faktycznie będzie wiedział, jak się bronić. Zwłaszcza że szkolimy w ten sposób ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia ze sztukami walki i nie są kompletnie przygotowani psychicznie na taki atak, a strach ich paraliżuje - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr Sławomir Butkiewicz.

- Co więcej, jeśli szpitale już decydują się na takie szkolenie, przeważnie organizują je raz. Tymczasem to wiedza praktyczna, którą trzeba stale odświeżać. Jeśli więc już chcemy sięgnąć po takie rozwiązanie, róbmy takie szkolenia cyklicznie - podkreśla.

Zdaniem Butkiewicza, znacznie lepszy efekt mogą przynieść inne rozwiązania, które nie wymagają użycia siły, a tym bardziej walki medyka z agresywnym pacjentem.

- Musimy przede wszystkim zacząć od zwiększania świadomości medyków, że należy reagować nawet na najmniejsze sygnały w zachowaniu pacjentów, które mogą potem się przerodzić w poważniejszy problem czy atak. Jeśli zauważymy, np. jeszcze w poczekalni czy rejestracji, że pacjent zachowuje się dziwnie, próbuje coś wymuszać, stosuje agresję słowną, natychmiast reagujmy. Zgłośmy to do ochrony, ostrzeżmy innych pracowników czy lekarza, który za chwilę może się z takim pacjentem znaleźć sam na sam w gabinecie - wskazuje ekspert.

- Bardzo pomocne jest ustalenie specjalnych haseł bezpieczeństwa, które personel może stosować między sobą w razie ryzykownych sytuacji. To może być np. zdanie, które będzie dotyczyło pozornie kwestii medycznych, po to, by odwrócić uwagę pacjenta, ale tak naprawdę jest ostrzeżeniem lub wezwaniem pomocy. Dobrym pomysłem są także guziki alarmowe, które po cichu lekarz może nacisnąć i wezwać pomoc - dodaje.

Nie walcz, uciekaj

Butkiewicz zwraca uwagę, że ustawienie i wyposażenie większości gabinetów lekarskich może skutecznie utrudnić medykowi ucieczkę. - Jeśli nie jesteśmy w sytuacji, gdy agresja pacjenta narasta i możemy zyskać na czasie, lecz napastnik atakuje od razu, jedynym wyjściem jest natychmiastowa ucieczka. Niestety większość gabinetów w Polsce jest urządzona tak, że lekarz przeważnie siedzi tyłem do okna, a przed sobą ma jeszcze biurko. To skutecznie odcina mu drogę ucieczki. Dlatego to lekarz powinien siedzieć bliżej drzwi, by mieć do nich bezpośrednie przejście, a nie pacjent - tłumaczy Butkiewicz.

Odradza też rozmawianie z napastnikiem, chyba że robimy to po to, by odwrócić jego uwagę i zyskać na czasie, kierując się w stronę drzwi. - W razie potrzeby, by wydłużyć dystans od napastnika, można wykorzystać np. wieszak, stojak na kroplówkę - dodaje.

- W miarę możliwości korzystajmy też z pomocy innych, nie próbujmy walczyć sami, zwłaszcza, jeśli napastnik ma np. nóż. Sami nie damy rady go obezwładnić, nawet jeśli uważamy się za sprawnych i silnych. W kilka osób jest to bardziej realne. Pamiętajmy też, że niebezpieczny może być nie tylko dobrze zbudowany, młody napastnik - zwraca uwagę Butkiewicz.

Zauważa, że wielu ludzi, nawet tych, którzy pracują w ochronie zdrowia, nie zdaje sobie sprawy, ile siły mogą mieć osoby, które mają zaburzenia psychiczne lub są pod wpływem środków psychoaktywnych.

- Pamiętam, jak kiedyś zostaliśmy wezwani do starszej pani. Po przewiezieniu do szpitala wpadła nagle w szał. Trudno nam było ją opanować, mimo że było nas pięciu - zaznacza.

Nieuchronność kary

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przyznaje, że po głośnej śmierci ortopedy Tomasza Soleckiego, który w ubiegłym roku zginął z rak pacjenta, wprowadził dodatkową ochronę w szpitalu.

- Po pierwsze zwiększyłem liczbę osób z ochrony. Aktualnie zatrudniamy 40 osób, przy czym w jednym czasie w szpitalu jest 10 pracowników ochrony, m.in. na SOR i przy wejściu - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

- Ponadto rozszerzyliśmy monitoring, aktualnie cały szpital jest nim objęty. Wprowadzamy też sukcesywnie ciche alarmy, których medycy mogą użyć do wezwania pomocy w razie niebezpiecznej sytuacji. To jest dobre rozwiązanie, choć w tak dużym szpitalu, jak nasz, ma pewną wadę. Kiedy alarm przychodzi z konkretnego gabinetu, nie każdy z pracowników może od razu zorientować się, gdzie biec na pomoc. Docelowo, chcemy jednak, żeby taki alarm miał każdy pracownik - dodaje dyrektor.

Dodaje, że nie organizuje w szpitalu kursów samoobrony. - To tak, jakbym wymagał, żeby medycy walczyli z napastnikiem. To byłby absurd. Uważam, że najskuteczniejszym rozwiązaniem jest nieuchronność i wysoki wymiar kary dla napastników, którzy atakują personel medyczny - zaznacza.

Dyrektorka szpitala w Częstochowie przyznaje, że ataków ze strony agresywnych pacjentów np. pod wpływem alkoholu czy środków psychoaktywnych jest coraz więcej, również w formie wyzywania, kopania, czy popychania. Dlatego rozważa dodatkową ochronę dla pracowników.

- Nie jest to taki łatwy temat, jak się wydaje, bo są pewne ograniczenia. Nie możemy np. zainstalować monitoringu w gabinecie, bo pacjent nie może być nagrywany. Z kolei tzw. ciche guziki są w porządku, ale jeśli pacjent atakuje dopiero w gabinecie, a wcześniej nic na to nie wskazuje, mają mniejszą skuteczność. Gdyby były sygnały, rejestratorka zareagowałaby i ostrzegła lekarkę, nawet gdyby nie miała takiego guzika - ocenia dyrektorka.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródło:

WP abcZdrowie

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Już 5 minut dziennie może obniżać ryzyko zgonu. Nowe wnioski z badania
Już 5 minut dziennie może obniżać ryzyko zgonu. Nowe wnioski z badania
Zapomniana choroba daje o sobie znać z ogromną siłą. Jedna osoba zaraża kilkanaście innych
Zapomniana choroba daje o sobie znać z ogromną siłą. Jedna osoba zaraża kilkanaście innych
Czy alzheimer może być odwracalny? Obiecujące wyniki badań
Czy alzheimer może być odwracalny? Obiecujące wyniki badań
Bakteria może wspierać leczenie raka jelita. Obiecujące wyniki badania
Bakteria może wspierać leczenie raka jelita. Obiecujące wyniki badania
Ukryty typ cukrzycy u noworodków. Naukowcy znaleźli gen, który wyłącza produkcję insuliny
Ukryty typ cukrzycy u noworodków. Naukowcy znaleźli gen, który wyłącza produkcję insuliny
Jak mróz może wpływać na leki? Ważna przestroga dla pacjentów zimą
Jak mróz może wpływać na leki? Ważna przestroga dla pacjentów zimą
Płace w samorządach do poprawy? ZGW RP chce zmian systemowych
Płace w samorządach do poprawy? ZGW RP chce zmian systemowych
Trudna sytuacja pacjentów onkologicznych. "Cierpimy nie tylko z powodu choroby"
Trudna sytuacja pacjentów onkologicznych. "Cierpimy nie tylko z powodu choroby"
Więcej szczepień w aptekach od 1 lutego 2026. MZ rozszerza listę
Więcej szczepień w aptekach od 1 lutego 2026. MZ rozszerza listę
Tylko co piąty lek krytyczny powstaje w Polsce. Ekspert ostrzega przed skutkami przerw w dostawach
Tylko co piąty lek krytyczny powstaje w Polsce. Ekspert ostrzega przed skutkami przerw w dostawach
Alarm na UW. WZW A daje charakterystyczne objawy widoczne w toalecie
Alarm na UW. WZW A daje charakterystyczne objawy widoczne w toalecie
Co się dzieje w naszym organizmie, kiedy umieramy? Nauka wyjaśnia, jak reaguje mózg
Co się dzieje w naszym organizmie, kiedy umieramy? Nauka wyjaśnia, jak reaguje mózg