Dawid Kacprzyk zwrócił kolejne pieniądze. Tyle zarabiał na godzinę w drugim szpitalu

Dawid Kacprzyk przekazał 80 tys. zł na konto Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. Jak ustalił TVN24, zwrot dotyczy części wynagrodzenia za godziny wcześniej wykazane jako przepracowane w placówce. To kolejny przypadek, w którym lekarz oddaje środki w związku z wątpliwościami dotyczącymi rozliczeń jego pracy.

To kolejny zwrot po aferze wokół SOR-uTo kolejny zwrot po aferze wokół SOR-u
Źródło zdjęć: © Facebook
Dominika Najda

Pracował w dwóch warszawskich szpitalach

Informacje dotyczące zatrudnienia Kacprzyka w Szpitalu Bródnowskim przedstawiono podczas piątkowej sesji Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Z przekazanych danych wynika, że lekarz rozpoczął pracę 5 lutego 2026 roku. Początkowo podpisał trzymiesięczną umowę, a następnie przedłużył współpracę do końca czerwca. W tym samym czasie był również związany ze Szpitalem Południowym w Warszawie, gdzie pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

"To jest patologiczna sytuacja". Warszawiacy karcząco o skandalu w szpitalu

Jak wyjaśnił Sejmik Województwa Mazowieckiego, zatrudnienie Kacprzyka było związane z nagłym kryzysem kadrowym. "2 lutego 2026 r. część lekarzy niespodziewanie przerwała pracę, narażając ciągłość świadczeń. W tym czasie na oddziale przebywało 33 pacjentów wymagających hospitalizacji i stałego nadzoru" - przekazano w komunikacie. Oprócz udzielania świadczeń medycznych lekarz miał także zastępować koordynatora SOR, przygotowywać grafiki dyżurów i odpowiadać za zapewnienie obsady lekarskiej.

Według informacji przekazanych przez Sejmik Kacprzyk otrzymywał 350 zł za godzinę pracy. Była to stawka o 50 zł wyższa niż w przypadku lekarzy zatrudnionych na podobnych stanowiskach. Jak wyjaśniono, wyższe wynagrodzenie miało wynikać z dodatkowych obowiązków organizacyjnych.

Lekarz otrzymywał również miesięczny ryczałt w wysokości 25 tys. zł za pełnienie funkcji koordynatora. TVN24 ustalił, że w czasie współpracy ze Szpitalem Bródnowskim Kacprzyk miał wykazać łącznie 732 godziny pracy. Według wyliczeń stacji jego wynagrodzenie mogło przekroczyć 350 tys. zł.

Trwają śledztwa i kontrole

"16 czerwca wystawił faktury korygujące na kwotę 108 600 zł i przekazał na konto szpitala 80 tys. zł" - poinformowano. Nie podano, czy zwrócona kwota wyczerpuje wszystkie korekty związane z rozliczeniem współpracy.

Nazwisko Dawida Kacprzyka od kilku tygodni pojawia się w związku z aferą dotyczącą Szpitala Południowego. Wcześniej ujawniono, że niespełna 30-letni lekarz bez specjalizacji miał w ubiegłym roku uzyskać wynagrodzenie sięgające 1,6 mln zł. Pojawiły się także informacje o możliwych nieprawidłowościach związanych z rozliczaniem dyżurów oraz opuszczaniem miejsca pracy.

W sprawie Szpitala Południowego prowadzone są obecnie dwa śledztwa. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie - możliwego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym nieprawidłowości przy kwalifikowaniu pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym.

Równolegle postępowanie prowadzi Naczelna Izba Lekarska. Kontrole w placówce prowadzą również Narodowy Fundusz Zdrowia, stołeczny ratusz oraz Państwowa Inspekcja Pracy.

Źródło: TVN24

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie