W tym artykule:
Ataki rosyjskich wojsk na placówki medyczne w Ukrainie
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała na Twitterze, że od początku konfliktu zbrojnego w Ukrainie do 9 marca doszło łącznie do 26 ataków na placówki zdrowia. Cały świat z niepokojem przygląda się tym działaniom godzącym w przepisy międzynarodowe i w Konwencję Genewską. Wśród tych placówek są szpitale psychiatryczne.
Oleh Synegubov, gubernator obwodu charkowskiego, poinformował niedawno o ataku rosyjskich wojsk na szpital psychiatryczny w pobliżu wschodnioukraińskiego miasta Izyum. W mediach społecznościowcyh napisał: "Okupant ponownie dokonał brutalnego ataku na ludność cywilną. Po zbrodni wojennej w Mariupolu, dziś wróg uderzył bezpośrednio w szpital psychiatryczny". Atak ten nazwał wprost: "zbrodnią wojenną przeciwko ludności cywilnej".
Szczególnie wrażliwa grupa – pacjenci psychiatryczni
Podczas zorganizowanej przez Polską Agencję Prasową konferencji zabrali głos psychiatrzy, w tym dr Jurij Zakał, wiceprzewodniczący Ukraińskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, koordynator opieki psychiatrycznej dla regionu lwowskiego. Zwrócił uwagę, że pacjenci psychiatryczni, choć nie tylko ci przebywający w szpitalach, są grupą, której los jest szczególnie dramatyczny.
Powikłania po zakażeniu COVID-19 zależą od wariantu? Ekspertka tłumaczy
Przyznał, że dowiedział się od innego lekarza pracującego w Czernihowie, że tamtejszy szpital został oblężony, a trzystu pacjentów psychiatrycznych praktycznie cały czas przebywa w schronie w piwnicy.
- Nie mają godziwych warunków, nie mają leków ani pożywienia. Myślę, że taka sama sytuacja jest w innych miastach w Ukrainie, które są otoczone. Wszyscy mówią o dwóch rzeczach: o lekach i o sposobie ewakuacji pacjentów i personelu z tych regionów, gdzie toczy się wojna – podkreśla psychiatra z Ukrainy. - To jest wojenna zbrodnia wobec pacjentów psychiatrycznych.
Z punktu widzenia lekarza brak dostępu do leków, a także problemy z ewakuacją z oblężonego szpitala są tak samo dotkliwe, jak w przypadku innych pacjentów.
- Jednym z głównych problemów, które niepokoją miedzynarodowe środowisko psychiatrów w odniesieniu do kryzysu wojennego w Ukrainie to zapewnienie dostępności leków psychiatrycznych zarówno w lecznictwie zamkniętym, jak i ambulatoryjnym. A leki psychiatryczne muszą być przecież podawane nieprzerwanie, tak samo jak w przypadku innych chorób przewlekłych. Przerwanie ciągłości leczenia jest równoznaczne z ryzykiem pogorszenia stanu pacjenta. A przecież pacjenci hospitalizowani już są w trakcie głębokiego kryzysu psychicznego – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie psychiatra dr n.med. Justyna Holka-Pokorska i dodaje, że ten kryzys może spowodować, że u wielu osób, które powinny zakończyć swój pobyt w szpitalu, nastąpi regres w stanie zdrowia.
- W przypadku osób, które zbliżały się do zakończenia hospitalizacji, w warunkach kryzysu wojennego trudno mówić o powrocie do bezpiecznego otoczenia. Dlatego w sytuacji kryzysu wojennego wypisanie osób z przewlekłymi lub ostrymi zaburzeniami psychicznymi; osób, które już wcześniej były wrażliwe na stresory środowiskowe, zmiany czy trudności życiowe, może stać się szczególnie trudne lub niemożliwe. Trudno bowiem zakładać, że wypis ze szpitala w warunki oblężonego miasta czy rzeczywistości związanej z codziennymi działaniami wojennymi może mieć pozytywne zakończenie – podkreśla ekspertka.
Problematyczna ewakuacja
Przerwanie ciągłości leczenia i nasilenie dolegliwości pod wpływem stresu spowodowanego działaniami wojennymi to dwa problemy, które mogą dotykać pacjentów psychiatrycznych. Trzecim jest sama ewakuacja. Nawet w sytuacji, w której wojska rosyjskie nie utrudniałyby tego procederu, jest to wyzwaniem.
- Ewakuacja takich pacjentów, podobnie jak w przypadku pacjentów hospitalizowanych z powodu chorób somatycznych, jest bardzo trudna – mówi dr Holka-Pokorska.
Dodaje, że zaniechanie stosowania leków może doprowadzić do nasilenia stanów depresyjnych, stuporu czy nawet stanów psychotycznych u pacjentów. A to z kolei prowadzić może do bezpośredniego zagrożenia życia, ale także rodzi wymóg niekiedy nie tylko opieki, ale wręcz ścisłego nadzoru pracownika medycznego nad pacjentem.
- Z punktu widzenia organizacji ewakuacji najtrudniejsze są schorzenia związane z kryzysami psychotycznymi tj. zaburzenia z kręgu schizofrenii, choroba afektywna dwubiegunowej czy depresja nawracająca – przyznaje ekspertka i dodaje, że także pacjenci z oddziałów psychogeriatycznych, w których przebywają osoby z zaburzeniami neurodegeneracyjnymi czy z oddziałów detoksykacyjnych, którzy wymagają dodatkowo opieki internistycznej, nie będą osobami, które bez większych trudności można ewakuować.
- Dzieci i młodzież hospitalizowane w szpitalach psychiatrycznych są kolejną grupą pacjentów niełatwych w kontekście ewakuowacji.. To zazwyczaj pacjenci, którzy trafiają do szpitala w kontekście działań autoagresywnych, objawów psychoz lub zaburzeń odżywiania. Osoby z zaburzeniami z kręgu odżywiania mogą stwarzać problem w aspekcie logistyki ewakuacji, bo oni podobnie jak pacjenci z oddziałów detoksykacyjnych, potrzebują pomocy lekarzy internistów lub nawet anestezjologa – podkreśla psychiatra.
Co z pacjentami przebywającymi poza szpitalami?
Jest jeszcze grupa pacjentów, którzy leczą się psychiatrycznie poza szpitalem, a także ci, których rodziny zabrały do domu ze szpitala wskutek nasilających się działań wojennych, skierowanych w ludność cywilną.
- Ci, którzy pozostają w swoich rodzinnych domach, nie rozumieją, że nie mogą wychodzić, bo trwa godzina policyjna. Nie mają dostępu do pomocy medycznej, coraz więcej jest przypadków, że giną te osoby – powiedziała w czasie konferencji PAP Lidia Martynowa, z Ukraińskiej Organizacji Pacjentów i ich Rodzin "Psychoability".
Jak podaje "The Independent", Dmytro Martsenkovskyi, psychiatra z Kijowa, przyznał, że trudna jest także sytuacja dzieci z zaburzeniami neurorozwojowymi, takimi jak ADHD i autyzm, których rodzice dotychczas sprowadzali leki niedostępne w Ukrainie z innych państw. Teraz jest to niemożliwe, podobnie jak niemożliwy jest w przypadku wielu osób, u których doszło do załamania zdrowia psychicznego, dostęp do opieki medycznej. Tocząca się na ulicach wojna, ataki Rosjan na cywili sprawiają, że ci, którzy znajdą się w kryzysie, nie mają możliwości dotrzeć do szpitala po pomoc.
Pacjentów będzie przybywać
Dr Holka-Pokorska zwraca uwagę na jeszcze jeden problem – pacjentów z zaburzeniami psychicznymi będzie przybywać i rosnąć będą problemy pacjentów psychiatrycznych. Pierwsza grupa to pacjenci, którzy jeszcze przed wybuchem wojny borykali się z zaburzeniami psychicznymi, a druga – osoby, które w czasie kryzysu znajdą się w grupie obarczonej największym ryzykiem rozwoju schorzeń psychicznych.
- Spodziewam się, że oprócz pacjentów, którzy już chorowali przed wojną, z każdym tygodniem działań zbrojnych w Ukrainie zaobserwujemy coraz większy napływ kolejnych pacjentów – mówi ekspertka.
To już widać. W wywiadzie dla "The Independent" psychiatrzy - dr Jurij Zakał i dr Serhiy Mykhnyak - powiedzieli, że ich szpital przyjmuje codziennie około 30 do 40 pacjentów, w tym także oficerów wojskowych ze schorzeniami psychicznymi.
- Problemy psychiczne są spychane przez wielu rządzących na całym świecie na margines dbałości o zdrowie obywateli. To kwestia nie do końca właściwego myślenia o zdrowiu publicznym w wielu krajach – mówi stanowczo dr Holka-Pokorska i dodaje: - Nawet ludzie, którzy zadowalająco radzili sobie przed pandemią czy przed wojną, teraz mogą znaleźć się w grupie osób, które będą potrzebowały pomocy w zakresie zdrowia psychicznego.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.