Jakie objawy są alarmujące?
Rak jelita grubego przez lata kojarzył się przede wszystkim z wiekiem 50+. Tymczasem specjaliści zwracają uwagę na niepokojący trend: zachorowań wśród młodszych dorosłych przybywa. Po śmierci aktora znanego z serialu "Jezioro marzeń" temat wrócił do przestrzeni publicznej ze zdwojoną siłą, a lekarze przypominają, że w wielu przypadkach nowotworowi można zapobiec.
James Van Der Beek zmarł trzy lata po diagnozie raka jelita grubego. Miał 48 lat. Wcześniej zauważył u siebie zmianę rytmu wypróżnień i podejrzewał, że winna jest kawa z dodatkiem śmietanki. Odstawił napój, ale objawy nie zniknęły. Dopiero dalsza diagnostyka doprowadziła do rozpoznania. Ten scenariusz – pozornie błaha dolegliwość, która nie ustępuje – jest jednym z powodów, dla których lekarze mówią dziś wprost: nie warto grać w zgadywanki, gdy organizm wysyła sygnały ostrzegawcze.
Wśród osób, które mocno akcentują znaczenie profilaktyki, jest gastroenterolog Will Bulsiewicz, znany w mediach społecznościowych jako Dr B. W komentarzu poświęconym rosnącej liczbie zachorowań w młodszych grupach podkreślił, że nowotwór jelita grubego bywa "często możliwy do zapobiegania". I dodał, że właśnie dlatego przesunięto granicę wieku badań przesiewowych.
- Musicie wiedzieć, że temu często można zapobiec – dlatego obniżyliśmy wiek rozpoczęcia badań przesiewowych z 50 do 45 lat – mówi lekarz. Według niego kluczowa jest prosta zasada. - Jeśli masz 45 lat lub więcej, nie czekasz na objawy – robisz badanie przesiewowe. Jeśli masz obciążający wywiad rodzinny, zaczynasz jeszcze wcześniej.
Jednocześnie Bulsiewicz zaznacza, że wiek nie powinien uspokajać nikogo, kto obserwuje niepokojące zmiany.
- W każdym wieku, jeśli masz: krwawienie, zmianę rytmu wypróżnień, niewyjaśnioną anemię, utrzymujący się ból brzucha, niewyjaśnioną utratę masy ciała – nie ignoruj tego, skontroluj się – apeluje. To właśnie takie objawy mogą być wczesnym sygnałem ostrzegawczym, zwłaszcza gdy utrzymują się mimo zmian diety czy stylu życia.
Co wykrywa kolonoskopia?
W praktyce jednym z najważniejszych narzędzi diagnostycznych jest kolonoskopia, czyli badanie wnętrza jelita grubego. Wykonuje się je nie tylko po to, by potwierdzić lub wykluczyć nowotwór, ale także by odnaleźć zmiany, które mogą dopiero w przyszłości stać się zagrożeniem.
- Jako gastroenterolog usuwałem polipy przedrakowe, które z czasem stałyby się nowotworem. Na tym polega rola kolonoskopii – podkreśla Bulsiewicz. I przekonuje, że w tym badaniu chodzi o coś więcej niż spokój ducha. - To może zapobiec nowotworowi albo wykryć go wcześnie, gdy jest najbardziej uleczalny. Dlatego proszę: umów kolonoskopię. Im wcześniej, tym lepiej. Zrób to dla siebie, zrób to dla swojej rodziny – apeluje.
Zalecenia dietetyczne – stosuj, by obniżyć ryzyko raka jelit
O profilaktyce mówi się jednak nie tylko w kontekście badań. Znaczenie mają także codzienne nawyki, które wpływają na kondycję jelit. Dietetyczka Lauren Manaker zwraca uwagę na rolę błonnika, nazywając go fundamentem diety wspierającej jelito grube.
- Błonnik odżywia korzystne bakterie w jelitach, które z kolei produkują krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, takie jak maślan (butyrate) – wyjaśnia. W praktyce oznacza to częstsze sięganie po rośliny strączkowe, produkty pełnoziarniste, owoce, nasiona i orzechy.
Drugim elementem, o którym przypomina Manaker, jest ograniczenie przetworzonego mięsa. Na liście produktów, które warto jeść rzadziej, wymienia m.in. bekon, kiełbasy i hot dogi. Tego typu żywność bywa łączona ze wzrostem ryzyka raka jelita grubego, a efekt zależy od dawki – im więcej, tym gorzej.
Źródło: Instagram, foodbible.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.