Coraz młodsi mają raka jelita grubego. Lekarze wskazują dwa problemy
Jeszcze w latach 90. był daleko w rankingu przyczyn zgonów nowotworowych u osób przed 50. rokiem życia. Dziś rak jelita grubego wysunął się na pierwsze miejsce w USA, a lekarze przyznają wprost: nie wiemy, co napędza tę falę. Eksperci wskazują jednak na wspólny mianownik wielu tragedii – zbyt późną diagnozę i bagatelizowane objawy.
"Nie wiemy, dlaczego ten wskaźnik rośnie"
Jenna Scott miała 31 lat, kiedy usłyszała diagnozę, która kompletnie wywróciła jej życie. W ciąży czuła narastający ból brzucha, ale gdy zgłaszała to lekarzom, słyszała, że to normalne. Po porodzie urodziła zdrowego syna, jednak dolegliwości nie zniknęły. Mijały miesiące, a ból trwał. Dopiero ponad rok później wykonano badanie, które dało jednoznaczną odpowiedź: rak jelita grubego w 4. stadium, czyli z przerzutami.
– Zrobiliśmy kolonoskopię i kiedy się obudziłam, w sali byli mój mąż, mój lekarz i cztery pielęgniarki. Gastroenterolog powiedział, że nie musi niczego wysyłać do badania histopatologicznego, żeby wiedzieć, że mam raka – opowiada.
W jej przypadku choroba zdążyła rozprzestrzenić się z jelita grubego do wątroby. –Zawsze byłam bardzo wysportowana i zdrowa. Przez całe życie uprawiałam sport... W jednej chwili moje życie zmieniło się całkowicie i niespodziewanie – relacjonuje i dodaje coś, co powtarza wielu chorych: "Rak oznacza śmierć".
Historia Scott nie jest odosobniona. Najnowsze analizy amerykańskich danych pokazują trend, który jeszcze niedawno wydawał się nie do pomyślenia. Według nowych badań opublikowanych w styczniu w czasopiśmie medycznym "JAMA" rak jelita grubego wyprzedził inne nowotwory i stał się główną przyczyną zgonów z powodu raka wśród osób poniżej 50. roku życia w USA – już od 2023 r.
Jak wykazano, liczba zgonów z powodu raka jelita grubego (okrężnicy i odbytnicy) w grupie poniżej 50 lat rosła średnio o 1,1 proc. rocznie od 2005 r. W efekcie rak jelita grubego przesunął się z piątej pozycji (we wczesnych latach 90.) na pierwsze miejsce w 2023 r. jako najczęstsza przyczyna zgonów nowotworowych w tej grupie wiekowej.
– Nie wiemy, dlaczego ten wskaźnik rośnie. Umieralność z powodu innych nowotworów u młodych dorosłych poniżej 50 lat spada. Tylko umieralność z powodu raka jelita grubego rośnie, ale wciąż nie wiemy w pełni, co napędza to narastające obciążenie – przyznaje dr Ahmedin Jemal z American Cancer Society.
– Aktualnie najbardziej zauważalne wzrosty zachorowań dotyczą osób w wieku 40 lat i tuż przed, choć jest też coraz więcej trzydziestokilkulatków, którzy mają już zaawansowany nowotwór jelita grubego. Granica wieku ewidentnie się więc obniża. To jest coś, czego do niedawna w ogóle nie było – przyznawał w rozmowie z WP abcZdrowie gastrolog prof. Wojciech Marlicz.
Waga badań przesiewowych
Eksperci mówią wprost, że zmienia się także obraz choroby. – Nie spodziewaliśmy się, że rak jelita grubego tak szybko osiągnie tak wysoki poziom, ale teraz jest jasne, że nie można już nazywać tego chorobą osób starszych – zaznacza Jemal.
W praktyce oznacza to konieczność innego myślenia o ryzyku i o diagnostyce. W USA badania przesiewowe u osób o przeciętnym ryzyku zaleca się od 45. roku życia, ale wciąż nie wszyscy z tego korzystają. Jak mówi Jemal, "tylko 37 proc. osób w wieku 45–49 lat ma aktualne badania przesiewowe w kierunku raka jelita grubego". To ważne, bo kolonoskopia nie tylko wykrywa raka, ale pozwala usuwać polipy, zanim zezłośliwieją.
W Polsce kolonoskopia profilaktyczna jest realizowana w ramach programu badań przesiewowych raka jelita grubego finansowanego przez NFZ: mogą z niej skorzystać osoby bez objawów sugerujących nowotwór, które w ciągu ostatnich 10 lat nie miały wykonywanej kolonoskopii, a spełniają kryterium wieku – najczęściej 50–65 lat, albo 40–49 lat, jeśli mają krewnego pierwszego stopnia z rozpoznanym nowotworem jelita grubego. Do udziału w programie nie jest potrzebne skierowanie, wystarczy zgłosić się do placówki realizującej badania i przejść kwalifikację ankietową.
Nie ignoruj objawów
Jednocześnie lekarze podkreślają, że przesiew to tylko część rozwiązania. Problem polega na tym, że młode osoby z krwawieniem z odbytu, zmianą rytmu wypróżnień czy przewlekłym bólem brzucha bywają uspokajane, a ich dolegliwości tłumaczy się "hemoroidami" albo stresem, co opóźnia diagnozę.
A opóźnienia mają swoją cenę: im później nowotwór zostanie wykryty, tym większa szansa, że będzie w stadium 3. lub 4., gdy leczenie jest trudniejsze, a przeżycia niższe. Szacuje się, że ponad 60 proc. pacjentów poniżej 50. roku życia otrzymuje diagnozę dopiero w zaawansowanym stadium.
Scott, dziś w stanie stabilnym po latach leczenia, nadal musi przyjmować terapię, bo wcześniejsze próby przerwania kończyły się nawrotem. Mimo to patrzy w przyszłość z nadzieją. Jej marzenie jest proste: "Zostać kiedyś babcią".
Źródło: CNN, WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.