Nie wyśmiewać, a edukować
Kampania "ZdroWIE czy nie wie?", nad którą WP abcZdrowie i WP Parenting objęły patronat medialny, ma budować świadomość odpowiedzialnego korzystania z porad zdrowotnych online. To szczególnie ważne w czasach, w których odpowiedzi mamy na wyciągnięcie ręki, ale często zapominamy, że nie zastąpią one badania oraz wizyty u specjalisty.
- Kampania idealnie wpisuje się w moją działalność. Płynie z niej dokładnie taki przekaz, jaki przyświeca mojej twórczości, więc jestem zachwycona, że tak mocno stawiające kroki w mediach jednostki połączyły siły: TikTok, SEXEDPL, Cześć Ciało, WP Zdrowie, WP Parenting. Jestem też zaszczycona, że zaprosiły mnie do wspólnego działania, bo super jest o tak ważnych sprawach mówić jednym głosem - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie Aga Szuścik, edukatorka, autorka popularnonaukowych książek o zdrowiu i twórczyni internetowa.
WIDEOHPV: jak można się nim zarazić i przed nim chronić
Aga Szuścik w mediach społecznościowych mówi o zdrowiu, profilaktyce i poruszaniu się po systemie ochrony zdrowia, a także przeciwdziała dezinformacji, walczy z mitami i przestrzega przed szkodliwymi poradami. Jednocześnie podkreśla, że walka z dezinformacją nie powinna polegać na wyśmiewaniu ludzi, którzy w nią uwierzyli.
- Przede wszystkim nie oceniajmy osób, które szukają wiedzy w internecie i pod jej wpływem podejmują potencjalnie szkodliwe decyzje. Wszyscy szukamy ważnych informacji w internecie, a nauka i ochrona zdrowia mają swoje trudności - podkreśla. - Pacjent, który szuka odpowiedzi w internecie, nie musi być naiwny czy nierozsądny. Często jest po prostu zagubiony, przestraszony albo nie uzyskał wystarczających informacji podczas wizyty u specjalisty.
Edukatorka zwraca też uwagę na atrakcyjność pseudomedycznych treści. Prawdziwa medycyna rzadko daje stuprocentowe obietnice. - Procedury medyczne są nierzadko obarczone ryzykiem i mają różną skuteczność. To właśnie one są sprawdzone i warto im ufać, ale żaden lekarz nie powie w internecie, że dana terapia onkologiczna oferuje stuprocentową skuteczność. Natomiast osoby, które próbują nas naciągnąć na różnego typu produkty, stosują zabiegi, które sprawiają, że wszystko wydaje się proste, logiczne, sprawdzone i skuteczne. A to pułapka - ostrzega.
Jedna historia to jeszcze nie dowód
Jednym z najważniejszych narzędzi chroniących przed zdrowotną dezinformacją jest umiejętność rozróżniania dowodów naukowych od pojedynczych doświadczeń i historii, które choć ważne, nie pozwalają wyciągać ogólnych wniosków. - To, że coś spotkało mnie czy moją koleżankę, nie dowodzi od razu, że działa w określony sposób. To, że znajoma badała się regularnie, a mimo to wykryto u niej nowotwór, nie znaczy, że profilaktyka nie ma sensu - zaznacza Aga Szuścik.
Wskazuje też na częsty błąd polegający na automatycznym łączeniu dwóch następujących po sobie zdarzeń w związek przyczynowo-skutkowy. - To, że coś wydarzyło się po czymś, nie oznacza jeszcze, że wydarzyło się z tego powodu. Jeśli dziecko zostało zaszczepione, a później zdiagnozowano u niego autyzm, nie oznacza to, że szczepienie było jego przyczyną. Jeśli zaczęłam przyjmować suplement i lepiej śpię, nie oznacza to, że na pewno właśnie to pomogło - wyjaśnia.
Zamiast zatrzymywać się na pojedynczej historii, warto zastanowić się, kto przekazuje tę informację i na jakich źródłach ją opiera. - Istnieje coś takiego, jak piramida dowodów. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że nasze indywidualne historie i doświadczenia są ważne, ale wyżej znajdują się opinie ekspertów, a jeszcze mocniejszym dowodem są dobrze przeprowadzone badania naukowe. Na szczycie tej piramidy mamy metaanalizy i przeglądy systematyczne, które pozwalają spojrzeć na wyniki wielu badań i wyciągać z nich szersze wnioski - wymienia edukatorka.
Sama etykieta "ekspert" nie powinna kończyć weryfikacji. Warto sprawdzić, czy dana osoba rzeczywiście ma kompetencje w konkretnej dziedzinie lub współpracuje z ekspertami, czy odwołuje się do aktualnej wiedzy i czy potrafi wskazać źródła. Nie wszystkie informacje o zdrowiu pochodzące z wyrażanych opinii, reklam oraz wywołujących emocje historii są automatycznie nieprawdziwe, ale warto zachować ostrożność.
- Jeśli zaczniemy interesować się na przykład szczepieniem przeciw HPV i bezrefleksyjnie przeczytamy pół internetu, możemy mieć w głowie jeden wielki bałagan. Dlatego patrzmy, kto do nas mówi i na co się powołuje: na stuprocentową skuteczność, pojedyncze straszne historie czy na dobrze przeprowadzone badania oraz funkcjonujące rekomendacje. Dziś każdy z nas, przynajmniej w pewnym zakresie, może to zweryfikować - radzi.
Publikuj odpowiedzialnie
Warto być odpowiedzialnym odbiorcą, ale Aga Szuścik mocno zwraca uwagę także na tę drugą stronę. - Nie chciałabym przenosić całej odpowiedzialności na pacjentów, bo to, że wierzymy w różne dziwne i szkodliwe rzeczy, nie bierze się znikąd. Twórco, zanim napiszesz w internecie: "nie szczepcie się", "nie róbcie tego czy tamtego", sprawdź te informacje. Ktoś może na podstawie twojego posta podjąć decyzję, która będzie dla niego bardzo szkodliwa - podkreśla.
- Jako twórczyni internetowa niosę ogromną odpowiedzialność, a mówiąc cokolwiek o zdrowiu, muszę mieć w głowie, że ktoś może na tej podstawie podjąć decyzję, która realnie wpłynie na jego zdrowie. Pamiętajmy więc, żeby brać odpowiedzialność nie tylko za słowa mówione komuś twarzą w twarz, ale też za to, co piszemy w internecie. Czasem wydaje nam się, że tylko wyrażamy opinię albo że ludzie przecież wiedzą, co jest szkodliwe, a co nie. Tymczasem często właśnie w internecie szukają takich informacji. Pamiętajmy, że twarz mamy tylko jedną, a edukowanie w internecie wiąże się z bardzo dużą odpowiedzialnością. Zwracajmy więc uwagę na to, co i w jaki sposób przekazujemy innym - dodaje.
Skalę wpływu internetowych treści dobrze pokazuje historia, którą przywołuje Aga Szuścik. Po viralowym materiale sugerującym, że podwójna warstwa materiału w damskiej bieliźnie miałaby służyć do noszenia liścia laurowego, w ciągu jednego dnia otrzymała około 50 poważnych pytań od osób zastanawiających się, czy rzeczywiście stoi za tym jakaś tradycyjna metoda profilaktyczna.
Najpierw lekarz, potem diagnoza
Aga Szuścik dodaje też, że nawet najlepiej przygotowana edukacja ma swoje granice. Materiał edukacyjny nie staje się diagnozą ani metodą leczenia. - Jeśli cokolwiek zastanawia nas w kwestii zdrowia albo przychodzi czas na badania profilaktyczne, idziemy do dobrego medyka. I dobry nie musi oznaczać tylko i wyłącznie osoby, która przyjmuje prywatnie albo do której są bardzo długie kolejki. Najważniejsze, żebyśmy mieli dostęp do kogoś, komu ufamy, komu możemy zadać wszystkie pytania i wspólnie ustalić, co dalej robić. Wiem, że taka osoba nie zawsze jest łatwo dostępna, ale proszę, nie poddawajmy się - apeluje.
Jednym z częstych skutków korzystania z porad zdrowotnych w sieci jest próba samodiagnozy. To specjalista, po zebraniu wywiadu i ocenie sytuacji konkretnej osoby, powinien zdecydować, które badania są uzasadnione. - Absolutnie nie pozwalam sobie na to, żeby samodzielnie decydować, jakie badania zrobić albo jaki lek przyjąć. Wiem, że lekarz musi uzyskać ode mnie wiele informacji i dopiero na ich podstawie, zgodnie ze swoją wiedzą i doświadczeniem, jest w stanie wytyczyć dalszą ścieżkę. W idealnym świecie właśnie od tego powinniśmy zaczynać - podkreśla edukatorka.
Przekaz Agi Szuścik nie wynika wyłącznie z działalności edukacyjnej. Twórczyni otwarcie mówi o własnym doświadczeniu choroby nowotworowej. Jak wspomina, wykonana w 2018 r. cytologia pozwoliła wykryć raka szyjki macicy z przerzutami na etapie, na którym możliwe było podjęcie skutecznego leczenia.
- Gdybym nie poszła na cytologię w 2018 r., to już byśmy nie rozmawiały, bo nie wykryłabym swojego raka szyjki macicy z przerzutami w czasie na tyle odpowiednim, żeby dało się to jeszcze zaleczyć i żebym mogła dalej spokojnie sobie żyć - przyznaje. To właśnie ta historia sprawia, że o znaczeniu profilaktyki, rzetelnej diagnostyki i zaufania do medycyny mówi także z perspektywy własnego doświadczenia.
- Działając rozsądnie, jesteśmy w stanie uniknąć nie tylko utraty czasu czy pieniędzy, ale przede wszystkim zdrowia. Naprawdę daję głowę za prawdziwość swoich treści, bo bardzo dokładnie sprawdzam je w źródłach i konsultuję z ekspertami. Ale pamiętajmy, że to nie jest diagnostyka ani leczenie, tylko edukacja. Diagnostyka i leczenie odbywają się w systemie opieki zdrowotnej - i właśnie o tym jest kampania "ZdroWIE czy nie wie?" - podsumowuje.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.