Groźne skutki COVID-19. Takie powikłania mają po przechorowaniu
COVID-19 nie odpuszcza. I choć lekarze zapewniają, że obecnie większość z nas przechodzi zakażenie łagodnie, to jednocześnie dodają, że wielu pacjentów nadal zmaga się z poważnymi konsekwencjami zachorowania. Nowe polskie badanie pokazuje, że po czterech latach od hospitalizacji na OIOM-ie nie żyje niemal połowa pacjentów.
Z najnowszego raportu Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH - PIB wynika, że od 1 stycznia do 15 marca 2026 r. wykryto 22 358 przypadków zakażenia SARS-CoV-2. To znacznie więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy odnotowano 15 354 przypadki.
Odporność po przechorowaniu wyższa niż po szczepieniu? Wirusolożka obala mity
Jak obecnie objawia się COVID-19?
Lekarze przyznają, że coraz częściej przypomina infekcję górnych dróg oddechowych. Zatem większość pacjentów zmaga się z katarem, bólem gardła, zatkanym nosem, suchym kaszlem, zmęczeniem i bólem głowy. U części chorych pojawiają się też bóle mięśni, dreszcze, a czasem łagodne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak nudności, wymioty czy biegunka.
Jednak obraz kliniczny choroby nie zawsze jest oczywisty. Medycy zwracają uwagę na fakt, że pacjenci zgłaszają także nietypowe objawy. Jednym z nich jest bezsenność.
- Pacjenci, u których obecnie diagnozujemy COVID-19, nie przechodzą zakażenia ciężko. Najczęściej objawia się ono łagodnymi objawami przeziębieniowymi. Zazwyczaj jest to katar, kaszel, ból gardła czy głowy. Natomiast coraz częściej po przebyciu zakażenia u pacjentów pojawiają się zaburzenia immunologiczne. Chorzy zmagają się z długotrwałymi zaburzeniami odporności, co bywa dla nich bardzo uciążliwe - przyznaje Bogusław Kubacki, lekarz POZ.
- Obecnie zakażenie koronawirusem przechodzimy jak niezbyt ciężką grypę lub przeziębienie. Po pierwsze, wirus jest trochę mniej groźny. Po drugie, większość z nas przeszła już zakażenie nawet kilkukrotnie lub się zaszczepiła. Mamy więc jakąś odporność. Jednak nie powinno to usypiać naszej czujności - apeluje dr Konstanty Szułdrzyński, dyrektor ds. medycznych PIM MSWiA.
Długotrwałe skutki COVID-19
Lekarze podkreślają, że choć obecnie przebieg zakażenia jest łagodniejszy niż w pierwszych latach pandemii, to nie można go bagatelizować. Powód? Wiele osób zmaga się z konsekwencjami po zachorowaniu.
- Niedawno na naszym oddziale hospitalizowaliśmy pacjenta, który miał zwłóknienie płuc po przebytym koronawirusie i został zakwalifikowany do przeszczepu. I to nie jest jednostkowy przypadek. Zdarza się, że te powikłania są bardzo poważne. Zaczynając od braku węchu, smaku czy bezsenności, kończąc na zwłóknieniu płuc czy problemach z oddychaniem - wylicza dr Szułdrzyński.
- Mam kilku pacjentów, którzy przebyli zakażenie na początku pandemii i do tej pory nie odzyskali smaku i węchu. U niektórych chorych te neurologiczne powikłania są naprawdę widowiskowe i długotrwałe. Miałem również takich pacjentów, którzy przez 3-4 lata cierpieli na przykład na polineuropatię. Niekiedy występowały one z zaburzeniami funkcji mięśni czy zanikami mięśniowymi. Na szczęście prawie u wszystkich tych pacjentów te powikłania po chorobie po latach ustępowały lub zmniejszało się ich nasilenie - tłumaczy Bogusław Kubacki.
Czytaj także: Nawet kilkanaście procent osób po infekcji odczuwa objawy po COVID. "To nie 'wymyślona choroba'"
Słowa ekspertów znajdują potwierdzenie w nowym polskim badaniu, które zostało opublikowane w czasopiśmie "Scientific Reports". Wynika z niego, że po czterech latach od hospitalizacji na OIOM-ie nie żyje niemal połowa pacjentów. Natomiast ci, którzy przeżyli, nadal borykają się z uciążliwymi skutkami zakażenia. Możemy zaliczyć do nich między innymi: bezsenność, zmęczenie, brak węchu i smaku czy problemy z pamięcią.
Badanie objęło 283 chorych leczonych na OIOM-ie w tymczasowym szpitalu w Polsce między grudniem 2020 a lipcem 2021 roku. Należy również podkreślić, że stan wszystkich pacjentów był określany jako ciężki. Do placówki trafili z zespołem ostrej niewydolności oddechowej wywołanym przez COVID-19 i wymagali mechanicznej wentylacji płuc.
Te osoby są najbardziej narażone na powikłania
Narażone na ciężki przebieg zachorowania i jego konsekwencje są przede wszystkim osoby starsze, pacjenci z chorobami współistniejącymi i osoby z osłabioną odpornością. Potwierdzają to także wyniki wyżej wspomnianego badania. Pacjenci, którzy po przebyciu zakażenia koronawirusem umierali najwcześniej, byli starsi, mieli gorsze wyniki laboratoryjne i gorzej funkcjonujące płuca.
- Te osoby powinny szczególnie uważać na zakażenie. Raporty pokazują, że przypadków jest więcej niż w minionym roku. Winowajcą może być np. nowa mutacja, która wymyka się układowi odpornościowemu. Grypa też co roku mutuje i mamy nowe szczepy wirusa. Tu sytuacja wygląda tak samo - podsumowuje dr Szułdrzyński.
Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.