Grypa uderza mocniej niż zwykle. W ciężkich przypadkach nie wystarcza respirator
Sezon grypowy powraca każdego roku, a dla wielu osób stał się częścią zimowej rutyny. Mimo apeli lekarzy grypa to choroba wciąż bagatelizowana, a tegoroczna sytuacja epidemiologiczna prezentuje się wyjątkowo ponuro. Liczba pacjentów w poważnym stanie wyraźnie rośnie, co widać szczególnie na oddziałach intensywnej terapii.
Wyjątkowo trudny sezon grypy
Zgodnie z danymi Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH - PIB od 1 do 31 stycznia br. zgłoszono 2256 przypadków zachorowań na grypę. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku było ich 1470.
Dr Grzesiowski o fali pogrypowych powikłań. W tym roku jest ich więcej
- Początek sezonu nie był ciężki, ale coś się zmieniło. Teraz obserwujemy znacznie cięższe przypadki u pacjentów, którzy trafiają do szpitala. Zaczęło się bardzo łagodnie, jednak później nastąpiło pogorszenie i obecnie mamy dużo więcej ciężkich zachorowań - wskazuje dr hab. n. med. Tomasz Czarnik, prof. Uniwersytetu Opolskiego oraz kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Krytyczny okazał się okres od 26 stycznia do 1 lutego br. Raport Centrum e-Zdrowia pokazuje, że w tym czasie wskaźnik zachorowań na grypę wyniósł 403,7 na 100 tys. mieszkańców. Jeszcze trzy tygodnie wcześniej było to 70,5.
- Po stanie klinicznym pacjentów widzimy, że od około trzech tygodni ciężkie przebiegi grypy są znacznie częstsze. Mamy dużo więcej pacjentów w stanie krytycznym, których przyjmujemy na oddział intensywnej terapii z powodu ciężkiej niewydolności oddechowej w przebiegu grypy i jej powikłań, niż miało to miejsce jeszcze dwa miesiące temu. Ta zmiana jest wyraźnie zauważalna - potwierdza prof. Czarnik i dodaje: - Wirus grypy mutuje i być może to właśnie jest przyczyną tego, że przebieg choroby jest teraz cięższy.
Zmiana jest zauważalna nie tylko w statystykach, ale przede wszystkim w stanie pacjentów. Ciężki przebieg choroby nie dotyczy wyłącznie osób starszych. Coraz częściej na intensywną terapię trafiają pacjenci w średnim wieku, a stan wielu z nich jest na tyle poważny, że konieczne jest zastosowanie najbardziej zaawansowanych metod leczenia.
- To nie zawsze są pacjenci w podeszłym wieku z wielochorobowością. Średni wiek tych osób to 50-70 lat. To nie są więc wyłącznie osoby po 80. roku życia, choć takich również mamy. W tej chwili na naszym oddziale intensywnej terapii, który liczy kilkanaście stanowisk, co najmniej pięciu pacjentów jest leczonych z powodu ciężkiej niewydolności oddechowej w przebiegu grypy. Dodatkowo dwóch pacjentów jest obecnie na terapii ECMO z powodu wyjątkowo ciężkiego przebiegu - podkreśla kierownik OAiIT.
Kiedy respirator nie wystarcza
Warto przypomnieć, że grypa to nie tylko wysoka gorączka i chwilowe osłabienie, ale groźna choroba, która może wiązać się z naprawdę poważnymi powikłaniami. W najtrudniejszych przypadkach infekcja uszkadza układ oddechowy na tyle, że dochodzi do ostrej niewydolności oddechowej.
- Jeżeli pacjent ma ciężką niewydolność oddechową, czyli zespół ARDS, to wtórnie do infekcji mogą rozwinąć się kolejne powikłania narządowe. Może dojść do ostrej niewydolności krążenia, zapalenia mięśnia sercowego, ostrego uszkodzenia nerek, a nawet skrajnej niewydolności wątroby. W takich przypadkach kolejne narządy zaczynają przestawać działać. Jeśli ciężki przebieg grypy z ARDS-em prowadzi do niewydolności wielonarządowej, w skrajnych sytuacjach może zakończyć się zgonem pacjenta. Niestety, takie przypadki również obserwowaliśmy - ostrzega ekspert.
Dla pacjentów w ciężkim stanie standardowa wentylacja mechaniczna może nie wystarczyć. Wtedy stosuje się ECMO, czyli terapię, która pozwala organizmowi przetrwać najcięższy okres choroby.
- Terapia ECMO już od pewnego czasu nie jest wyłącznie terapią ratunkową, czyli stosowaną jedynie u pacjentów umierających. Obecnie obejmuje także osoby z ciężką niewydolnością oddechową, które mają szansę na wyzdrowienie i przeżycie. Wskazania do tej terapii się poszerzyły. Jest to opcja terapeutyczna, pomost do wyzdrowienia. ECMO nie leczy płuc uszkodzonych przez grypę, ale zastępuje ich funkcję w krytycznym okresie, kiedy niewydolność jest najbardziej nasilona. W przypadku terapii żylno-żylnej ECMO mówimy o formie protezowania funkcji płuc, gdy w przebiegu infekcji grypowej są one niewydolne, a sama wentylacja mechaniczna respiratorem przestaje być wystarczająca - wyjaśnia prof. Czarnik.
Zanim pacjent jednak trafi na OIOM, najpierw zwykle jest leczony na oddziale chorób wewnętrznych lub pulmonologii. Prof. Czarnik wskazuje jednak, że jeśli efekty leczenia są niewystarczające i stan pacjenta się pogarsza, konieczne jest zastosowanie zaawansowanych metod podtrzymywania funkcji organizmu.
- U nas sytuacja wygląda nieco inaczej, ponieważ w strukturach oddziału działa regionalne centrum ECMO. To bardzo ważne, bo jako jedyni w województwie opolskim oferujemy możliwość prowadzenia terapii żylno-żylnej ECMO w przypadku ciężkiej niewydolności oddechowej i ARDS. Inne oddziały intensywnej terapii również mają pacjentów z ARDS, prowadzą wentylację mechaniczną, ale czasem stan chorego jest tak ciężki, że respirator przestaje spełniać swoją funkcję - tłumaczy i dodaje: - Mamy możliwość transportu na ECMO, co jest bardzo ważne, bo w skrajnie ciężkich przypadkach nie da się bez terapii ECMO takiego pacjenta przetransportować. Czasami musimy po niego pojechać.
Warto chronić siebie i bliskich
Grypa może wiązać się z poważnymi powikłaniami, jednak nie chodzi o to, by chorobą straszyć, a po prostu mieć świadomość konsekwencji i nie bagatelizować zagrożenia. - Nie obserwowaliśmy innych patogenów wirusowych, które spowodowałyby ciężką niewydolność oddechową. Także w 100 proc. mamy pacjentów grypowych - podkreśla prof. Czarnik.
W okresie wzmożonych zachorowań ważna jest więc profilaktyka, szczególnie że dysponujemy metodami, które mogą pomóc chronić przed pobytem na oddziale intensywnej terapii.
- Przede wszystkim szczepienia. Uważam, że są jedną z największych zdobyczy medycyny. W dzisiejszych czasach, kiedy część ludzi postrzega je jako coś złego, a ruchy antyszczepionkowe zyskują na sile, trzeba jasno mówić, że szczepienia są dobrem, które ratuje życie. To podstawowa rzecz, która może sprawić, że unikniemy ciężkich przebiegów choroby - apeluje specjalista.
- Dodatkowo ważny jest higieniczny tryb życia, dobre odżywianie, aktywność fizyczna, dbanie o kondycję płuc poprzez ruch, unikanie palenia papierosów i nadużywania alkoholu. Ogólnie powinniśmy być "fit", bo to również działa ochronnie. Odżywianie, aktywność, unikanie używek i szczepienia - to są dla mnie najważniejsze elementy - dodaje ekspert.
Wielu osobom może się wydawać, że grypa to błaha infekcja i z czasem sama minie, ale jak pokazuje praktyka prof. Czarnika, rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. - Grypa to bardzo niebezpieczna choroba, która w niesprzyjającej konfiguracji i u określonych grup pacjentów może doprowadzić do ciężkich powikłań, a nawet do zgonu. Niestety, obserwujemy to każdego roku - podsumowuje kierownik OAiIT.
Źródła: PZH, CeZ
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.