W tym artykule:
Krzysztof Krawczyk zmarł
Krzysztof Krawczyk zmarł 5 sierpnia br. Nagła śmierć artysty była ciosem zarówno dla bliskich gwiazdora, jak i rzeszy jego fanów. Kilka miesięcy przed śmiercią Krawczyk zaraził się koronawirusem SARS-CoV-2 i trafił do szpitala, ale to nie COVID-19 był bezpośrednią przyczyną jego śmierci, ale choroby współistniejące.
DLA CIEBIEO zdrowiu przy kawie". Tak atakuje KZM, symptomy mogą przypominać grypę
Wiadomo było, że artysta od wielu lat miał problemy ze zdrowie, między innymi z cukrzycą. W przeszłości przeszedł też operację biodra. Teraz dowiadujemy się od jego żony, że od 20 lat Krzysztof Krawczyk zmagał się zespołem parkinsonowskim. Ujawniła to w najnowszej, rozszerzonej biografii żona artysty.
Postępująca choroba
Ewa Krawczyk robiła, co tylko było w jej mocy, by zahamować postępującą chorobę. Jak dowiadujemy się z książki leki, które przyjmował Krawczyk również nie do końca mu pomagały. Żona gwiazdora zdradziła też, że w początkowym stadium choroby zwróciła uwagę lekarzom na problemy męża, ale ci nie zareagowali.
To ona była przed wiele lat osobistą "pielęgniarką" artysty. Podawała mu zastrzyki, kroplówki, dbała o niego, gdy był chory i nie mógł wstać z łóżka. Poświęcała się dla niego z ogromnej miłości, była przy nim w najtrudniejszych momentach życia.
"Graliśmy jeszcze koncerty, ale z ogromnym cierpieniem. Wtedy zauważyłam, że Krzysztofem coś rzuca i upadł na podłogę. Zawsze się bardzo potłukł, aż do siniaków. Kiedyś po kolejnym upadku w łazience miał krwiaka pod okiem. Jak byliśmy w kościele, żartował, że żona go bije" - cytuje książkę "Super Express".
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.