Leki na alzheimera pod ostrzałem. Przegląd badań podważa ich skuteczność
Nowy przegląd Cochrane stawia pod znakiem zapytania realne korzyści z terapii antyamyloidowych stosowanych u osób z wczesną postacią choroby Alzheimera. Autorzy analizy wskazują, że efekty leczenia są niewielkie, a pacjenci mogą być narażeni na obrzęk i krwawienia w mózgu. Część ekspertów i organizacji zajmujących się demencją uważa jednak, że taki obraz jest zbyt uproszczony.
Niewielkie korzyści
Leki, które miały spowalniać rozwój choroby Alzheimera, znów znalazły się w centrum sporu. Powodem jest nowy przegląd Cochrane, obejmujący 17 badań i ponad 20 tys. pacjentów. Jego autorzy ocenili, że wpływ terapii antyamyloidowych na funkcje poznawcze i nasilenie demencji po 18 miesiącach jest bardzo mały, a dla chorych i ich opiekunów może pozostawać praktycznie niezauważalny.
Chodzi o leki zaprojektowane tak, by usuwać złogi amyloidu odkładające się w mózgu osób z chorobą Alzheimera. Wśród analizowanych preparatów znalazły się m.in. lekanemab i donanemab, ale też starsze substancje, których rozwój ostatecznie wstrzymano po nieudanych badaniach.
Jak podkreślił prof. Edo Richard z Radboud University Medical Centre w Holandii, wyniki prób prowadzonych w ciągu ostatnich dwóch dekad "nie są spójne". Zespół badaczy doszedł do wniosku, że obserwowane korzyści były "albo nieobecne, albo konsekwentnie niewielkie".
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli część badań wykazywała poprawę w statystykach, nie musiała ona przekładać się na odczuwalną zmianę w codziennym funkcjonowaniu pacjentów. Francesco Nonino, neurolog i epidemiolog z Bolonii, ocenił to bardzo jednoznacznie.
– Niestety, dostępne dowody sugerują, że te leki nie przynoszą pacjentom żadnej istotnej korzyści. Istnieje obecnie przekonujący zbiór danych prowadzących do wniosku, że nie mają one klinicznie istotnego działania – powiedział.
Ekspert zaznaczył też, że trzeba odróżniać istotność statystyczną od znaczenia klinicznego.
– Choć wczesne badania wykazywały wyniki istotne statystycznie, ważne jest, by odróżniać to od znaczenia klinicznego. Często zdarza się, że badania pokazują istotność statystyczną, która nie przekłada się na realną, odczuwalną różnicę kliniczną dla pacjentów – wyjaśnił.
Zwiększone ryzyko obrzęku oraz krwawień w mózgu
Autorzy przeglądu zwrócili również uwagę na bezpieczeństwo terapii. Z analizy wynika, że leki antyamyloidowe mogą zwiększać ryzyko obrzęku oraz krwawień w mózgu. U wielu pacjentów zmiany te były widoczne w badaniach obrazowych, choć nie zawsze dawały objawy. Nie wiadomo jednak, jakie mogą być ich odległe skutki, zwłaszcza że choroba Alzheimera rozwija się powoli, a większość dostępnych analiz obejmowała okres 18 miesięcy.
Zastrzeżenia dotyczą także samej praktyki leczenia. Prof. Richard, który prowadzi klinikę demencji, przyznał, że otwarcie rozmawia z pacjentami o ograniczeniach takich terapii.
– Powiedziałbym im… że prawdopodobnie nie odniosą korzyści z tych leków, a są one uciążliwe zarówno dla nich, jak i dla ich rodzin. Uważam, że niezwykle ważne jest, by uczciwie mówić pacjentom, czego mogą się spodziewać – stwierdził. Dodał, że leczenie wiąże się nie tylko z ryzykiem działań niepożądanych, ale też z koniecznością częstych wizyt, badań kwalifikacyjnych i podawania leku we wlewach dożylnych.
Zbyt surowa ocena?
Nie wszyscy eksperci zgadzają się jednak z tak surową oceną. Alzheimer’s Society uważa, że nowy przegląd może zniekształcać rzeczywisty obraz sytuacji, ponieważ łączy wyniki dawnych, nieudanych badań z nowszymi próbami, które przyniosły lepsze rezultaty.
– Wnioski z tego przeglądu przedstawiają obraz bardziej ponury, niż jest w rzeczywistości – powiedział dr Richard Oakley z organizacji. Jak dodał, lekanemab i donanemab zostały uznane przez brytyjskiego regulatora za terapie dające "umiarkowaną, ale znaczącą korzyść" osobom z wczesnym stadium choroby.
Podobnie wypowiadają się inni specjaliści zajmujący się demencją. Ich zdaniem wrzucanie wszystkich leków antyamyloidowych do jednej kategorii może prowadzić do zbyt daleko idących wniosków. Część rodzin pacjentów podkreśla z kolei, że nawet kilkumiesięczne opóźnienie pogarszania się stanu chorego może mieć ogromne znaczenie dla jakości życia.
Spór o skuteczność tych terapii ma też wymiar praktyczny. W Wielkiej Brytanii lekanemab i donanemab są dopuszczone do stosowania, ale nie zostały zaakceptowane do finansowania przez NHS. NICE uznał wcześniej, że korzyści z leczenia są zbyt małe w stosunku do kosztów. Teraz urząd ponownie analizuje dane po odwołaniach złożonych przez producentów obu leków.
Źródło: express.co.uk
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.