Małe porodówki znikną? MZ szykuje kolejne zmiany
Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nową mapą porodówek. Według wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego kluczowe jest to, by zapewnić bezpieczeństwo kobietom i noworodkom. Jakie propozycje ma resort?
W tym artykule:
Bezpieczeństwo porodówki to nie tylko odległość od szpitala?
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski rozmawiał z Klarą Klinger z Rynku Zdrowia w programie "Miodowa 15" na Kanale Gospodarczym. Na pytanie, ile w Polsce powinno być porodówek, Maciejewski odpowiada: - Tak naprawdę tyle, żeby zapewnić bezpieczeństwo kobietom rodzącym.
- Na to bezpieczeństwo składa się kilka rzeczy. Przede wszystkim to jest dobrze wyszkolony, przygotowany i doświadczony personel, przygotowany do obsługi porodu i jego powikłań zespół. To nie budynek, to nie nawet odległości, bo to często lubimy teraz podkreślać w debacie publicznej - komentuje.
Według wiceministra oddział położniczy powinien mieć odpowiedni wolumen świadczeń. - Taki zespół musi przyjmować przynajmniej dwa do trzech porodów dziennie, żeby można mówić o bezpieczeństwie - zaznacza. Problemem wielu małych porodówek są finanse. - Nikogo nigdzie w świecie nie stać, żeby płacić za obsługę jednego porodu w tygodniu i w tym samym czasie utrzymywać taką obsadę jak w oddziale, który ma porodów tysiąc - mówi.
Jak wskazuje, ministerstwo nie chce jednak administracyjnie nakazywać zamykania oddziałów. Decyzje mają pozostawać po stronie właścicieli szpitali. Resort chce natomiast wskazać, gdzie dane świadczenia są potrzebne, które oddziały mogłyby się skonsolidować i jak zapewnić pacjentkom bezpieczeństwo dojazdu.
700 porodów rocznie jako jedno z kryteriów
Jednym z rozważanych kryteriów jest liczba porodów. Wiceminister przyznaje, że brany jest pod uwagę próg 700 porodów rocznie, ale w niektórych miejscach możliwe byłoby utrzymanie oddziałów zabezpieczających ok. 400 porodów. - W tych przypadkach myślimy o swego rodzaju opłacie ryczałtowej za tę gotowość dla tych 400 porodów. Natomiast później od powyżej 400 porodów finansowanie byłoby już za każdy poród oddzielnie.
Domy narodzin i porody domowe
Na stole są też nowe rozwiązania, m.in. domy narodzin oraz finansowanie porodów domowych. - Powołujemy w tej chwili zespół, który miałby opracować zasady funkcjonowania takiego domu narodzin, czy też porodu domowego i konkretne wymogi i żebyśmy mogli potem podać to do oceny Agencji Technologii Medycznej. I wycenić i wdrożyć - zapowiada Maciejewski. Dodaje, że według szacunków w Polsce w domu rodzi się obecnie ok. 500–1000 dzieci rocznie.
Źródło: Rynek Zdrowia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.