Popularna porodówka w Brzezinach do zamknięcia. "Gdzie tu logika?"

Od maja porodówka w Brzezinach ma być zamknięta. Pacjentki i personel są w szoku, bo oddział jest od lat doceniany za jakość opieki. - Zdaję sobie sprawę, że szpital bierze pod uwagę koszty, ale kobieta w ciąży i jej dziecko nie mogą być traktowane jak kolejna rubryka - mówi nam z rozgoryczeniem jedna z pacjentek.

mPorodówka w Brzezinach ma być zamknięta (na zdjęciu w kółku Marta Kacperska, położna z Powiatowego Centrum Zdrowia w Brzezinach)
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Katarzyna Prus

Kolejna porodówka do zamknięcia

Kontrowersje wokół zamykania porodówek narastają. Po aferze wokół szpitala w Lesku, o której pisaliśmy wielokrotnie (ostatnio w ubiegłym tygodniu po zaskakującej wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który twierdził, że oddział nie jest zamknięty), przyszła kolej na oddział ginekologiczno-położniczy w Brzezinach.

Od maja oddział ma być zamknięty. Sprawa jest o tyle absurdalna, że to jedna z najlepszych porodówek w regionie, regularnie doceniana za jakość opieki. Co roku trafia m.in. do czołówki rankingu Fundacji Rodzić po Ludzku (w ubiegłym roku była na trzecim miejscu w województwie łódzkim, w 2023 roku - na pierwszym).

Na tym jednak nie koniec, bo zaskakujące są też okoliczności, w jakich podjęto decyzję o zamknięciu oddziału. Pracownicy dowiedzieli się o wszystkim z Internetu.

- Decyzja o likwidacji jest dla nas szokiem. Została podjęta nagle, w środę podczas sesji rady powiatu, przez zarząd szpitala i starostwo. Dowiedzieliśmy się z Facebooka tylko dlatego, że jedna z radnych opublikowała post na ten temat. Nie ma żadnej oficjalnej informacji dla pracowników, uchwały, niczego. Nie było też wcześniej żadnych rozmów z pracownikami, mieliśmy się podobno dowiedzieć dopiero po świętach. Kiedy zobaczyłyśmy ten wpis, myślałyśmy, że to żart na prima aprilis - przyznaje z rozgoryczeniem w rozmowie z WP abcZdrowie Marta Kacperska, położna z Powiatowego Centrum Zdrowia w Brzezinach, która skontaktowała się z naszą redakcją.

W szoku są także pacjentki, które rodziły w Brzezinach. - Kompletnie tego nie rozumiem. Zdaję sobie sprawę, że szpital bierze pod uwagę koszty, że sytuacja w całej opiece zdrowotnej jest zła, ale kobieta w ciąży i jej dziecko nie mogą być traktowane jak kolejna rubryka i jeśli udało się stworzyć oddział, którym można się pochwalić w całej Polsce, to jak można go zamykać? Gdzie tu logika? - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie 29-letnia Natalia, która urodziła w Brzezinach swoje pierwsze dziecko.

- Jak można likwidować tak dobry oddział, z taką opieką, który ma naprawdę złote serca. Wiem, co mówię, bo urodziłam tam dwoje dzieci w 2020 i 2024 roku. Cztery lata różnicy, ale za każdym razem miałam poczucie, że czuwają nade mną w stu procentach, że nie jestem anonimowa. Nie ma nic ważniejszego dla kobiety w ciąży niż poczucie bezpieczeństwa - podkreśla też w rozmowie z WP abcZdrowie inna pacjentka Martyna Bąkowska.

Martyna Bąkowska jest oburzona zamknięciem popularnej porodówki
Martyna Bąkowska jest oburzona zamknięciem popularnej porodówki © Licencjodawca

Natalia zwraca uwagę, że opieka w Brzezinach była lepsza niż w znanym szpitalu w Łodzi, do którego trafiła w drugiej ciąży (w obu przypadkach miała cesarskie cięcie). - W Brzezinach nie czułam się w ogóle jak w szpitalu, tylko jak w domu: świetne warunki, a przede wszystkim opieka, przez cały czas, również po porodzie, kiedy zwłaszcza w pierwszych godzinach po cesarskim cięciu jest ogromny problem, żeby sobie samej ze wszystkim poradzić - zaznacza 29-latka.

Precyzuje, że podejście do pacjenta było nieporównywalne. - Dostawałam rano leki i personel znikał, musiałam sobie radzić sama, mimo że wszystko mnie bolało, trudno mi było się poruszać. W Brzezinach to jest nie do pomyślenia, mówię to na swoim przykładzie, ale też na przykładzie swoich koleżanek, które tam rodziły. Do Łodzi trafiłam tylko dlatego, że w drugiej ciąży pojawił się problem z łożyskiem, więc ze względu na to ryzyko lekarz polecił szpital o wyższym stopniu referencyjności - wyjaśnia.

- Myśleliśmy z mężem o trzecim dziecku, ale jak sobie pomyślę, że porodówka w Brzezinach zostanie zamknięta, to zaczęłam się autentycznie obawiać i nie wiem, czy nie zrezygnuję, jeśli to ma się wiązać z dodatkowym stresem - przyznaje.

Martyna Bąkowska wybrała mniejszy szpital, mimo że lekarz sugerował jej Łódź. - Wybrałam Brzeziny z pełną świadomością. Nigdy nie żałowałam tego wyboru, wręcz przeciwnie, na pewno wybrałabym go ponownie. Z pełną odpowiedzialnością zawsze polecam go innym kobietom - zaznacza kobieta.

- Jestem im też niezwykle wdzięczna za opiekę i wsparcie w innym, niezwykle trudnym dla mnie momencie, kiedy poroniłam. To nie są ludzie, którzy zostawiają w takiej sytuacji kobietę samą sobie, a to nie we wszystkich szpitalach jest takie oczywiste - dodaje.

"Krzywdzące tłumaczenie"

Marta Kacperska zapowiada, że personel będzie walczył o utrzymanie oddziału i liczy, że nie dojdzie do jego likwidacji.

- W naszym szpitalu rodzą nie tylko pacjentki z najbliższej okolicy, ale świadomie wybierają nas także kobiety z innych miejscowości, oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Przyjeżdżają m.in. ze Skierniewic, Rawy Mazowieckiej, Piotrkowa Trybunalskiego, Tomaszowa Mazowieckiego, mimo że mają bliżej inne placówki. Pacjentki cenią to, że to mały, kameralny szpital, że czują się jak w domu, mają rodzinną atmosferę. Jak można zamknąć taki oddział? - zaznacza położna. 

Starostwo tłumaczy to "aktualną sytuacją demograficzną oraz systematycznym spadkiem liczby porodów" i zaznacza, że podjęto decyzję o rozpoczęciu rozmów z NFZ w zakresie restrukturyzacji oddziału (ma być utrzymany oddział ginekologiczny oraz opieka nad pacjentkami do 22. tygodnia ciąży).

"Niska liczba porodów ma bezpośredni wpływ na możliwości zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa oraz ciągłości świadczeń medycznych. Największym ryzykiem nie jest dojazd do szpitala. Największym ryzykiem jest poród w miejscu, gdzie zdarza się zbyt rzadko, by utrzymać pełne bezpieczeństwo" - czytamy w komunikacie opublikowanym na Facebooku Powiatu Brzezińskiego. Pod postem jest już kilkadziesiąt komentarzy, m.in. zszokowanych decyzją kobiet.

W 2018 roku w szpitalu w Brzezinach urodziło się 500 dzieci, w ubiegłym roku o połowę mniej. - Nie przeskoczymy statystyk, ale to też dlatego, że demografia jest nieubłagana, w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Nie zgodzę się na krzywdzące dla nas twierdzenia, że każdy oddział, który ma mniej niż 700 porodów, zagraża bezpieczeństwu kobiety i dziecka. Nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, bo to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - podkreśla Kacperska. 

- Nie twierdzę, że nie ma szpitali, w których brak praktyki przekłada się na jakość, ale u nas to właśnie doświadczenie jest atutem. Mamy położne z wieloletnim doświadczeniem, które opiekują się pacjentką cały czas, a nie wchodzą do sali już tylko na akcję porodową, jak to ma często miejsce w dużych szpitalach. Na zmianie są zawsze trzy położne i mimo że jesteśmy szpitalem pierwszego stopnia referencyjności, doskonale radzimy sobie także w ciężkich przypadkach, jak np. krwotok związany z odklejeniem łożyska. Nie mieliśmy nigdy przypadku, by noworodek zmarł podczas porodu - dodaje.  

- Zgadzam się, że tam, gdzie jest dużo porodów, nawet 20 dziennie, w większych szpitalach, jest większa praktyka, ale dlaczego nie mówi się też o drugiej stronie tego medalu: przemęczeniu personelu, masowo udzielanych świadczeniach, które mogą przez to tracić na jakości. W takich szpitalach jest często "kocioł", w takich warunkach nie tak trudno o błąd - dodaje.

Do najbliższej porodówki co najmniej godzina

Jak będzie wyglądała sytuacja kobiet z okolicy, jeśli porodówka zostanie zlikwidowana?

- Część kobiet będzie musiała dojeżdżać co najmniej godzinę do szpitala. Tyle jest mniej więcej do Łodzi, do Rawy Mazowieckiej jest trochę bliżej. Do nas dojeżdżają bez problemu w 20 minut. Ostatnio mieliśmy pacjentkę, u której akcja porodowa była już bardzo zaawansowana. Gdyby musiała jechać godzinę, na pewno urodziłaby w karetce - zwraca uwagę Kacperska.

- Skutkiem likwidacji kolejnych porodówek będzie zwiększenie liczby cesarskich cięć, a przecież chcemy od tego trendu odchodzić, bo Polska i tak ma duży odsetek. Kobiety będą się po prostu bały, że nie dojadą na poród, będą chciały położyć się wcześniej do szpitala, żeby potem uniknąć stresu - ocenia położna.

Dodaje, że porodówka w Brzezinach to już kolejny przykład, kiedy likwidowane są cenione porodówki z czołówki rankingu Fundacji Rodzić po Ludzku. W lutym jej prezeska alarmowała, że "część z wysoko ocenionych szpitali albo się zamknęła, albo jest gotowa do zamknięcia".

- Nawet najwyżej ocenione przez kobiety porodówki są zamykane, bo przy obecnej demografii nie są w stanie się utrzymać - przyznała Joanna Pietrusiewicz, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku. I dodała: - Jakość, którą doceniają kobiety, nie jest brana pod uwagę.

Przypomnijmy, że liderem rankingu w 2025 roku był szpital w Myszkowie na Śląsku. Mimo doskonałych opinii pacjentek czasowo zawiesił jednak działalność oddziału położniczego i neonatologii (od kilku lat systematycznie spada tam liczba porodów pacjentek z powiatu myszkowskiego, w 2024 roku rodziło w nim 150 pacjentek).

Fundacja wskazuje jednocześnie, że wysoki standard opieki nie jest domeną wyłącznie dużych miast.

Źródła: Fundacja Rodzić po Ludzku.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Takie picie jest zgubne dla wątroby. Ryzyko rośnie nawet trzykrotnie
Takie picie jest zgubne dla wątroby. Ryzyko rośnie nawet trzykrotnie
Komentują wygląd Kordasa. W przeszłości zwycięzca "MasterChefa" ciężko chorował
Komentują wygląd Kordasa. W przeszłości zwycięzca "MasterChefa" ciężko chorował
Frytkownica beztłuszczowa - nowoczesne gotowanie w zdrowszym wydaniu
Frytkownica beztłuszczowa - nowoczesne gotowanie w zdrowszym wydaniu
"Cykada" będzie dominującym wariantem? Wiadomo, kogo zakaża najczęściej
"Cykada" będzie dominującym wariantem? Wiadomo, kogo zakaża najczęściej
Nowy "skutek uboczny" semaglutydu. 34-latek odstawił jedną rzecz
Nowy "skutek uboczny" semaglutydu. 34-latek odstawił jedną rzecz
Kielecki czy Winiary na Wielkanoc? Dietetyk wskazuje faworyta
Kielecki czy Winiary na Wielkanoc? Dietetyk wskazuje faworyta
Najgorsza zupa na nadciśnienie, refluks i wrzody. To król wielkanocnego stołu
Najgorsza zupa na nadciśnienie, refluks i wrzody. To król wielkanocnego stołu
Nowe wytyczne ws. cholesterolu. "Mogą realnie zmienić przebieg chorób"
Nowe wytyczne ws. cholesterolu. "Mogą realnie zmienić przebieg chorób"
Kaufland wycofuje ser. Wykryli groźną bakterię
Kaufland wycofuje ser. Wykryli groźną bakterię
Polska kupiła za dużo szczepionek przeciw COVID-19? Ekspert komentuje
Polska kupiła za dużo szczepionek przeciw COVID-19? Ekspert komentuje
Ponad 300 sporów z izbami lekarskimi. Ukraińscy medycy wygrywają w sądach
Ponad 300 sporów z izbami lekarskimi. Ukraińscy medycy wygrywają w sądach
Detoks i wsparcie dla wątroby. Dietetyczka wymienia kluczowe produkty
Detoks i wsparcie dla wątroby. Dietetyczka wymienia kluczowe produkty