Wyznaczyli 700 porodów na rok. Wiele szpitali ma teraz problem. "Duże pole do domysłów"

Aż 111 porodówek nie spełnia kryterium 700 porodów rocznie określonego przez Ministerstwo Zdrowia - wynika z danych, które przekazał nam NFZ. Resort unika odpowiedzi na pytanie o ich losy. Znaków zapytania jest więcej.

MZ ustaliło kryterium 700 porodów rocznieMZ ustaliło kryterium 700 porodów rocznie
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | skaman306
Katarzyna Prus

Niemal połowa porodówek nie spełnia kryterium resortu zdrowia

"Bezpieczny szpital to taki, który zapewnia personelowi ciągłość praktyki. Według WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) i FIGO (Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa) to powyżej tysiąca porodów rocznie. Naszym celem jest dążenie do standardu minimum dwóch porodów dziennie, czyli ponad 700 rocznie, co pozwala na utrzymanie wysokich umiejętności zawodowych kadr" - czytamy w stanowisku przesłanym do naszej redakcji przez Ministerstwo Zdrowia.

Tymczasem z danych, które przekazał nam Narodowy Fundusz Zdrowia, wynika, że kryterium 700 porodów rocznie nie spełnia aż 111 z 284 porodówek w kraju (dane na koniec 2025 roku).

Zapytaliśmy więc MZ, czy takie oddziały będą z automatu do zamknięcia? "Podkreślamy, że Ministerstwo Zdrowia nie zamyka oddziałów, to zawsze decyzja organów zarządzających" - odpisał nam resort.

Przypomnijmy, że na zorganizowanej przez ministerstwo w połowie stycznia konferencji prasowej prof. Ewa Wender-Ożegowska, konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii, wskazała, że projekt MZ przewiduje konsultowanie zamykania kolejnych porodówek z konsultantem wojewódzkim. Chodziło o to, by nie zamykać oddziałów w sytuacji, kiedy w danym regionie kobiety nie miałyby już bezpiecznego dojazdu do porodówki.

Z prof. Wender-Ożegowską nie udało nam się od wczoraj skontaktować. Od piątku próbowaliśmy też uzyskać komentarz od prof. Mirosława Wielgosia, konsultanta krajowego w dziedzinie perinatologii, który także brał udział w styczniowej konferencji. Lekarz nie odbierał od nas telefonu, nie odniósł się też do sprawy w SMS-ie.

Których konkretnie regionów i szpitali miałoby to ostatecznie dotyczyć? MZ w tej sprawie milczy. Zapytaliśmy wprost o wyjątkowe sytuacje, w których porodówka powinna zostać, mimo że nie spełnia ustalonego kryterium porodów. Resort w ogóle się do tego nie odniósł.

- O takim limicie możemy mówić tylko przy założeniu, że w konkretnych, strategicznych miejscach w Polsce, gdzie muszą zostać oddziały położnicze, nawet jeśli nie spełniają kryterium 700 porodów. Jeśli przyjęlibyśmy sztywne kryterium, okazałoby się, że w niektórych miejscach do najbliższej porodówki byłoby grubo ponad 100 kilometrów - podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Artur Drobniak, ginekolog, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Pole do domysłów

Ministerstwo Zdrowia w przesłanym stanowisku podkreśla: "Chcemy zapewnić bezpieczeństwo i wyrównać dostęp do opieki położniczej". Czy wymóg 700 porodów rocznie to dobry kierunek? Przypomnijmy, że w ubiegłym roku, kiedy ważyły się losy porodówki w Lesku, nazywanej "ostatnią porodówką w Bieszczadach", mówiło się o kryterium 400 porodów.

Szefowa resortu zdrowia, którą była wówczas Izabela Leszczyna, obiecywała pomoc dla tego oddziału, mimo że było tam mniej niż 200 porodów. - Sieć porodówek musi zapewniać dostępność w określonej odległości i określonym czasie dojazdu - mówiła wówczas Leszczyna w rozmowie z Wirtualną Polską.

- Z medycznego i demograficznego punktu widzenia 700 porodów rocznie to jest racjonalny limit. Chodzi o bezpieczeństwo pacjentek, które może zapewnić jedynie zespół, który ma odpowiednią praktykę. Nie da się zdobyć takiej praktyki, odbierając poród raz na kilka tygodni - ocenia dr Drobniak.

- Przy takim progu zakładamy, że na oddziale odbierane są dwa porody dziennie. To wcale nie jest wygórowane kryterium, tym bardziej że są w Polsce porodówki, gdzie dziennie rodzi się nawet 18-20 dzieci - zwraca uwagę lekarz.

Podkreśla jednak, że resort zdrowia, zakładając konkretny limit porodów, powinien też "wyraźnie mówić o wyjątkowych sytuacjach i przedstawić mapę takich miejsc". - Aktualnie tego brakuje, co daje duże pole do domysłów i niepotrzebnie podsyca emocje - zauważa ginekolog.

Interwencyjne punkty położnicze

Znakiem zapytania są również tzw. pokoje narodzin, które na mocy rozporządzenia (weszło w życie 31 stycznia tego roku) miały działać w szpitalach, gdzie zamknięto porodówki. Przypomnijmy, że za opiekę ma odpowiadać dyżurująca tam położna.

Tymczasem MZ mówi na razie tylko o prognozach, a nie realnie działających miejscach w konkretnych szpitalach. Co więcej, pojawia się nowa nazwa - interwencyjne punkty położnicze.

"Szacujemy, że interwencyjne punkty położnicze powstaną w ok. sześciu szpitalach - to prognoza z oceny skutków regulacji" - czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia. Nie wiadomo, w których konkretnie. Jak przekazał nam resort, "to nie jest odgórna decyzja MZ".

Konkretów nie potrafiła też podać szefowa resortu zdrowia. W rozmowie z Radiem Zet wskazała, że na razie są "plany i rozmowy". Na pytanie o termin uruchomienia pierwszego punktu odpowiedziała: "Zobaczymy", dodając, że "to nie jest długi okres".

Prezes warszawskiej OIL przyznaje, że dla niego termin "interwencyjny punkt położniczy" też jest nowością, ale go nie krytykuje. - Być może pod wpływem debaty na temat tego rozwiązania MZ chciało jeszcze bardziej podkreślić, że poród w takich miejscach ma być faktycznie wyjątkową i nagłą sytuacją, a nie stałą praktyką - komentuje dr Drobniak.

Okazuje się jednak, że szpital, który chce otworzyć taki punkt, musi najpierw uporać się z wieloma formalnościami. To może być jeden z powodów, dla których takie miejsca nadal oficjalnie nie działają.

- Szpital, który chce zorganizować tzw. interwencyjny punkt położniczy, musi spełniać oczywiście kryteria z rozporządzenia ministra zdrowia, czyli m.in. posiadać SOR lub izbę przyjęć z odpowiednio przygotowanym pomieszczeniem i sprzętem, zapewnić funkcjonowanie poradni położniczo-ginekologicznej i gotowość dwóch położnych - jedną na miejscu, drugą na dyżurze pod telefonem oraz osobną karetkę, przeznaczoną tylko do tego celu - przypomina w rozmowie z WP abcZdrowie Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji i Promocji NFZ.

- Zanim złoży do nas wniosek, musi mieć także pozytywną opinię dwóch konsultantów wojewódzkich w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego - zaznacza. Dodaje, że szpital będzie dostawał ryczałt za funkcjonowanie takiego punktu w wysokości ok. 8,7 tys. zł.

- Formalnie nie wpłynęły jeszcze do nas wnioski ze szpitali, ale to kwestia czasu, bo kilka placówek już się tym interesowało i jest na etapie przygotowań, najprawdopodobniej czekają na opinie konsultantów. Chodzi np. o szpital w Dąbrowie Tarnowskiej - wskazuje Florek.

- Ministerstwo Zdrowia przewidywało ok. sześć takich punktów, ale jeśli zgłosi się więcej szpitali, które spełnią wszystkie warunki, także one mogą liczyć na finansowanie ze strony NFZ - podsumowuje.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła:

  • WP abcZdrowie
  • Narodowy Fundusz Zdrowia
  • Ministerstwo Zdrowia
  • Radio Zet

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
49 proc. wyższe ryzyko cukrzycy. Wystarczy zmienić jeden nawyk, by przeciwdziałać
49 proc. wyższe ryzyko cukrzycy. Wystarczy zmienić jeden nawyk, by przeciwdziałać
Kleszcze już aktywne. Leśnicy apelują o ostrożność
Kleszcze już aktywne. Leśnicy apelują o ostrożność
Koniec specjalnych zasad dla uchodźców z Ukrainy. Nowe przepisy od 5 marca
Koniec specjalnych zasad dla uchodźców z Ukrainy. Nowe przepisy od 5 marca
Lampka w pokoju dziecka: mały detal, a robi wielką różnicę. Sprawdzamy modele Mary’s
Lampka w pokoju dziecka: mały detal, a robi wielką różnicę. Sprawdzamy modele Mary’s
Popularne wiosenne kwiaty. Część z nich jest trująca
Popularne wiosenne kwiaty. Część z nich jest trująca
Chorej na raka pobrano komórki, które zmieniły medycynę. Rodzina zawarła ugodę
Chorej na raka pobrano komórki, które zmieniły medycynę. Rodzina zawarła ugodę
Onkolog zdradza przepis na długowieczność. Sam ma 96 lat
Onkolog zdradza przepis na długowieczność. Sam ma 96 lat
Co dzieje się z mózgiem po infekcji? Naukowcy porównali COVID i grypę
Co dzieje się z mózgiem po infekcji? Naukowcy porównali COVID i grypę
WHO ostrzega: wpływają na hormony i odporność. Te produkty to źródło
WHO ostrzega: wpływają na hormony i odporność. Te produkty to źródło
Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"
Chris Bosh o dramatycznym incydencie. "Obudziłem się w kałuży własnej krwi"
Lek na pasożyty pomocny w leczeniu raka. Nowe odkrycie badaczy
Lek na pasożyty pomocny w leczeniu raka. Nowe odkrycie badaczy
Witamina D3 a zawał. Celowane dawki zmniejszyły ryzyko o połowę
Witamina D3 a zawał. Celowane dawki zmniejszyły ryzyko o połowę