Miliard osób zmaga się z otyłością. Sprawczyni udaru, zawału, cukrzycy
Ponad miliard ludzi na świecie żyje z chorobą otyłościową, a jeśli trend się nie odwróci, do 2035 r. nawet co czwarta osoba będzie miała nadwagę lub otyłość. Eksperci mówią wprost: bez działań systemowych rachunek zdrowotny i ekonomiczny będzie coraz wyższy.
Rosnący problem
Światowa Federacja Otyłości alarmuje, że z chorobą otyłościową zmaga się już ponad miliard ludzi. Jeszcze szersza grupa dotyczy nadwagi lub otyłości w ogóle: mowa o ok. 3 miliardach osób. Prognozy na kolejne lata są jeszcze bardziej niepokojące: do 2035 r. problem może dotyczyć około 4 miliardów ludzi, czyli w przybliżeniu co czwartej osoby na świecie.
Za liczbami idą pieniądze i realne konsekwencje zdrowotne. Federacja przewiduje, że koszty ekonomiczne związane z nadwagą i otyłością będą w 2035 r. sięgać 3,23 biliona dolarów. Rośnie również liczba przedwczesnych zgonów powiązanych z tym problemem – według szacunków federacji to już 1,7 mln rocznie.
- Nadmiar zgromadzonej tkanki tłuszczowej jest nie tylko problemem estetycznym, ale powoduje szereg zaburzeń metabolicznych. W konsekwencji prowadzić może do rozwoju szeregu chorób m.in. schorzeń układu sercowo-naczyniowego w tym zawałów serca, udarów mózgu, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy typu 2, zwiększonego ryzyka powikłań zatorowo-zakrzepowych czy powikłań ze strony układu kostno-stawowego - zaznaczał w rozmowie z PAP endokrynolog prof. Wojciech Bik, kierownik Zakładu Neuroendokrynologii Klinicznej CMKP oraz wiceprezes Polskiego Towarzystwa Neuroendokrynologii i przewodniczący Sekcji Badań Podstawowych Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
- Możemy zatem powiedzieć, że choroba otyłościowa jest matką wszystkich chorób – dodawał ekspert.
Lekarze podkreślają przy tym, że otyłość ma bardzo negatywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy.
- Zbędne kilogramy niosą ze sobą wyższe ryzyko wystąpienia nadciśnienia, podwyższonego poziomu cholesterolu, co w konsekwencji może prowadzić do miażdżycy, choroby wieńcowej oraz zawału serca. Dla osób z nadwagą lub otyłością, ryzyko śmierci z powodu chorób serca wzrasta nawet o 60 proc. – podkreśla dr n. med. Jakub Foryś, kardiolog z Grupy American Heart of Poland..
Dzieci też płacą cenę epidemii nadwagi
Otyłość przestała być wyłącznie "dorosłym" kłopotem. Coraz częściej dotyka dzieci i nastolatków. Według danych przytaczanych w przekazie federacji, w 2025 r. na świecie było ponad 400 mln dzieci z nadmierną masą ciała – niemal pięć razy więcej niż w 1975 r.
To szczególnie groźne, bo nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko szeregu chorób przewlekłych. Wśród najczęściej wymienianych są m.in. cukrzyca, schorzenia sercowo-naczyniowe oraz niektóre nowotwory, jak rak jelita grubego.
"Otyłość nie rozwija się w izolacji"
Eksperci coraz mocniej podkreślają, że choroba nie bierze się wyłącznie z "braku silnej woli". Jak wskazuje Światowa Federacja Otyłości, "otyłość nie rozwija się w izolacji". Wpływają na nią m.in. braki w edukacji, niewystarczająca opieka medyczna, ograniczony dostęp do zdrowej żywności, a także stygmatyzacja oraz słabe promowanie zdrowego stylu życia.
Federacja wzywa więc rządy do polityki obejmującej całe społeczeństwo. W praktyce miałoby to oznaczać m.in. czytelniejsze etykietowanie żywności, opodatkowanie niezdrowych produktów, wzmocnienie opieki zdrowotnej i zapewnienie dostępu do skutecznego leczenia.
Leczenie to nie konkurs na najsurowszą dietę
Coraz częściej przypomina się, że otyłość jest chorobą przewlekłą i złożoną, a nie jedynie "skutkiem złych wyborów". Dlatego leczenie powinno być prowadzone długofalowo i systemowo – z wykorzystaniem terapii farmakologicznej oraz, w uzasadnionych przypadkach, zabiegów bariatrycznych. Zmiana stylu życia jest ważna, ale nie może być jedynym filarem leczenia, bo w dłuższej perspektywie zwykle nie daje trwałego efektu.
W podobnym tonie wypowiada się prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości prof. Lucyna Ostrowska:
- Nie ma cudownej diety, która w długoterminowym stosowaniu dałaby sukces w leczeniu choroby otyłościowej – zauważa. - Otyłość to choroba przewlekła bez tendencji do samoistnego ustępowania, wymaga zaopiekowania i skutecznego leczenia długoterminowego.
Ekspertka zaznacza, że popularne hasło o "mniejszej ilości jedzenia i większej ilości ruchu" nie rozwiązuje problemu u osób, które już chorują. Jak podkreśla, terapia żywieniowa i aktywność fizyczna są kluczowe przede wszystkim w profilaktyce, natomiast leczenie obejmuje szerszy pakiet działań: terapię behawioralną, żywieniową, ruchową, psychoterapię, a u wielu pacjentów także farmakoterapię.
Leki można dobierać w zależności od potrzeb i sytuacji zdrowotnej, ale kluczowe jest jedno: terapia musi być prowadzona odpowiednio długo, utrzymywana co najmniej przez 12 miesięcy i dopasowana indywidualnie. Bez takiego podejścia trudno mówić o trwałej zmianie – zarówno w wynikach, jak i w jakości życia pacjentów.
Źródło: PAP, WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.