Moda na diety eliminacyjne. "Skutkiem było złamanie"
Gluten, laktoza, białka mleka krowiego, jaja, orzechy czy produkty bogate w FODMAP - to pozycje, które u wielu Polaków znajdują się dziś na "gastronomicznej czarnej liście". Powód? Rosnąca popularność diet eliminacyjnych. - Skutki mogą być bardzo dotkliwe dla organizmu - zaznacza dietetyk kliniczny Kamil Paprotny.
Dietetycy ostrzegają przed samodzielnym wykluczaniem
Coraz więcej osób decyduje się na stosowanie diet eliminacyjnych. Polegają one na wykluczeniu konkretnych produktów. Niestety, zamiast oczekiwanych efektów zdrowotnych, działanie na własną rękę często kończy się poważnymi powikłaniami.
Dieta ketogeniczna
- Myślę, że lubimy sobie znaleźć jednego "winnego" naszych problemów zdrowotnych czy z nadmierną masą ciała i troszkę go "wychłostać". Potem już tylko czekamy na oszałamiające efekty. Jednak często one nie przychodzą, bo rzadko zdarza się, że jeden składnik jest przyczyną problemów - mówi Marcin Osowski, dietetyk specjalizujący się w pracy z młodymi sportowcami i wykładowca akademicki.
Na taki radykalny krok zdecydowała się 37-letnia Joanna, która skusiła się na niezwykle popularną dietę ketogeniczną (keto). Jej zasada jest prosta: drastyczne ograniczenie węglowodanów na rzecz tłuszczów, aby wprowadzić organizm w stan ketozy, w którym energię czerpie się z ciał ketonowych, a nie z glukozy.
- Nie przekonały mnie żadne kampanie czy reklamy, tylko efekty mojej koleżanki. Była na diecie pół roku i naprawdę sporo schudła, bo ponad 10 kg. Ja po ciąży czułam, że w moim ciele jest wiele do poprawy, więc postanowiłam spróbować. Dziś żałuję, że nie skorzystałam z porady lekarza czy dietetyka, tylko działałam na własną rękę, bo będąc na tej diecie, czułam się tragicznie. Strasznie bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Zdarzyły się nawet nudności - czułam się tak źle, jak na początku ciąży. Męczyła mnie też powtarzalność posiłków. Jadłam bardzo dużo jajek, a dania z nimi po tygodniu już mi się znudziły - wyznaje kobieta w rozmowie z WP abcZdrowie.
Dietetyk kliniczny Kamil Paprotny przyznaje, że dieta keto święci obecnie triumfy, jednak niesie ze sobą ogromne ryzyko, jeśli proces nie zostanie przeprowadzony prawidłowo.
- Skutki mogą być bardzo dotkliwe dla organizmu. To może być wzrost cholesterolu, problemy jelitowe oraz żołądkowe, typu zgaga. Pacjenci często po prostu, kolokwialnie mówiąc, tracą możliwość trawienia niektórych węglowodanów. Problemem mogą być też duże spadki cukru. Gdy do nich dojdzie, czujemy się ospali, możemy mieć problem z drżeniem rąk czy zimnymi potami. Dobranie odpowiedniej strategii ograniczającej dane produkty i wybór dań, które będą dobrze wpływać na pacjenta, jest tutaj kluczowe - podkreśla.
Źle prowadzona dieta może prowadzić do poważnych niedoborów
Ekspert przytacza historię pacjentki, która z powodu złego samopoczucia wyeliminowała z jadłospisu... wszystkie warzywa. Pomimo tak radykalnej zmiany, nadal czuła się źle.
- Okazało się, że problemem był dla niej jedynie świeży czosnek. Jeżeli był przetworzony, jego spożycie nie powodowało dolegliwości. Wystarczyło więc nawet nie wykluczać go z diety, ale zmienić jego obróbkę. Działając tak drastycznie, kobieta zaszkodziła sobie, bo pozbawiła się wielu cennych składników odżywczych - opowiada Paprotny.
Dietetycy podkreślają, że złotą zasadą diet eliminacyjnych jest konieczność zastąpienia wykluczonych produktów odpowiednimi zamiennikami o podobnej wartości odżywczej. Bez zachowania zdrowego rozsądku łatwo nabawić się groźnych niedoborów mineralnych i witaminowych:
- rezygnacja z nabiału - pozbawia organizm głównego źródła wapnia;
- eliminacja glutenu - drastycznie odcina źródło witamin z grupy B. Skutki widać natychmiast: skóra staje się szara, włosy wypadają, pojawia się chroniczne zmęczenie;
- wykluczenie FODMAP - ogranicza spożycie błonnika stanowiącego pożywkę dla dobrych bakterii. Skutkuje to poważnymi zaburzeniami mikrobioty jelitowej i upośledzeniem trawienia.
Szczególnie niebezpieczna jest nieprzemyślana eliminacja u najmłodszych pacjentów oraz kobiet ciężarnych.
- Rodzice bardzo często na własną rękę decydują się na wykluczenie produktów mlecznych z diety swoich pociech. Gdy taka eliminacja nie będzie przeprowadzona z głową, może dojść do zaburzeń rozwoju kośćca czy zahamowania wzrostu i masy ciała. Produkty mleczne należy zastąpić fortyfikowanymi, niesłodzonymi napojami roślinnymi, bezmlecznymi kaszkami oraz produktami naturalnie bogatymi w wapń, takimi jak sezam, mak czy zielone warzywa. Kluczowe jest odtworzenie wartości odżywczych mleka, czyli wapnia, białka oraz witamin z grupy B. Na eliminację produktów mlecznych bezwzględnie uważać muszą także kobiety w ciąży - tłumaczy Osowski.
Zrezygnowała z produktów mlecznych. "Skutkiem było złamanie"
Dietetyk wspomina drastyczny przypadek ze swojej praktyki. - Jedna z moich pacjentek zgłosiła się do mnie po złamaniu kości piszczelowej. Okazało się, że doszło do niego właśnie przez eliminację produktów mlecznych i niewprowadzenie odpowiednich produktów zastępczych - opowiada Osowski.
Zanim bezpodstawnie skreślimy z jadłospisu chleb czy jogurty, warto skupić się na produktach, które realnie szkodzą każdemu człowiekowi. Co bezapelacyjnie warto wyeliminować z naszego jadłospisu?
- Tutaj nikogo chyba nie zaskoczę, ale na pierwszym miejscu postawiłbym alkohol. Jego spożywanie nie przynosi nam żadnych korzyści. Zastanowiłbym się też nad ograniczeniem cukru - słodyczy, przetworzonych produktów piekarniczych i cukierniczych. A jeśli chodzi o inne wykluczenia, to zamiast ulegać modzie, należy zachować odpowiednią kolejność działań. Jeżeli chodzi o gluten czy laktozę, najpierw zróbmy specjalistyczne badania, skonsultujmy się z lekarzem lub dietetykiem, a dopiero potem wyrzucajmy z diety produkty, które podejrzewamy o wywoływanie dolegliwości - podsumowuje Paprotny.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.