Na twarzy Kacpra pojawiła się plamka. Po latach okazało się, co dzieje się w żyłach

Zaczęło się od niewielkiej różowej plamki na czole. Kilka lat później 19-letni Kacper walczył już z groźną malformacją tętniczo-żylną, która powodowała masywne krwotoki i zagrażała jego życiu. Po siedmiu latach bezskutecznego leczenia lekarze z Poznania podjęli się niezwykle ryzykownej operacji. Zabieg trwał 12 godzin i może odmienić przyszłość młodego pacjenta.

Female surgeon prepares for medical operation
A female surgeon of Chinese descent is preparing for operation. She is standing in a hospital operating room next to an operating table. The doctor is dressed in a surgical gown and cap. She is putting on surgical gloves.
FatCameraOperacja uratowała życie Kacpra
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | FatCamera
Marta Słupska

Zmiany zaczęły się powiększać

Niewielka różowa plamka na czole była jedynym sygnałem, że w organizmie Kacpra rozwija się poważna wada naczyniowa. Przez wiele lat nic nie wskazywało na to, że chłopiec będzie musiał stoczyć dramatyczną walkę o życie. Dziś, po siedmiu latach leczenia i licznych hospitalizacjach, 19-latek ma szansę wrócić do normalnego funkcjonowania dzięki skomplikowanej operacji przeprowadzonej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu.

Kacper cierpi na malformację tętniczo-żylną, czyli wrodzoną wadę naczyń krwionośnych. Schorzenie powstaje jeszcze w życiu płodowym, ale często ujawnia się dopiero w okresie dojrzewania. W przypadku nastolatka pierwsze niepokojące objawy pojawiły się około 11. roku życia.

– Kacper od urodzenia był zdrowym chłopcem, miał tylko na czole malutką, różową plamkę – wspominają jego rodzice w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Z czasem nad okiem pojawiło się niewielkie uwypuklenie. Zmiana zaczęła jednak szybko się powiększać, obejmując kolejne obszary twarzy i głowy.

– Wypukłość zaczęła rosnąć, a różowa plamka stopniowo objęła nos, powiekę i skórę głowy. Na dodatek ciemniała do koloru buraka, w zależności od pogody i nastroju Kacpra. Te miejsca zawsze też były cieplejsze – relacjonuje ojciec chłopaka.

Pojawiły się krwotoki

Rodzina szukała pomocy w wielu ośrodkach w Polsce. Lekarze próbowali ograniczać rozwój zmian za pomocą embolizacji, czyli zamykania naczyń doprowadzających krew do obszaru objętego chorobą. Efekty okazywały się jednak krótkotrwałe. Kacper przeszedł wiele takich zabiegów, ale stan zdrowia stale się pogarszał.

Najtrudniejszy okres rozpoczął się, gdy pojawiły się masywne krwotoki.

– Kacprowi znienacka pękała na głowie skóra i krew lała się strumieniem. Po jednym z krwotoków musiał dostać pięć jednostek krwi – opowiada ojciec.

Dodatkowo nad lewym okiem powstała rozległa rana, która nie chciała się goić. Rodzice samodzielnie zmieniali opatrunki, a kolejne konsultacje nie przynosiły rozwiązania. Wielu specjalistów nie chciało podjąć się operacji.

W czasie operacji usunięto skórę

Przełom nastąpił, gdy chłopak trafił pod opiekę neurochirurgów z poznańskiego szpitala. Przez ostatnie miesiące niemal nie opuszczał placówki.

– Pacjent trafił do nas w ubiegłym roku z powodu licznych krwawień. Kolejne embolizacje nie przyniosły pożądanego efektu, bo tylko zmieniły przepływ krwi w patologicznych naczyniach – wyjaśnia dr Jakub Moskal, kierownik Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Stan nastolatka był na tyle poważny, że lekarze uznali, iż kolejnego krwotoku może już nie przeżyć. Do zespołu dołączył dr hab. Jacek Banaszewski, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej, a także prof. Giacomo Coletti z włoskiej Modeny, specjalizujący się w leczeniu tego typu wad naczyniowych.

Operację zaplanowano na Boże Ciało. Zabieg trwał od rana do późnego wieczora.

– Sama operacja polegała na usunięciu dwóch trzecich skóry głowy pacjenta. Przy malformacjach warunkiem skuteczności leczenia jest działanie radykalne, tak, by nie pozostawić żadnych zmian – tłumaczy dr Banaszewski.

Ubytki pokryto ogromnym płatem skóry pobranym z uda pacjenta. Fragment o wymiarach około 30 na 40 centymetrów został połączony z naczyniami krwionośnymi w obrębie głowy.

Największą obawą lekarzy było ryzyko krwawienia wewnątrzczaszkowego.

Obecnie zarówno głowa, jak i noga Kacpra goją się prawidłowo. Chłopak wkrótce opuści szpital. Lekarze nadal będą jednak monitorować malformację znajdującą się w obrębie mózgu. Rozważane jest m.in. leczenie radioterapią, które mogłoby stopniowo doprowadzić do zamknięcia nieprawidłowych naczyń.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie